Michasia ma zaledwie kilka lat, za sobą setki godzin rehabilitacji i walkę, której nie powinno znać żadne dziecko. Dzięki intensywnej terapii stanęła na nogi, zaczęła stawiać pierwsze kroki i mówić. Każdy z tych małych cudów wymaga jednak dalszej, kosztownej rehabilitacji. Gdy Michalina Piechocka pr
Michasia ma zaledwie kilka lat, za sobą setki godzin rehabilitacji i walkę, której nie powinno znać żadne dziecko. Dzięki intensywnej terapii stanęła na nogi, zaczęła stawiać pierwsze kroki i mówić. Każdy z tych małych cudów wymaga jednak dalszej, kosztownej rehabilitacji. Gdy Michalina Piechocka przyszła na świat, nic nie zapowiadało tego, z czym za chwilę będzie musiała zmierzyć się cała rodzina.
– Michasia urodziła się w pełni zdrowa. Tak przynajmniej nam się wydawało, gdy po porodzie po raz pierwszy wzięliśmy naszą Kruszynkę w ramiona. Jeden dzień – tylko tyle trwało nasze niezmącone szczęście – wspominają rodzice dziewczynki.
Już w drugiej dobie życia Michasia trafiła do innego szpitala. Lekarze stwierdzili wadę tarczy nerwu wzrokowego oraz centralnego układu nerwowego. Od tego momentu dziewczynka znalazła się pod stałą opieką specjalistów.
Diagnoza, której rodzice się nie spodziewali
Kilka miesięcy po pierwszych urodzinach Michasia zaczęła nosić okulary. Problemy ze wzrokiem pogłębiały się. Gdy miała 2,5 roku, kolejne badanie rezonansem magnetycznym przyniosło następną trudną diagnozę – mózgowe porażenie dziecięce.
– Nasze serca pękły wówczas na pół. Ile jest