Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje w sprawie epidemii eboli w Demokratycznej Republice Konga. Odnotowano już 2073 zakażenia i 796 zgonów. Obecne ognisko, wywołane przez wirusa Bundibugyo, jest trzecią największą epidemią eboli w historii i rozwija się szybciej niż wszystkie wcześniejsze. Ponad dw
Spis treści
Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje w sprawie epidemii eboli w Demokratycznej Republice Konga. Odnotowano już 2073 zakażenia i 796 zgonów. Obecne ognisko, wywołane przez wirusa Bundibugyo, jest trzecią największą epidemią eboli w historii i rozwija się szybciej niż wszystkie wcześniejsze.
Ponad dwa tysiące zakażeń w dwa miesiące
Epidemia została ogłoszona w Demokratycznej Republice Konga 15 maja. Dwa dni później WHO uznała ją za stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. Organizacja zaznaczyła jednak, że sytuacja nie spełnia kryteriów zagrożenia pandemicznego.
Według najnowszych danych zachorowały 2073 osoby, a 796 zakażonych zmarło. Dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus poinformował, że jest to trzecia największa epidemia eboli w historii.
– W ciągu ostatnich kilku miesięcy rozprzestrzeniała się szybciej niż jakakolwiek poprzednia – przekazał szef WHO. Reklama Dla porównania podczas epidemii w Demokratycznej Republice Konga w latach 2018–2019 przekroczenie granicy dwóch tysięcy potwierdzonych przypadków zajęło ponad dziesięć miesięcy. Tym razem podobny poziom został osiągnięty po około dwóch miesiącach.
Najtrudniejsza sytuacja w prowincji Ituri
Największe ognisko epidemii znajduje się w prowincji Ituri w północno-wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga. Zakażenia wykryto również w kolejnych regionach na wschodzie kraju, a transmisja obejmuje nowe strefy zdrowotne.
WHO wskazuje, że ponad 80 proc. nowych zakażeń wykrywanych jest wśród osób, które wcześniej nie znajdowały się na listach kontaktów chorych. Oznacza to, że służbom nadal nie udaje się rozpoznać wszystkich dróg przenoszenia wirusa.
– Łańcuchy transmisji wciąż wymykają się nadzorowi – ostrzegł Tedros Adhanom Ghebreyesus. Około dwóch trzecich zgonów następuje w lokalnych społecznościach, poza placówkami medycznymi. Chorzy nie trafiają na czas do ośrodków leczenia albo w ogóle nie korzystają z profesjonalnej pomocy.
Działania służb utrudniają konflikty zbrojne, przesiedlenia ludności, duża mobilność mieszkańców oraz ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej. Problemem pozostaje również nieufność części społeczności wobec zespołów medycznych.
Przypadki poza granicami Konga
W początkowym okresie epidemii przypadki zakażenia potwierdzono również w Ugandzie u osób, które przyjechały z Demokratycznej Republiki Konga. Zakażenie wykryto także u lekarza, który po pobycie w objętym epidemią regionie wrócił do Francji.
Poza Demokratyczną Republiką Konga nie odnotowano ostatnio nowych przypadków ani dalszego przenoszenia wirusa przez osoby wcześniej zakażone. WHO podkreśla jednak, że rozszerzanie się epidemii na kolejne obszary zwiększa ryzyko ponownego przekroczenia granic.
Szczególną czujność zachowują państwa sąsiadujące z Demokratyczną Republiką Konga. Prowadzone są kontrole, obserwacja osób mających kontakt z chorymi oraz przygotowania placówek medycznych na pojawienie się kolejnych zakażeń.
Brakuje szczepionki i zatwierdzonego leku
Obecną epidemię wywołał wirus Bundibugyo, jeden z gatunków wirusów powodujących chorobę ebolę. W przeciwieństwie do szczepu Zaire, przeciwko Bundibugyo nie ma obecnie zatwierdzonej szczepionki ani specyficznego leku.
Pomoc chorym opiera się przede wszystkim na leczeniu objawowym, uzupełnianiu płynów oraz podtrzymywaniu funkcji organizmu. Wczesne rozpoznanie choroby i szybkie rozpoczęcie opieki medycznej zwiększają szanse na przeżycie.
Na początku lipca rozpoczęto badania kliniczne dwóch możliwych metod leczenia. Uniwersytet Oksfordzki uruchomił także pierwsze badanie pierwszej fazy szczepionki ChAdOx1 BDBV przeciwko wirusowi Bundibugyo.
Badanie ma objąć 50 zdrowych osób w wieku od 18 do 55 lat. Naukowcy ocenią bezpieczeństwo preparatu, jego tolerowanie przez organizm oraz zdolność do wywoływania odpowiedzi immunologicznej.
Wirus przenosi się przez kontakt z płynami ustrojowymi
Do zakażenia może dojść wskutek bezpośredniego kontaktu z krwią, wydzielinami lub innymi płynami ustrojowymi chorego albo zmarłej osoby. Zagrożenie stanowią również przedmioty i powierzchnie zanieczyszczone materiałem zakaźnym.
Wirus może początkowo przenieść się na człowieka ze zwierzęcia, a następnie rozprzestrzeniać się między ludźmi. Szczególnie narażeni są członkowie rodzin opiekujący się chorymi oraz pracownicy ochrony zdrowia, jeżeli nie stosują odpowiednich środków zabezpieczających.
Do typowych objawów należą gorączka, silne osłabienie, bóle mięśni i głowy oraz ból gardła. Później mogą pojawić się wymioty, biegunka, wysypka, zaburzenia pracy nerek i wątroby, a w części przypadków także krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne.
Siedemnasta epidemia w kraju
Jest to siedemnasta epidemia eboli w Demokratycznej Republice Konga od czasu wykrycia choroby w 1976 roku. Nazwa wirusa pochodzi od rzeki Ebola, położonej w pobliżu miejsca jednego z pierwszych rozpoznanych ognisk.
W ciągu ostatnich 50 lat epidemie eboli doprowadziły w Afryce do śmierci ponad 15 tys. osób. Największa z nich objęła w latach 2014–2016 przede wszystkim Gwineę, Liberię i Sierra Leone.
WHO oraz lokalne służby wzmacniają obecnie wykrywanie nowych zakażeń, badania laboratoryjne, obserwację kontaktów, zabezpieczanie placówek medycznych i organizowanie bezpiecznych pochówków. Kluczowe znaczenie ma jak najszybsze kierowanie osób z objawami do ośrodków leczenia.
Źródło: WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)