Lekarz z braniewskiego szpitala otrzymał w rok blisko 1,8 mln zł, a w dokumentach jego doba miała czasem nawet 72 godziny. „Gazeta Olsztyńska” sprawdza, czy podobny mechanizm mógł funkcjonować w innych placówkach regionu. Zgodnie z zapowiedzią nie odpuszczamy sprawy rozliczeń lekarza z Powiatowego C
Spis treści
Lekarz z braniewskiego szpitala otrzymał w rok blisko 1,8 mln zł, a w dokumentach jego doba miała czasem nawet 72 godziny. „Gazeta Olsztyńska” sprawdza, czy podobny mechanizm mógł funkcjonować w innych placówkach regionu.
Zgodnie z zapowiedzią nie odpuszczamy sprawy rozliczeń lekarza z Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie. Dziś wysyłamy pytania do trzech największych olsztyńskich placówek: Miejskiego Szpitala Zespolonego, Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego oraz Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.
Chcemy ustalić, ilu lekarzy otrzymało w latach 2024 i 2025 ponad milion złotych rocznie — po zsumowaniu wszystkich wypłat: wynagrodzenia z etatu, kontraktów, dyżurów, gotowości, zabiegów, konsultacji oraz płatności przekazywanych jednoosobowym działalnościom gospodarczym i spółkom lekarskim.
Pytamy także o najwyższe roczne wynagrodzenie wypłacone jednemu lekarzowi, sposób zatwierdzania grafików i faktur oraz o to, czy szpital weryfikuje pracę swoich lekarzy w innych placówkach. Najważniejsze jest ustalenie, czy system potrafi wykryć sytuację, w której ta sama osoba rozlicza tę samą godzinę z kilku różnych tytułów albo wykazuje obecność w kilku miejscach jednocześnie.
Po Olsztynie pytania będą sukcesywnie trafiały do kolejnych szpitali Warmii i Mazur.
Doba dłuższa od doby
Przypomnijmy. Punktem wyjścia jest Braniewo. Z ujawnionych dokumentów wynika, że lekarz pełniący funkcję dyrektora ds. lecznictwa otrzymał w 2024 roku ponad 1,77 mln zł. Miał wykazać łącznie 11 577 godzin pracy, dyżurów i gotowości, chociaż cały rok liczy 8760 godzin. W pojedynczych dobach suma rozliczeń miała sięgać 48, 62, a nawet 72 godzin.
Prokuratura Rejonowa w Elblągu nadzoruje śledztwo obejmujące lata 2018–2024. Postępowanie dotyczy osoby odpowiedzialnej za sprawy majątkowe spółki, która miała działać „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej dla innej osoby”. Śledczy badają m.in. „bezpodstawne podwyższanie wysokości wynagrodzenia” lekarza oraz przyznawanie mu specjalnych dodatków. Wstępnie wskazana szkoda wynosi 300 tys. zł. Analizowany jest również wątek możliwego narażenia pacjentów na niebezpieczeństwo. Nikomu nie przedstawiono dotąd zarzutów.
Nie oznacza to, że prokuratura uznała całe 1,77 mln zł za pieniądze wypłacone nienależnie. Odpowiedź, którą otrzymaliśmy, nie wyjaśniła też, czy śledczy przeanalizowali już wszystkie faktury, umowy i 11 577 wykazanych godzin. Dlatego nadal pytamy.
Z Braniewa do Ostródy
Sprawa nabrała dodatkowego znaczenia podczas nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu Ostródzkiego. Radni ujawnili, że zarówno lekarz z Braniewa, jak i jego ówczesna przełożona pracują obecnie w Szpitalu w Ostródzie. Była prezes braniewskiej placówki pełni tam funkcję dyrektora ds. ekonomicznych.
Radni pytali, dlaczego po zmianach w Braniewie obie osoby znalazły zatrudnienie w innym powiatowym szpitalu. Przypominali przy tym, że ostródzka placówka ma około 40 mln zł zobowiązań, a stratę za 2025 rok przedstawiono na poziomie blisko 11,8 mln zł.
Prezes szpitala tłumaczyła, że na wynik wpłynęły między innymi świadczenia wykonane dla pacjentów, za które placówka nie otrzymała pieniędzy z NFZ. Ich koszt miał przekroczyć 7,3 mln zł. Radni odpowiadali jednak, że nie zwalnia to właściciela i władz spółki z obowiązku kontrolowania kosztów, kontraktów i decyzji kadrowych.
W Braniewie po zmianie władz zaczęto dokładniej sprawdzać grafiki i ograniczać możliwość rozliczania tej samej godziny z dwóch lub trzech tytułów. Zmieniono również sposób funkcjonowania chirurgii. Według starosty braniewskiego szpital zakończył kolejny rok wynikiem około 2,5 mln zł na plusie. Nie można całej poprawy przypisywać zmianom personalnym, ale różnica pomiędzy kondycją obu placówek wymaga wyjaśnienia.Na odpowiedź Szpitala w Ostródzie nadal czekamy. Pytania wysłaliśmy również do ZOZ w Nidzicy oraz Warmińsko-Mazurskiego Oddziału NFZ.
Pytnia trafiły do wojskowej izby
Odpowiedziała nam natomiast Warmińsko-Mazurska Izba Lekarska. Poinformowała, że przekazała nasze pytania Wojskowej Izbie Lekarskiej, ponieważ lekarz związany z braniewską sprawą należy właśnie do tego samorządu zawodowego. Pytaliśmy między innymi, czy możliwe nakładanie się dyżurów i wielokrotne rozliczanie tego samego czasu może stanowić naruszenie zasad etyki lekarskiej, kto odpowiada za zapewnienie lekarzowi odpowiedniego wypoczynku oraz jakie konsekwencje zawodowe mogą nastąpić, gdyby potwierdzono, że lekarz nie był obecny tam, gdzie zgodnie z grafikiem powinien udzielać świadczeń.
Czekamy na stanowisko Wojskowej Izby Lekarskiej.
Od Warszawy po Warmię
Ogólnopolska dyskusja o milionowych zarobkach i kontroli czasu pracy lekarzy rozpoczęła się po publikacjach portalu Zero.pl dotyczących Warszawskiego Szpitala Południowego. Opisany tam lekarz wykazał 1,6 mln zł dochodu i 3976 godzin pracy w ciągu roku. Publikacje doprowadziły do kontroli NFZ, działań władz Warszawy i zainteresowania organów ścigania. Nie jest to polowanie na lekarzy ani próba podważania prawa do wysokiego wynagrodzenia za trudną, odpowiedzialną i wymagającą specjalistycznej wiedzy pracę. Szpital może zapłacić bardzo dużo za kompetencje, których brakuje. Musi jednak potrafić wykazać, że każde świadczenie rzeczywiście wykonano, każdą fakturę sprawdzono, a tej samej godziny nie rozliczono dwa lub trzy razy.
Zwłaszcza dziś, gdy zadłużone szpitale są łączone, restrukturyzowane, dokapitalizowywane, a oddziały zamykane lub konsolidowane, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, gdzie trafiają publiczne pieniądze. „Gazeta Olsztyńska” będzie publikowała odpowiedzi kolejnych placówek i sprawdzała, czy Braniewo było wyjątkiem, czy tylko pierwszym przypadkiem, który ujrzał światło dzienne.
Jan Berdycki
Obserwuj nas na Google News