RAK
    Alarm nad Bałtykiem. Polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy

    Alarm nad Bałtykiem. Polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy

    752 odsłon
    Warmińsko-mazurskie

    Rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 zbliżył się do polskiej granicy morskiej nad Bałtykiem. W odpowiedzi poderwano dyżurną parę polskich myśliwców, które przechwyciły maszynę i zmusiły ją do oddalenia się w kierunku Rosji. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że incydent jest kolejnym dowodem na prowadzenie przez Moskwę działań hybrydowych wobec państw NATO.

    Do kolejnego napiętego incydentu z udziałem rosyjskiego lotnictwa doszło we wtorek nad Morzem Bałtyckim. Około 30 kilometrów od Ustki, nad wodami międzynarodowymi, polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20, który zbliżył się do polskiej granicy morskiej.

    Informację o zdarzeniu przekazał po posiedzeniu rządu wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak poinformował, do incydentu doszło tuż po godzinie 12, kiedy dyżurna para polskich samolotów bojowych została skierowana do identyfikacji rosyjskiej maszyny.

    Po nawiązaniu kontaktu z załogą i przekazaniu sygnałów o konieczności opuszczenia rejonu rosyjski samolot zmienił kurs i odleciał w kierunku Rosji.

    Rosja bada polski system obrony?

    Według szefa Ministerstwa Obrony Narodowej wtorkowy incydent nie był przypadkowy.

    – To pierwsza od dłuższego czasu rosyjska próba zbliżenia się do naszej granicy morskiej po to, żeby rozpoznawać nasze systemy obrony powietrznej – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.

    Minister zaznaczył, że działania rosyjskiego lotnictwa wpisują się w szerszą strategię prowadzenia wojny hybrydowej przeciwko państwom NATO. Jego zdaniem Moskwa nieustannie prowadzi działania rozpoznawcze i pozostaje wrogo nastawiona wobec krajów Sojuszu.

    "Rosja pozostaje największym zagrożeniem"

    Szef MON wykorzystał wtorkowe wydarzenie jako argument w dyskusji o bezpieczeństwie Europy i dalszym wsparciu dla Ukrainy.

    Jak zaznaczył, incydent pokazuje, że zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej nie zmalało, a wojna prowadzona przez Kreml wykracza poza działania na terytorium Ukrainy.

    Kosiniak-Kamysz przypomniał również, że podczas ostatnich rozmów państw członkowskich NATO uznano Rosję za największe i bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Sojuszu Północnoatlantyckiego.

    Kolejne przechwycenie w tym roku

    To nie pierwszy taki incydent w ostatnich miesiącach. Ostatnie przechwycenie rosyjskiego samolotu rozpoznawczego przez polskie myśliwce miało miejsce w maju. Jak wynika z informacji przekazanych przez MON, tylko w tym roku podobnych interwencji było już co najmniej kilkanaście.

    Przechwycenie nad wodami międzynarodowymi polega przede wszystkim na zidentyfikowaniu obcej maszyny przez pilotów myśliwców. Wykorzystywane są do tego systemy optoelektroniczne, obserwacja wzrokowa oraz – jeśli zachodzi taka potrzeba – nawiązanie łączności radiowej i eskortowanie samolotu poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa.

    NATO stale monitoruje Bałtyk

    Aktywność rosyjskiego lotnictwa nad Morzem Bałtyckim jest na bieżąco monitorowana przez państwa NATO. Ważną rolę odgrywa misja Baltic Air Policing, w ramach której polskie oraz sojusznicze samoloty patrolują przestrzeń powietrzną nad państwami bałtyckimi i wodami Bałtyku.

    Wtorkowe przechwycenie pokazuje, że mimo braku naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej sytuacja w regionie pozostaje napięta, a siły zbrojne utrzymują stałą gotowość do reagowania na działania rosyjskiego lotnictwa w pobliżu granic NATO.


    Źródło: WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?