RAK
    Trump właśnie dał zielone światło. W grze dziesiątki miliardów i atom

    Trump właśnie dał zielone światło. W grze dziesiątki miliardów i atom

    1497 odsłon
    Warmińsko-mazurskie

    Donald Trump miał dać zielone światło dla jednej z najważniejszych umów energetycznych ostatnich lat. Stany Zjednoczone i Arabia Saudyjska są coraz bliżej rozpoczęcia wielkiej współpracy przy budowie cywilnego programu nuklearnego. W grę wchodzą dziesiątki miliardów dolarów, trzy dekady współpracy i technologia, która od lat budzi na Bliskim Wschodzie ogromne emocje.

    Jak informuje „Wall Street Journal”, powołując się na źródła w amerykańskiej administracji, prezydent USA zatwierdził już porozumienie. Jego znaczenie wykracza jednak daleko poza samą energetykę. Umowa może na lata związać Rijad z amerykańskim przemysłem jądrowym, a jednocześnie dać Waszyngtonowi większą kontrolę nad kierunkiem rozwoju saudyjskich ambicji nuklearnych.

    Dziesiątki miliardów dolarów i 30 lat współpracy

    Planowane porozumienie ma obowiązywać przez trzy dekady, a jego wartość liczona jest w dziesiątkach miliardów dolarów. Na współpracy szczególnie skorzystać mają amerykańskie przedsiębiorstwa, którym przypadłaby kluczowa rola w tworzeniu saudyjskiej infrastruktury nuklearnej.

    Dla Stanów Zjednoczonych to nie tylko gigantyczny biznes. Waszyngton chce również utrzymać wpływ na rozwój programu atomowego jednego z najważniejszych państw Bliskiego Wschodu i jednocześnie ograniczyć możliwości wejścia na ten rynek zagranicznej konkurencji.

    Najwięcej emocji wzbudza jednak kwestia potencjalnego powstania w Arabii Saudyjskiej ośrodka wzbogacania uranu. Taka instalacja miałaby zostać zbudowana tylko wtedy, gdy wspólna analiza obu państw wykaże, że inwestycja jest uzasadniona.

    Amerykańscy urzędnicy przekonują, że zaangażowanie USA pozwoliłoby lepiej kontrolować rozwój całego programu i zmniejszyć ryzyko wykorzystania technologii do celów militarnych. Nie wszyscy jednak podzielają ten optymizm.

    Kongres może mieć poważne pytania

    Porozumienie ma trafić pod ocenę amerykańskiego Kongresu. I właśnie tam może rozpocząć się najbardziej burzliwa część całej procedury.

    Część parlamentarzystów od dawna podchodzi z dużą ostrożnością do przekazywania zaawansowanych technologii nuklearnych państwom położonym w regionach objętych napięciami i konfliktami. W przypadku Arabii Saudyjskiej szczególną uwagę przyciągną więc zabezpieczenia, które miałyby uniemożliwić wykorzystanie cywilnego programu jako drogi do stworzenia broni jądrowej.

    Obawy nie są całkowicie oderwane od wcześniejszych deklaracji saudyjskich władz. Następca tronu Mohammed ibn Salman mówił już w 2018 roku, że jeśli Iran wejdzie w posiadanie broni nuklearnej, jego kraj również będzie chciał zdobyć podobne możliwości.

    To właśnie dlatego kwestia ewentualnego wzbogacania uranu może stać się najważniejszym punktem politycznego sporu wokół umowy. Mimo możliwego oporu „Wall Street Journal” ocenia jednak, że Kongresowi może być trudno skutecznie zablokować porozumienie.

    Trump miał już powiedzieć „tak”. Teraz czas na podpisy

    Według ustaleń amerykańskiego dziennika Donald Trump zatwierdził porozumienie w ubiegłym tygodniu. Kolejnym krokiem ma być jego formalne podpisanie przez przedstawicieli obu państw. Ze strony USA dokument ma sygnować minister energii Chris Wright, a ze strony Arabii Saudyjskiej książę Abdulaziz bin Salman.

    Dla Rijadu rozwój energetyki jądrowej jest jednym z elementów szerszej transformacji gospodarczej. Arabia Saudyjska chce zaspokoić szybko rosnące zapotrzebowanie na energię, a jednocześnie zmniejszyć ilość ropy wykorzystywanej na potrzeby krajowe. Im więcej energii uda się wyprodukować z innych źródeł, tym więcej surowca będzie można przeznaczyć na eksport.

    Saudyjskie władze konsekwentnie zapewniają, że ich ambicje nuklearne mają charakter wyłącznie pokojowy. Planowane porozumienie z USA może jednak stać się jednym z najważniejszych testów zaufania w regionie, w którym kwestia atomu od lat jest czymś znacznie więcej niż tylko rozmową o produkcji energii.

    Jeżeli umowa rzeczywiście wejdzie w życie w zapowiadanym kształcie, może na dziesięciolecia zmienić układ sił na rynku technologii nuklearnych. Dla USA oznaczałaby wielomiliardowe kontrakty i większy wpływ na strategicznego partnera. Dla Arabii Saudyjskiej – ogromny krok w stronę własnej energetyki jądrowej. Pozostaje jednak pytanie, czy zapisane na papierze zabezpieczenia wystarczą, by rozwiać obawy dotyczące nuklearnej przyszłości Bliskiego Wschodu.


    Źródło: WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era