RAK
    To nie może być temat zakazany

    To nie może być temat zakazany

    1630 odsłon
    Warmińsko-mazurskie

    Relacje polsko-żydowskie nie mogą być tematem zakazanym — przekonywała w Olsztynie dr Anna Mandrela. W Domu Rzemiosł mówiła o Auschwitz, Jedwabnem, powojennym terrorze i dokumentach podziemia, które wciąż czekają na uczciwe odczytanie.

    W Domu Rzemiosł, przy ulicy Prostej 38 w Olsztynie, gościła dr Anna Mandrela — doktor nauk humanistycznych, niezależna badaczka i autorka książek poświęconych m.in. rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu, podziemiu antykomunistycznemu oraz siostrze Izabeli Łuszczkiewicz. Spotkanie odbyło się dwa dni przed kolejną rocznicą zbrodni w Jedwabnem, która również w tym roku wywołała w całej Polsce spór o pamięć i potrzebę wznowienia pełnych badań.

    Są tematy, o których należy mówić otwarcie i odważnie, ale bez zacietrzewienia. Do takich tematów należą relacje polsko-żydowskie — tymi słowami Piotr Lisiecki rozpoczął kolejne spotkanie Olsztyńskiego Klubu Polonia Christiana.

    — Musimy podejść do tej tematyki normalnie. Rozmawiamy o stosunkach polsko-niemieckich, polsko-ukraińskich czy polsko-rosyjskich. Relacje polsko-żydowskie obrosły natomiast dziwnymi mitami. Trzeba mówić merytorycznie i na podstawie dokumentów — zaznaczyła dr Mandrela jeszcze przed wykładem.

    Badaczka wyjaśniła, że na materiały dotyczące stosunków polsko-żydowskich po 1945 roku natrafiała podczas pracy nad Pileckim, siostrą Izabelą i Zrzeszeniem „Wolność i Niezawisłość”. Dokumenty z archiwów IPN i polskich instytucji emigracyjnych w Londynie opisywały sowiecką kontrolę nad aparatem bezpieczeństwa, represje wobec Kościoła, fałszowanie wyborów i powojenne napięcia społeczne.

    Polski początek Auschwitz

    Pierwszy obszerny blok wykładu dotyczył pamięci o Auschwitz. Dr Mandrela przypomniała, że pierwszy transport polskich więźniów politycznych dotarł do obozu 14 czerwca 1940 roku. Jej zdaniem rocznica ta jest dziś marginalizowana w porównaniu z obchodami 27 stycznia.

    Mówiła także o braku zgody na odprawianie 14 czerwca mszy świętej na terenie muzeum. Przez dziesięciolecia liturgia była częścią uroczystości, obecnie natomiast uczestnicy obchodów muszą jechać do Harmęż, a później wracać do Auschwitz.

    — Kiedy pytam uczniów, w jakim celu powstał obóz, najczęściej słyszę tylko: do zagłady Żydów. Wiedza o polskich więźniach, księżach, dzieciach i konspiracji Pileckiego jest bardzo mała. Musimy o nią walczyć — podkreślała.

    Dr Mandrela zestawiła też pytanie Eliego Wiesela: „Gdzie był wtedy Bóg?” ze świadectwem Pileckiego, którego wiara w obozie się umocniła, oraz więźniów organizujących potajemne msze święte. Krytycznie mówiła również o promowaniu na Zachodzie „Malowanego ptaka” Jerzego Kosińskiego i książek Jana Tomasza Grossa.

    Spór o Jedwabne

    Dużo miejsca zajęło Jedwabne. Dr Mandrela przypomniała, że „Sąsiedzi” Grossa ukazali się w 2000 roku, a już w 2001 roku — przed zakończeniem badań — przedstawiciele polskiego państwa publicznie uznali odpowiedzialność Polaków. W lipcu 2001 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski przeprosił za zbrodnię.

    — Nic nie zostało jeszcze ostatecznie zbadane, ekshumacja nie była zakończona, a wersja Grossa stała się oficjalnym stanowiskiem państwa — oceniła.

    Ekshumację przerwano w 2001 roku po sprzeciwie części środowisk żydowskich. Dr Mandrela przypomniała zmianę szacunków dotyczących liczby ofiar, obecność niemieckiej amunicji, zeznania o przybyciu umundurowanych Niemców oraz działalność komanda Hermanna Schapera.

    Podważała też bezkrytyczne wykorzystywanie powojennych protokołów przesłuchań. Przytoczyła zeznania oskarżonych, którzy podczas procesów odwoływali wcześniejsze słowa, tłumacząc, że wymuszono je biciem.

    — Jeżeli protokół powstał w warunkach tortur, nie można traktować go jak swobodnej wypowiedzi świadka — mówiła.

    Nie twierdziła, że żaden Polak nie uczestniczył w zbrodni. Sprzeciwiała się natomiast przedstawianiu Jedwabnego jako samodzielnego, oddolnego mordu dokonanego bez decydującej roli niemieckiego okupanta.

    Tak rozgrywała nas Moskwa

    W dalszej części wykładu dr Mandrela wróciła do pierwszych lat po wojnie. Przypomniała proces szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, których NKWD zwabiło na rozmowy, a następnie aresztowało i wywiozło do Moskwy. Usunięcie legalnych elit otworzyło drogę do budowy państwa podporządkowanego Związkowi Sowieckiemu.

    Na podstawie raportów podziemia przekonywała, że Moskwa świadomie wykorzystywała napięcia polsko-żydowskie. Sowieccy doradcy pozostawali w cieniu, część stanowisk kierowniczych powierzano komunistom pochodzenia żydowskiego, a do wykonywania rozkazów rekrutowano także lojalnych wobec systemu Polaków.

    — Pokazywanie tego okresu wyłącznie jako walki Polaków z Polakami fałszuje rzeczywistość. Ale samo hasło „żydokomuna” także nie wyjaśnia całego mechanizmu. Na szczycie była Moskwa — mówiła.

    Dr Mandrela cytowała raport Jadwigi Mierzejewskiej z 1945 roku oraz tzw. raport Brzeszczota, opisujące udział osób pochodzenia żydowskiego w aparacie władzy i ukrytą kontrolę sowieckich doradców nad Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego. Z dokumentów Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” przywoływała informacje o obsadzaniu stanowisk w administracji, gospodarce, szkolnictwie i kulturze. Wspomniała także o uchwale z 1946 roku powołującej komisarza do spraw produktywizacji ludności żydowskiej i o przeznaczonych na ten cel kredytach.

    Osobny wątek stanowiły wydarzenia kieleckie z 4 lipca 1946 roku. Dr Mandrela przedstawiła stanowisko obecne w części raportów podziemia, zgodnie z którym zajścia zostały sprowokowane lub wykorzystane przez aparat bezpieczeństwa po przegranym przez komunistów referendum. Władze miały potrzebować pretekstu do uderzenia w opozycję i przypisania przeciwnikom antysemityzmu.

    Siostra Izabela

    Najbardziej poruszającą częścią spotkania była historia siostry Izabeli Łuszczkiewicz. Podczas okupacji zakonnica ratowała Żydów w Zebrzydowicach. Po wojnie została aresztowana przez komunistyczną bezpiekę i zmuszana do podpisania zeznań obciążających Adama Doboszyńskiego, kard. Adama Sapiehę, a nawet Watykan.

    Dr Mandrela opisywała wybite zęby, karcery, dwanaście dni i nocy stania na betonowej posadzce oraz pozorowane wyprowadzanie na egzekucję. Siostra Izabela nie podpisała fałszywego protokołu.

    — „Czyste sumienie droższe mi było i jest nad życie” — te słowa najlepiej streszczają jej postawę — mówiła badaczka.

    Zakonnica spędziła kolejne lata w więzieniach w Fordonie i Inowrocławiu. Wyszła na wolność w 1956 roku. Dr Mandrela uważa, że jej życie i męczeństwo zasługują na rozważenie rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego.

    Niebawem premiera filmu

    Była to już trzecia wizyta badaczki w Olsztynie na zaproszenie środowiska Polonia Christiana i Instytutu im. ks. Piotra Skargi. Jak przyznała, na podobnych spotkaniach zawsze pojawiają się pytania i dyskusje. Część z nich wynika — jej zdaniem — z informacji powtarzanych w mediach, których odbiorcy nigdy nie mieli możliwości skonfrontować ze źródłami.

    Piotr Lisiecki, który od lat prowadzi olsztyński klub, zapowiedział również kolejne wydarzenia. W sierpniu planowana jest w Gietrzwałdzie prapremiera filmu poświęconego objawieniom gietrzwałdzkim, przygotowywanego przy udziale Instytutu Piotra Skargi i Klubu Polonia Christiana. We wrześniu natomiast gościem klubu ma być sam prof. Jan Żaryn, a tematem spotkania pytanie, czy II Rzeczpospolita mogła przetrwać.

    Jan Berdycki

    Obserwuj nas na Google News

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era