
Reprezentantki Polski przebojem wdarły się do wielkiego finału imprezy, w którym po niezwykle zaciętej walce uległy ostatecznie drużynie Niemiec. Ogromny wkład w ten sukces miała Magdalena Gawrońska, była koszykarka Łączności Olsztyn.
Mimo porażki w ostatnim starciu, wicemistrzostwo Starego Kontynentu to wielkie osiągnięcie dla reprezentantki stolicy regionu.
Większość zawodniczek z wicemistrzowskiej kadry Masters Magdalena Gawrońska doskonale znała z wieloletnich występów na krajowych parkietach, gdzie wielokrotnie rywalizowały przeciwko sobie. W przeszłości Gawrońska miała okazję dzielić szatnię Natalią Korczyc (występującą wcześniej pod panieńskim nazwiskiem Małaszewska) – z którą grała w zespole z Jeleniej Góry oraz Aleksandrą Drzewińską-Sobańską – z którą ich sportowe drogi skrzyżowały się aż w dwóch klubach: Tęczy Leszno oraz AZS-ie Poznań.
Droga reprezentacji Polski do wielkiego finału mistrzostw Europy była niezwykle imponująca. Polki rozpoczęły turniej od mocnego uderzenia, pokonując występującą gościnnie Brazylię aż 80:28. W kolejnym spotkaniu nasze koszykarki utrzymały świetną passę, pewnie wygrywając z Estonią 74:44. W ćwierćfinale reprezentantki Polski nie dały szans Wielkiej Brytanii – awans do półfinału przypieczętowały triumfem 65:41.
W walce o finał doszło do niezwykle ciekawego, „wewnątrzkrajowego” pojedynku. Drużyna Magdaleny Gawrońskiej zmierzyła się z drugą ekipą z Polski. W tym derbowym starciu lepszy okazał się zespół grający pod nazwą Dream Team Poland, który pokonał koleżanki z kraju 66:35. W decydującym meczu Polki uległy ostatecznie Niemkom 52:67. Choć świetny początek spotkania zupełnie nie zapowiadał końcowego niepowodzenia, była to jedyna – i zarazem jedyna w całym turnieju – porażka naszych koszykarek.
I dodaje: - Trudno samej oceniać własną dyspozycję, jednak biorąc pod uwagę zawirowania podczas przygotowań, myślę, że zaprezentowałam się całkiem przyzwoicie. Podobne opinie usłyszałam od osób postronnych, więc mimo wszystko jestem zadowolona. Jeśli chodzi o srebrny medal, to oczywiście ogromny sukces. Z drugiej strony, jako drużyna jasno postawiłyśmy sobie za cel złoto, którego ostatecznie nie udało się zdobyć. Pozostaje więc spory niedosyt, tym bardziej że o przegranej zaważyła tak naprawdę tylko ta jedna, ostatnia kwarta .
Kolejna szansa drużyny na sukcesy na arenie międzynarodowej to udział w Mistrzostwach Świata Masters w Brazylii.
Do Grecji poleciał także Rafał Rafalski, który zajął czwarte miejsce z reprezentacją Polski +45. W spotkaniu o trzecie miejsce przegrali z gospodarzami. Rafalski wcześniej grał m.in. w III-ligowym zespole z Siedlec, a także trenował w Dojlidach Białystok.
Warto dodać, że przygotowania do greckiego turnieju miały dla Magdaleny Gawrońskiej podwójny wymiar. Na co dzień odpowiadała nie tylko za wypracowanie własnej, wicemistrzowskiej formy, ale jednocześnie pełniła funkcję trenera indywidualnego Rafała, który jak przyznaje bez tego wsparcia nie dostałby się na te mistrzostwa.