„Nie wolno odwracać głowy”. Prezydent o ofiarach ludobójstwa na Wołyniu W 83. rocznicę Krwawej Niedzieli Polska ponownie oddała hołd mieszkańcom Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii
Spis treści
W 83. rocznicę Krwawej Niedzieli Polska ponownie oddała hołd mieszkańcom Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Podczas uroczystości w Radrużu na Podkarpaciu prezydent Karol Nawrocki podkreślił, że pamięć o ofiarach nie może zostać podporządkowana doraźnym interesom politycznym ani współczesnym uwarunkowaniom międzynarodowym.
Prezydent mówił o konieczności jednoznacznego nazywania zbrodni oraz sprzeciwu wobec symboli i ideologii odwołujących się do tradycji OUN-UPA. Zaznaczył jednocześnie, że odpowiedzialności za ludobójstwo nie należy przenosić na cały naród ukraiński. Winę ponoszą sprawcy, organizatorzy oraz zwolennicy skrajnie nacjonalistycznej ideologii, której celem było usunięcie polskiej ludności z terenów Wołynia i Małopolski Wschodniej.
Hołd oddany w Radrużu
Uroczystości Narodowego Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA odbyły się 11 lipca 2026 roku w Radrużu w województwie podkarpackim. Prezydent spotkał się tam z rodzinami ofiar, przedstawicielami władz oraz mieszkańcami powiatu lubaczowskiego.
Miejsce obchodów miało szczególny, symboliczny charakter. Zbrodnie ukraińskich nacjonalistów nie ograniczały się bowiem wyłącznie do Wołynia. Ich ofiarami byli również mieszkańcy południowego Polesia, Małopolski Wschodniej i terenów znajdujących się dziś w granicach województwa podkarpackiego.
Karol Nawrocki przypomniał, że pamięć o zamordowanych jest nie tylko obowiązkiem wobec przeszłości. Ma również znaczenie dla współczesności oraz przyszłych relacji między narodami.
– Pamięć, historia i prawda o ludobójstwie wołyńskim kształtują przyszłość – podkreślił prezydent podczas uroczystości.
Krwawa Niedziela była kulminacją zbrodni
Data 11 lipca nawiązuje do wydarzeń z 1943 roku, określanych mianem Krwawej Niedzieli. Tego dnia oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii, wspierane przez miejscową ludność i struktury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, przeprowadziły skoordynowane ataki na polskie miejscowości.
Według materiałów Instytutu Pamięci Narodowej Polacy zostali zaatakowani w około stu miejscowościach przedwojennego województwa wołyńskiego. Napastnicy często wybierali niedzielę, ponieważ wiedzieli, że mieszkańcy zgromadzą się w kościołach na nabożeństwach. Mordowano całe rodziny, nie oszczędzając kobiet, dzieci i osób starszych.
Krwawa Niedziela nie była pojedynczym, spontanicznym wybuchem przemocy. Stanowiła kulminację zaplanowanej akcji wymierzonej w ludność polską. Jej celem było doprowadzenie do całkowitego usunięcia Polaków z terenów uznawanych przez ukraińskich nacjonalistów za przyszłe ziemie państwa ukraińskiego.
IPN szacuje, że w latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zamordowano od 80 do 120 tysięcy Polaków. Dokładna liczba ofiar nadal nie jest znana, ponieważ wiele miejsc pochówku pozostaje nieodnalezionych, a część miejscowości została doszczętnie zniszczona.
Zamordowani nadal czekają na godny pochówek
Jedną z najbardziej bolesnych i wciąż nierozwiązanych kwestii pozostaje brak godnego pochówku tysięcy ofiar. Wiele osób spoczywa w bezimiennych dołach śmierci, na dawnych polach, leśnych polanach, cmentarzach, przy kościołach oraz w miejscach, w których przed wojną znajdowały się polskie wsie.
Rodziny pomordowanych od dziesięcioleci domagają się możliwości prowadzenia poszukiwań, ekshumacji, identyfikacji szczątków i organizowania chrześcijańskich pogrzebów. Dla bliskich nie jest to wyłącznie spór historyczny lub polityczny, lecz podstawowe prawo do poznania miejsca spoczynku członków rodziny.
Instytut Pamięci Narodowej wielokrotnie podkreślał, że państwo polskie ma obowiązek odnalezienia ofiar, ustalenia ich tożsamości i zapewnienia im godnego pochówku. Bez wykonania tych działań proces przywracania pamięci i sprawiedliwości pozostanie niepełny.
Prezydent: ból ofiar nie zależy od czasu i narodowości
W swoim przemówieniu Karol Nawrocki odniósł się także do trwającej wojny na Ukrainie. Zestawił cierpienie polskich dzieci mordowanych przez ukraińskich nacjonalistów w czasie II wojny światowej z cierpieniem ukraińskich dzieci ginących obecnie w wyniku rosyjskiej agresji.
Prezydent wskazał, że ból niewinnego człowieka nie może być oceniany inaczej w zależności od jego narodowości, czasu, w którym żył, ani aktualnej sytuacji geopolitycznej. Przypomniał historię 14-letniej Jadwigi Romanik, zamordowanej przez ukraińskich nacjonalistów, podkreślając, że jej cierpienie nie było mniejsze od cierpienia współczesnych ofiar wojny.
W ten sposób zaznaczył, że pomoc udzielana dziś Ukrainie i potępienie rosyjskiej agresji nie mogą oznaczać rezygnacji z prawdy o zbrodniach popełnionych na Polakach. Historia i współczesna polityka nie powinny się wzajemnie wykluczać.
Polska może wspierać naród ukraiński walczący z rosyjskim najeźdźcą, a jednocześnie stanowczo domagać się prawdy, ekshumacji i jednoznacznego potępienia sprawców ludobójstwa.
Sprzeciw wobec symboli OUN-UPA
Prezydent zdecydowanie odniósł się również do publicznego eksponowania czerwono-czarnych barw kojarzonych z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym i Ukraińską Powstańczą Armią.
Karol Nawrocki zapowiedział działania zmierzające do tego, aby symbole gloryfikujące banderowską ideologię nie były obecne w polskiej przestrzeni publicznej. Nawiązał przy tym do projektu zmian w przepisach dotyczących Instytutu Pamięci Narodowej i Kodeksu karnego.
W ocenie prezydenta nie można akceptować symboliki organizacji odpowiedzialnych za masowe mordy polskich cywilów. Publiczne pochwalanie takiej ideologii jest szczególnie bolesne dla rodzin pomordowanych i może prowadzić do relatywizowania odpowiedzialności sprawców.
– Na to po prostu nie można się zgodzić, bo pochwała ludobójstwa albo odwracanie głowy jest zachętą do kolejnego ludobójstwa – mówił prezydent.
Odpowiedzialność ideologii, nie całego narodu
Ważnym elementem przemówienia było wyraźne rozróżnienie pomiędzy ukraińskimi nacjonalistami a całym narodem ukraińskim. Prezydent zaznaczył, że Polacy nie oskarżają wszystkich Ukraińców.
W czasie zbrodni wołyńskiej byli również Ukraińcy, którzy sprzeciwiali się mordowaniu polskich sąsiadów. Niektórzy ostrzegali zagrożone rodziny, pomagali im w ucieczce, ukrywali dzieci lub otwarcie przeciwstawiali się sprawcom. Za niesienie pomocy Polakom część z nich również poniosła śmierć.
Pamięć o tych osobach jest ważnym elementem pełnego obrazu tragicznych wydarzeń. Pokazuje, że nawet w warunkach narastającej przemocy istnieli ludzie, którzy zachowali człowieczeństwo i odmówili podporządkowania się zbrodniczej ideologii.
Odpowiedzialność należy więc przypisywać organizatorom, wykonawcom i osobom gloryfikującym zbrodniczy nacjonalizm, a nie całym współczesnym społeczeństwom.
Pamięć nie jest wymierzona w pojednanie
Przypominanie o zbrodni wołyńskiej bywa przedstawiane jako działanie utrudniające budowanie dobrych relacji polsko-ukraińskich. W rzeczywistości trwałe pojednanie nie może jednak opierać się na przemilczeniach, unikaniu odpowiedzialności i odwracaniu uwagi od ofiar.
Pojednanie wymaga najpierw ustalenia faktów, nazwania sprawców, wskazania motywów zbrodni oraz zapewnienia rodzinom prawa do pochowania bliskich. Dopiero na takim fundamencie możliwe jest budowanie relacji odpornych na polityczne kryzysy i próby wykorzystywania historii do dzielenia społeczeństw.
Pamięć nie musi oznaczać zemsty. Nie powinna też prowadzić do nienawiści wobec współczesnych Ukraińców. Jest jednak obowiązkiem wobec ludzi, których przez dziesięciolecia pozbawiano nazwisk, grobów i miejsca w powszechnej świadomości.
Państwowe święto poświęcone ofiarom
Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej został ustanowiony ustawą podpisaną w czerwcu 2025 roku przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę.
Ustanowienie państwowego święta 11 lipca podniosło rangę obchodów i wskazało, że pamięć o mieszkańcach Kresów jest częścią oficjalnej polityki historycznej państwa.
W 2026 roku, podczas 83. rocznicy Krwawej Niedzieli, uroczystości z udziałem przedstawicieli władz państwowych odbywały się między innymi w Radrużu, Warszawie, Chełmie, Domostawie i innych miejscowościach. Ich wspólnym celem było oddanie hołdu pomordowanym oraz przypomnienie, że ogromna część ofiar nadal nie ma własnego grobu.
Prawda jako fundament przyszłości
Słowa wypowiedziane przez prezydenta w Radrużu były skierowane zarówno do polskiego społeczeństwa, jak i do partnerów zagranicznych. Ich główne przesłanie dotyczyło prawa państwa i narodu do pamiętania o własnych ofiarach bez względu na zmieniającą się sytuację polityczną.
Zbrodnia wołyńska nie jest wyłącznie zamkniętym rozdziałem historii. Dla rodzin ofiar pozostaje wciąż żywą traumą, wzmacnianą przez brak grobów, niepełną wiedzę o losach bliskich oraz przypadki publicznego gloryfikowania sprawców.
Pamięć o zamordowanych nie powinna być narzędziem budowania wrogości. Nie może jednak zostać zastąpiona wygodnym milczeniem. Prawdziwe pojednanie wymaga odwagi po obu stronach – odwagi do uznania cierpienia, potępienia zbrodni, odnalezienia szczątków oraz godnego pochowania ofiar.
Dopiero wtedy historia przestanie być otwartą raną, a stanie się przestrogą przed tym, do czego mogą prowadzić nienawiść, nacjonalizm i odbieranie drugiemu człowiekowi prawa do życia.
Źródło: WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)