RAK
    Miliony długu i pytania o układy. Co dzieje się w szpitalu w Mikołowie?

    Miliony długu i pytania o układy. Co dzieje się w szpitalu w Mikołowie?

    2146 odsłon
    Warmińsko-mazurskie

    Akademickie Centrum Zdrowia w Mikołowie zmaga się z zadłużeniem sięgającym 33 mln zł, a wokół placówki narasta coraz więcej pytań. Jak opisuje Wirtualna Polska, w radzie nadzorczej szpitala znaleźli się lokalni politycy, a część osób związanych z samorządem wykonuje dodatkowe zajęcia w placówce. W t

    Spis treści

    Akademickie Centrum Zdrowia w Mikołowie zmaga się z zadłużeniem sięgającym 33 mln zł, a wokół placówki narasta coraz więcej pytań. Jak opisuje Wirtualna Polska, w radzie nadzorczej szpitala znaleźli się lokalni politycy, a część osób związanych z samorządem wykonuje dodatkowe zajęcia w placówce. W tle pojawia się także konflikt między zarządem szpitala a lekarzem, który alarmował o problemach organizacyjnych.

    Akademickie Centrum Zdrowia w Mikołowie znalazło się w centrum zainteresowania po publikacji Wirtualnej Polski, która opisała sytuację finansową placówki oraz powiązania osób pełniących funkcje w szpitalu i lokalnym samorządzie. Jak ustaliła redakcja WP, zadłużony na około 33 mln zł szpital stał się miejscem dodatkowej aktywności zawodowej części lokalnych działaczy i urzędników.

    Szpital w Mikołowie działa jako spółka należąca do powiatu mikołowskiego. Po wyborach samorządowych w 2024 roku władzę w powiecie przejęła koalicja z udziałem Koalicji Obywatelskiej, Obywatelskiego Komitetu Samorządowego oraz Forum Samorządowego Powiatu Mikołowskiego.

    Według informacji opisanych przez WP, w radzie nadzorczej Akademickiego Centrum Zdrowia zasiada m.in. wiceburmistrz Mikołowa Mateusz Handel oraz radny Koalicji Obywatelskiej z Tychów Grzegorz Gwóźdź.

    Wiceburmistrz w radzie nadzorczej

    Mateusz Handel, oprócz funkcji wiceburmistrza Mikołowa, pełni również rolę członka rady nadzorczej szpitala. Jak podaje Wirtualna Polska, w ubiegłym roku otrzymał z tego tytułu około 64 tys. zł.

    Samorządowiec odpiera zarzuty, że stanowiska w radach nadzorczych powinny być obsadzane wyłącznie przez niezależnych ekspertów. W rozmowie z WP przekonywał, że posiada odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie, a jego obecność w radzie pozwala lepiej reprezentować interesy miasta.

    – Działam w pełni jawnie i transparentnie – mówił Mateusz Handel, cytowany przez WP.

    Starosta mikołowski Mirosław Duży tłumaczył z kolei, że wybór Handela był związany z jego znajomością sytuacji w mieście i zaangażowaniem w sprawy szpitala.

    Sekretarz powiatu pracuje w szpitalu

    Największe kontrowersje – według ustaleń WP – wzbudza jednak sytuacja Łukasza Ryguły, sekretarza powiatu mikołowskiego, który jednocześnie wykonuje pracę w Akademickim Centrum Zdrowia.

    Jak wyjaśniał starosta Mirosław Duży w rozmowie z Wirtualną Polską, zatrudnienie sekretarza w szpitalu miało umożliwić właścicielowi placówki lepszy dostęp do informacji i dokumentów.

    – Żeby mieć dostęp do jakichś dokumentów, to musi być formalnie zatrudniony – mówił starosta, którego słowa przytoczyła WP.

    Krytycy takiego rozwiązania wskazują jednak, że osoba pełniąca funkcję sekretarza powiatu powinna nadzorować działania podległych jednostek, a nie jednocześnie otrzymywać wynagrodzenie od jednej z nich.

    Prezes szpitala i dodatkowe aktywności

    Wątpliwości opisane przez WP dotyczą także prezes Akademickiego Centrum Zdrowia Katarzyny Muszak. Według publikacji miała ona prowadzić wcześniej działalność związaną m.in. z doradztwem i zarządzaniem w ochronie zdrowia.

    Wirtualna Polska wskazała również, że prezes szpitala figurowała na liście pracowników innej placówki medycznej jako pełnomocnik ds. jakości. Sama Katarzyna Muszak podkreślała, że jej dodatkowa działalność została zaakceptowana przez radę nadzorczą i nie koliduje z obowiązkami prezesa.

    Jak przekazała WP, właściciel szpitala nie stwierdził nieprawidłowości w realizacji jej kontraktu menedżerskiego.

    Lekarz mówi o problemach, grozi mu zwolnienie

    W sprawie szpitala pojawił się także konflikt personalny. Jak opisuje WP, ordynator oddziału chorób wewnętrznych Robert Świderski miał zgłaszać problemy dotyczące funkcjonowania placówki, m.in. kwestie związane ze sprzętem diagnostycznym i organizacją pracy.

    Lekarz twierdzi, że po nagłaśnianiu swoich uwag spotkały go konsekwencje służbowe – został ukarany naganą, a następnie wobec niego rozpoczęto procedurę związaną z możliwym wypowiedzeniem umowy.

    Prezes Katarzyna Muszak zaprzecza, by działania wobec lekarza miały związek z jego krytyką. Jak wyjaśniła, decyzje wynikały z oceny organizacji pracy i realizacji obowiązków.

    Dyskusja o zarządzaniu publiczną służbą zdrowia

    Sprawa Akademickiego Centrum Zdrowia w Mikołowie wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą udziału samorządowców w radach nadzorczych publicznych spółek oraz przejrzystości zarządzania placówkami medycznymi.

    Publikacja Wirtualnej Polski pojawiła się w czasie, gdy w Polsce trwa dyskusja o ograniczeniu udziału osób związanych z polityką w radach nadzorczych. Sam premier Donald Tusk wcześniej zapowiadał potrzebę przeglądu takich stanowisk.

    Na razie władze szpitala przekonują, że placówka jest zarządzana prawidłowo, a podejmowane decyzje mają służyć jej stabilizacji. Krytycy pytają jednak, czy przy wielomilionowym zadłużeniu potrzebne są przede wszystkim dodatkowe funkcje dla osób związanych z samorządem, czy raczej niezależne i eksperckie zarządzanie.


    Źródło: WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era