Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Olsztynie znalazł się pod lupą Najwyższej Izby Kontroli. Przez wiele miesięcy, a czasami nawet lat, urzędnicy mieli nie reagować na informacje o fatalnym stanie niektórych zabytków.
Skargi czy donosy? Olsztyński urząd pod lupą NIK
Według ustaleń Najwyższej Izby Kontroli, pracownicy Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie przez wiele miesięcy, a w niektórych przypadkach nawet przez wiele lat, nie reagowali na informacje o fatalnym stanie niektórych zabytków nieruchomych.
NIK uważa, że urzędnicy znaleźli „sposób”, jak ignorować na niepokojące informacje. Zdaniem Izby, urzędnicy postrzegali skargi jako „sygnały” lub „donosy”, a ich sposobu rozpatrywania przepisy nie regulują. Gdyby informacje były skargami lub wnioskami, urząd musiałby w ciągu miesiąca odpowiedzieć i zadziałać.
NIK zwraca uwagę, że Kodeks postępowania administracyjnego – jak czytamy w komunikacie z 1 lipca – „jasno odróżnia pierwsze od drugich, a decyduje o tym ich treść, a nie forma”.
Ponad 70 zgłoszeń. Wśród nich cmentarze, parki i kościoły
Do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie w latach 2020-2025 wpłynęło 71 informacji o złym stanie zabytków nieruchomych, z czego ponad połowa (47) w formie pisemnej. Prawie wszystkie listy lub maile były podpisane przez nadawców. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło budynków mieszkalnych (27). Zastrzeżenia były też m.in. do cmentarzy, parków, kościołów, ratusza, a nawet dworu czy piramidy.
Nawet cztery lata zwłoki
NIK ujawnia, że średnio minęło 36 dni, zanim pracownicy urzędu podejmowali jakiekolwiek działania. W trzynastu przypadkach reakcja następowała dopiero po upływie od 102 do 1452 dni, czyli po niemal czterech latach.
W styczniu 2025 r. do NIK wpłynęła skarga, po której olsztyńska delegatura przeprowadziła kontrolę . Według ustaleń Izby, Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Olsztynie już rok wcześniej otrzymał informację o złym stanie zachowania m.in. fundamentów dawnego dworu, a obecnie szkoły podstawowej w miejscowości Boże. W kwietniu doszło do oględzin zabytku, choć przepisy wymagają kontroli. Doszło do niej dopiero w lipcu, po tym jak Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozpatrzyło skargę na zaniedbania w opiece nad budynkiem ze strony wojewódzkiego konserwatora zabytków.
Kontrola NIK ujawniła także problemy z przepływem informacji w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Olsztynie, czego skutkiem było np. przekazanie nieaktualnych ustaleń do Prokuratury Rejonowej w Kętrzynie dotyczących sprawy gazowni w Reszlu. – Izba ustaliła także, że w pięciu przypadkach urzędnicy nie skontrolowali realizacji wydanych zaleceń pokontrolnych przez okres od 132 do 1512 dni. Z kolei 10 na 60 kontroli, wbrew przepisom, zostało przeprowadzonych z pominięciem obecności niektórych właścicieli zabytków – czytamy w komunikacie.
Problem nie tylko w Olsztynie?
NIK zwraca uwagę, że przypadki z woj. warmińsko-mazurskiego mogą być nie tylko lokalnym, ale i krajowym problemem, co mają sugerować wyjaśnienia konserwatorów zabytków z innych województw.
Najwyższa Izba Kontroli skierowała do Warmińsko-Mazurskiego Wojewódzkiego Konserwatora Ochrony Zabytków sześć wniosków pokontrolnych. Dotyczą one m.in. terminowego rozpatrywania wniosków i informowania wnioskodawców o sposobie ich załatwienia, prawidłowego upoważniania pracowników do prowadzenia kontroli oraz przeprowadzania czynności kontrolnych zgodnie z obowiązującymi przepisami. NIK zaleciła także właściwe dokumentowanie kontroli, szybszą weryfikację realizacji zaleceń pokontrolnych oraz analizę zgłoszeń dotyczących złego stanu zabytków i podejmowanie kontroli w uzasadnionych przypadkach.
Warmińsko-Mazurski Wojewódzki Konserwator Ochrony Zabytków zadeklarował realizację wniosków, a NIK będzie się przyglądać zmianom wprowadzanym w olsztyńskim urzędzie.
Co mówi urząd?
Kierowniczka wydziału Inspekcji Zabytków Nieruchomych i Ruchomych, Małgorzata Przybyszewska-Koźbiel, poinformowała w rozmowie z portalem olsztyn.com.pl, że jednostka działa zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania administracyjnego.
Przybyszewska-Koźbiel zapewnia, że pracownicy dokonywali oględzin w terenie. – W związku z tym, iż część zgłoszeń miała charakter nieuzasadniony, a niekiedy wręcz zawierała informacje nieprawdziwe lub wynikające ze złej woli zgłaszających (konfliktów sąsiedzkich), każdorazowo dążono do rzetelnego sprawdzenia ich zasadności – powiedziała Przybyszewska-Koźbiel i dodała, że w olsztyńskim urzędzie obowiązuje zasada rozpatrywania wniosków do miesiąca, choć wyjaśnienie niektórych spraw zajmuje więcej czasu.
źródło: NIK / olsztyn.com.pl