To będzie wyjątkowy i historyczny sezon dla polskiej piłki klubowej w europejskich pucharach. Po raz pierwszy do rywalizacji przystąpi pięć drużyn, w tym dwie w eliminacjach Ligi Mistrzów – Lech Poznań oraz Górnik Zabrze, które zainaugurują występy we wtorek.
Możliwość udziału aż pięciu zespołów w europejskich rozgrywkach to efekt dobrej postawy polskich klubów w ostatnich sezonach, co skutkowało systematycznymi postępami w rankingu UEFA. Dwa lata temu to była dopiero 21. lokata, a na koniec sezonu 2024/25 - już 15. Ten sezon Polska rozpocznie na 11. pozycji, ale przywileje z tego tytułu będą widoczne za rok – wówczas to najlepszy zespół w kraju do walki o Ligę Mistrzów przystąpi dopiero od czwartej rundy eliminacyjnej.
Teraz zarówno Lech, jak i Górnik zaczynają od drugiej. Poznaniacy występują w tzw. ścieżce mistrzowskiej, teoretycznie mają łatwiejsze zadanie niż Zabrzanie, których czeka droga tzw. ścieżką ligową. Ponadto drużyna ze stolicy Wielkopolski będzie w przypadku kolejnych awansów rozstawiona, do ostatniej rundy kwalifikacji włącznie.
Lech już na początku lat 90. próbował dostać się do Ligi Mistrzów, w której startowało wówczas zaledwie osiem drużyn. Pierwsza próba była nieskuteczna, kolejne, już w 21. wieku również. W tym roku, w myśl powiedzenia: „jak nie teraz, to kiedy?”, w Poznaniu szybko podjęto kluczowe decyzje związane z budową składu. Nie oszczędzano na transferach, wykupiono z Celtiku Glasgow Luisa Palmę za cztery miliony euro, a do drużyny dołączyli m.in. Irańczyk Allahyar Sayydamanesh oraz Ghańczyk Terry Yegbe.
Los nie był łaskawy dla „Kolejorza”, któremu już na otwarcie kwalifikacji przyjdzie rywalizować z mistrzem Danii - Aarhus GF. To spotkanie odbędzie się we wtorek (początek, godz. 19) w Randers, bowiem stadion przeciwnika Lecha jest obecnie modernizowany. Sprawdzian generalny mistrza kraju wypadł dobrze, bowiem w meczu o Superpuchar Polski podopieczni trenera Nielsa Frederiksena pokonali Górnika Zabrze 3:1.
Rewanż w Poznaniu zaplanowano na 29 lipca.
Górnik poprzednio grał w pucharach latem 2018, po zajęciu w ekstraklasie czwartego miejsca. Wtedy drużyna prowadzona przez trenera Marcina Brosza w kwalifikacjach Ligi Europy wyeliminowała mołdawski zespół Zaria Balti (1:0 u siebie i 1:1 na wyjeździe), ale w następnej rundzie nie sprostała słowackiemu AS Trencin (0:1 w Zabrzu i 1:4 w rewanżu).
Teraz poprzeczka przed Zabrzanami została zawieszona znacznie wyżej – w drugiej rundzie eliminacji we wtorek (godz. 20) zmierzą się na wyjeździe z wicemistrzem Turcji Fenerbahce Stambuł.
Turecki klub latem wydał na transfery ponad 80 mln euro, ściągając m.in. za niemal połowę tej kwoty angielskiego napastnika Masona Greenwooda z Olympique Marsylia. W trakcie wyborczej walki o prezesurę jeden z kandydatów obiecał nawet pozyskanie Roberta Lewandowskiego, ale ostatecznie kibice postawili na jego rywala.
Z Górnika z kolei odeszło dwóch pomocników – Lukas Ambros i Patrik Hellebrand, a inny gracz linii środkowej Jarosław Kubicki złamał rękę podczas czwartkowego spotkania z Lechem.
W meczach w Fenerbahce nie wystąpi Tomasz Loska, który pauzuje przez trzy pucharowe spotkania. To skutek kary, jaką bramkarz otrzymał dwa lata wcześniej jako gracz Śląska Wrocław podczas rywalizacji ze szwajcarskim St. Gallen w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji.
Rewanż w Zabrzu odbędzie się 29 lipca o godz. 20.
Awans do trzeciej rundy eliminacji LM oznacza, że w najgorszym przypadku drużyna weźmie udział w fazie zasadniczej Ligi Konferencji.
W czwartek do rywalizacji w tych rozgrywkach przystąpią Raków Częstochowa i GKS Katowice. „Medaliki” u siebie zmierzą się z Valleta FC z Malty (godz. 18.30), z kolei drużyna trenera Rafała Góraka na Słowacji zagra z MSK Żilina (20.30).
Piąty polski przedstawiciel w rozgrywkach UEFA - Jagiellonia Białystok - udział rozpocznie od trzeciej rundy eliminacyjnej Ligi Europy. Pierwsze spotkanie zaplanowano na 6 sierpnia, a potencjalnego rywala pozna, podobnie jak pozostali reprezentanci Ekstraklasy, w poniedziałek. (PAP)
Obserwuj nas na Google News