RAK
    Kurzętnik — niedoszły Grunwald do dziś fascynuje

    Kurzętnik — niedoszły Grunwald do dziś fascynuje

    3010 odsłon
    Warmińsko-mazurskie

    Gród z kogutem w herbie – Kurzętnik – to dawne miasteczko owiane niezwykle ciekawą historią. Nad miejscowością przez wieki górował zamek o znaczeniu strategicznym. Do dziś miejsce to nazywane jest „niedoszłym Grunwaldem”, ponieważ właśnie pod Kurzętnikiem mogła rozegrać się jedna z najsłynniejszych bitew – starcie z zakonem krzyżackim, które ostatecznie odbyło się pod Grunwaldem. Według relacji Jana Długosza, 10 lipca 1410 roku, w drodze na Grunwald, pod zamek krzyżacki przybył król Władysław Jagiełło.

    Kurzętnik od wieków zachwyca swoim malowniczym położeniem oraz zachowanym średniowiecznym układem urbanistycznym. Każdy, kto spaceruje jego wąskimi uliczkami, z łatwością może wyobrazić sobie dawną atmosferę niewielkiego miasta. Charakterystycznym elementem zabudowy były tzw. zatyły – przejścia prowadzące na podwórza posesji, zamykane niegdyś drewnianymi bramami. Miejscowość od dawna słynie również z ruin zamku oraz jednego z najpiękniejszych punktów widokowych w tej części regionu. Ze wzgórza zamkowego rozpościera się imponująca panorama na Nowe Miasto Lubawskie oraz malowniczą dolinę Drwęcy.

    Cenne świadectwo Mieczysława Orłowicza Dzięki zapiskom dawnych kronikarzy możemy choć na chwilę przenieść się do czasów, kiedy Kurzętnik wyglądał zupełnie inaczej. Cennym świadectwem przeszłości jest „Ilustrowany Przewodnik po Województwie Pomorskim”, wydany we Lwowie w 1923 roku, autorstwa doktora Mieczysława Orłowicza. Autor pisał: „Kurzętnik, niegdyś miasteczko posiadające trzy oberże. Ładne położenie nad Drwęcą, na jej wschodnim (lubawskim) brzegu u stóp góry Kurnik, którą wieńczy ruina zamku. W roku 1291 zostało miasteczko wraz z zamkiem nadane kapitule chełmińskiej, w której posiadaniu pozostawało aż do rozbioru Polski. Kurzętnik nie cieszył się nigdy zbyt dobrą opinią, a stare dokumenty nazywają go sarkastycznie "kurnikiem". Najcenniejszym zabytkiem jest ruina zamku położona na wzgórzu, skąd rozciąga się malowniczy widok na okolicę.”

    Dzieje zamku pozostają owiane tajemnicą Historycy do dziś nie potrafią jednoznacznie ustalić, kiedy zamek został wzniesiony. Pierwsza zachowana wzmianka o Kurzętniku pochodzi z 1330 roku. Wówczas książę litewski Giedymin najechał miasto, doszczętnie je pustosząc i paląc. W 1414 roku warownię zajmowała kuria biskupia, w skład której wchodziło dwóch kanoników oraz jeden adwokat. O jej znaczeniu pisał kronikarz ziemi lubawskiej Józef Leliwa Piotrowicz: „Jako siedzibą kurii zamek kurzętnicki był we władaniu biskupim i takim pozostał do roku 1605. Wówczas zachodzi ostatnia notatka o kurii kurzętnickiej "ad curiam nostram Cauernicensem.” Dalsze dzieje zamku pozostają owiane tajemnicą. Nie wiadomo, kiedy dokładnie popadł w ruinę ani co ostatecznie doprowadziło do jego zagłady. Pewne jest jedynie, że w chwili pierwszego rozbioru Polski, podczas zajęcia tych ziem przez Prusy w 1772 roku, warownia już nie istniała. Wiadomo natomiast, że w czasach pruskich pozostałości murów systematycznie rozbierano, wykorzystując kamień i gotycką cegłę jako materiał budowlany. Do dziś wiele domów w centrum Kurzętnika posiada solidne fundamenty wykonane właśnie z zamkowych kamieni.

    Z miejscem tym związanych jest wiele legend Na wzgórzu zamkowym zachowały się jedynie malownicze ruiny, które od lat przyciągają miłośników historii i turystów. Z miejscem tym związanych jest także wiele legend. Józef Leliwa Piotrowicz skrupulatnie zebrał dawne podania związane z kurzętnickim zamkiem. Do dziś są one wykorzystywane między innymi podczas konkursów oraz festiwali gwary lubawskiej. Jedna z najbardziej znanych legend opowiada o dzieciach burmistrza Kurzętnika. „Przed wielu laty, gdy Kurzętnik był jeszcze miastem, zabawiały się dzieci burmistrza kurzętnickiego na górze zamkowej. Po skończonej zabawie zabrały ze sobą kilka kamyków ze starych omszałych murów zamczyska. Zaraz następnej nocy ukazała im się we śnie zaczarowana księżniczka i rozkazała, żeby nazajutrz rano odniosły kamienie na ich zwykłe miejsce. Gdy dzieci się przebudziły, uważały sen o księżniczce za nic nadzwyczajnego i nie wykonały danego im polecenia. Lecz i następnej nocy księżniczka im się ukazała i ponownie zażądała tego samego. Takie sny powtarzały się przez kilka kolejnych nocy. Chcąc mieć wreszcie spokój, dzieci zaniosły kamyki do Drwęcy i zatopiły je w rzece. Księżniczka zjawiła się jednak ponownie. Wyłowiła kamienie z wody, przyniosła je ze sobą i, ukazując groźne oblicze, po raz kolejny nakazała odnieść je tam, skąd zostały zabrane. Przerażone dzieci opowiedziały wszystko swojemu ojcu. Burmistrz, wybierając się na niedzielny spacer, zabrał kamienie i niedbale rzucił je na wzgórze zamkowe. Wydawało się, że sprawa została zakończona. Następnej nocy księżniczka znów pojawiła się we śnie dzieci, przynosząc kamienie i ostrzegając, że jeśli same ich nie odniosą na właściwe miejsce, spotka je kara. Dopiero wtedy dzieci wykonały polecenie księżniczki i od tej chwili zaznały spokoju.”

    Jagiełło zamierzał sforsować brody na Drwęcy Do dziś Kurzętnik żyje historią „niedoszłego Grunwaldu”. Podróżnych jadących dawną drogą krajową nr 15, przebiegającą u stóp zamkowego wzgórza wita ogromny napis: „Kurzętnik – Niedoszły Grunwald”. Według relacji Jana Długosza 10 lipca 1410 roku pod zamek krzyżacki przybył na czele wojsk polsko-litewsko-ruskich król Władysław Jagiełło. Zamierzał sforsować brody na Drwęcy w pobliżu Kurzętnika. Gdy jednak zorientował się, że przeprawa została starannie umocniona, otaczają ją rozległe bagna, a po zachodniej stronie rzeki oczekuje cała armia krzyżacka, zdecydował się zmienić wcześniejsze plany. 11 lipca rozpoczął odwrót wojsk w kierunku Lidzbarka Welskiego i Działdowa. Cztery dni później, 15 lipca 1410 roku, armie spotkały się na polach Grunwaldu, gdzie rozegrała się jedna z największych bitew średniowiecznej Europy.

    Dyrektor biblioteki w Brodnicy opisał historię... Pobyt wojsk Jagiełły pod Kurzętnikiem szczegółowo analizował i opisał Paweł Stanny – dziennikarz, a obecnie dyrektor biblioteki w Brodnicy. — Plan rozegrania bitwy w pobliżu przeprawy przez Drwęcę z połączoną armią Jagiełły i Witolda był logiczny i śmiały – opowiada Paweł Stanny. – Prawdopodobnie z takim pomysłem wyszedł sam wielki mistrz. Wódz Krzyżaków nie docenił jednak wojennego doświadczenia swoich przeciwników. Wojując z Moskwą czy Tatarami, Polacy i Litwini wielokrotnie spotykali się z podobnymi pułapkami oraz fortelami. Czołowe uderzenie na siły przeciwnika i zepchnięcie ich ku rzece, co doprowadziłoby do rozluźnienia szyków, mogło powieść się wobec mniej doświadczonego dowódcy, ale nie wobec Jagiełły i Witolda. W sztabie polskiego króla nie brakowało wybitnych wojowników i strategów, dlatego plan wielkiego mistrza od początku skazany był na niepowodzenie. Ulryk von Jungingen był bez wątpienia znakomitym wodzem, a przy tym człowiekiem niezwykle odważnym, skoro sam stanął na polu walki — dodaje Paweł Stanny.

    Rzeźba kurzętnickiego zamku w kościelnym ołtarzu Do dziś malownicze ruiny kurzętnickiej warowni fascynują miłośników historii. Tuż obok zamku powstał amfiteatr, z którego rozciąga się zachwycający widok na Nowe Miasto Lubawskie, dolinę Drwęcy oraz Kurzętnik z górującym nad nim gotyckim kościołem św. Marii Magdaleny. Właśnie w tym kościele, w ołtarzu głównym, można zobaczyć zabytkową rzeźbę przedstawiającą dawny wygląd kurzętnickiego zamku – cenne świadectwo jego dawnej świetności, zanim na wzgórzu pozostały jedynie romantyczne ruiny. Stanisław R. Ulatowski

    Obserwuj nas na Google News

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era