Henryk Cirut od dwóch lat fotografuje korzenie drzew zarówno powalonych upływem czasu, jak i wywróconych przez gwałtowne wiatry i burze. Fotografuje też korzenie uparcie tkwiące w ziemi. Czasem je widzimy na jakimś zboczu, poplątane lub odwrotnie, przypominające szpony twardo wbite w grunt. Utrzymują w ten sposób w pionie jakąś nieszczęśliwą sosnę lub brzozę. Czas mija. Fotografii korzeni przybywa. Jednak do dnia dzisiejszego nie zobaczyliśmy ich na wystawie. Dlatego postanowiłem nie czekać. I sam napisałem wstęp do przyszłej wystawy zatytułowanej „Korzenie”. Mam nadzieję, że przyśpieszy to publiczną ekspozycję tych fotografii.
Korzenie przewróconych drzew jako symbol ludzi
Przewrócone drzewo odsłania to, co na co dzień pozostaje niewidoczne – swoje korzenie. Dopiero gdy upadnie, można zobaczyć ich kształt, rozmiar i kierunek. Podobnie bywa z człowiekiem. Dopiero doświadczenie utraty, cierpienia, wygnania lub życiowego kryzysu ujawnia, jak głęboko był zakorzeniony w rodzinie, kulturze, wierze, języku i pamięci. Korzenie są symbolem tożsamości. To one czerpią z ziemi siłę potrzebną do życia, choć same pozostają ukryte. Człowiek również żyje dzięki temu, czego często nie dostrzega: miłości otrzymanej od rodziców, historii swoich przodków, wartościom przekazywanym przez pokolenia i więzi z miejscem, które nazywa domem. Kiedy zostaje pozbawiony tych korzeni, doświadcza bólu podobnego do bólu, jaki odczuwa przewrócone drzewo. Jednak odsłonięte korzenie nie są wyłącznie znakiem klęski. Przypominają też, że każdy człowiek nosi w sobie historię, której nie można zrozumieć, patrząc jedynie na to, co widoczne. To, kim jesteśmy, wyrasta z niewidzialnych fundamentów naszego życia. Korzenie opowiadają o przeszłości, która nadal kształtuje teraźniejszość. Przewrócone drzewa uczą także pokory. Nawet najpotężniejsze z nich mogą zostać złamane przez burzę. Tak samo ludzie, niezależnie od swojej siły, mogą zostać dotknięci przez wojny, przemoc, chorobę czy utratę bliskich. W takich chwilach okazuje się, że prawdziwa siła nie polega na nieugiętości, lecz na głębi zakorzenienia i zdolności do odradzania się. Korzenie przewróconych drzew są więc przejmującym symbolem ludzkiego losu. Przypominają, że każdy człowiek jest zakorzeniony w historii większej od siebie, a jego życie wyrasta z relacji, pamięci i wartości. Nawet gdy burza przewróci drzewo, jego korzenie pozostają świadectwem przebytej drogi. Podobnie życie człowieka pozostawia ślad w pamięci innych. To właśnie korzenie, choć ukryte, najpełniej mówią o tym, kim naprawdę jesteśmy.
Korzenie van Gogha
Patrząc na fotografie korzeni Ciruta, nie sposób nie przypomnieć sobie „Tree roots” (pol. „Korzenie drzew” lub po prostu „Korzenie”) – jeden z ostatnich obrazów namalowanych przez Vincenta van Gogha. Obraz powstał w lipcu 1890 roku w Auvers-sur-Oise, prawdopodobnie w dniu śmierci artysty lub dzień wcześniej. Przedstawia splątane, odsłonięte korzenie drzew na zboczu. W przeciwieństwie do większości pejzaży nie ma tu horyzontu ani nieba – cała uwaga skupia się na gęstej sieci korzeni, pni i ziemi. Dzieło jest wyjątkowe z kilku powodów. Jest jednym z najbardziej nowatorskich obrazów van Gogha, niemal ocierającym się o abstrakcję. Obraz nie przedstawia krajobrazu w tradycyjnym sensie, lecz fragment natury oglądany z bardzo bliska. Splątane korzenie bywają interpretowane jako symbol życia, walki, zakorzenienia i wewnętrznego niepokoju artysty. Obraz ten doskonale współgra z metaforą człowieka, o której wcześniej pisałem. Odsłonięte korzenie można odczytać jako to, co w człowieku najgłębsze i zwykle niewidoczne: pamięć, doświadczenie, więź, wiara i tożsamość. Dopiero w chwilach kryzysu lub „przewrócenia” ujawnia się to, na czym naprawdę opierało się jego życie. W tym sensie van Gogh ukazuje nie tylko naturę, lecz także kondycję ludzką – życie odsłonięte aż do samych korzeni.
Wielość znaczeń
Fotografowanie korzeni drzew może mieć wiele znaczeń. Sam gest nie ma jednej uniwersalnej interpretacji – jego sens zależy od intencji fotografa i kontekstu. Korzenie są przede wszystkim symbolem tożsamości i pochodzenia. Fotografując je, człowiek może wyrażać zainteresowanie tym, co ukryte, co stanowi fundament życia. To próba dostrzeżenia nie tylko tego, co widoczne, pnia i korony, ale także tego, co podtrzymuje całe istnienie. Korzenie oznaczają również pamięć. Są metaforą historii, rodziny i doświadczeń, które kształtują człowieka. Zdjęcie korzeni może być więc próbą zatrzymania śladu przeszłości lub refleksją nad własnym miejscem w świecie. Jeżeli są to korzenie odsłonięte lub wyrwane, ich fotografia nabiera jeszcze silniejszego znaczenia. Może mówić o kruchości życia, doświadczeniu wykorzenienia, wojnie, migracji lub utracie domu albo sile, która mimo zranienia nadal trwa. Z psychologicznego punktu widzenia fotografowanie korzeni może świadczyć o zwróceniu uwagi ku temu, co zwykle pozostaje niezauważone. Nie każdy zachwyca się kwiatami czy koroną drzewa – ktoś, kto wybiera korzenie jako temat zdjęcia, często poszukuje głębi, fundamentów i ukrytych znaczeń. W wymiarze duchowym korzenie przypominają o słowach z Biblii, że człowiek powinien być zakorzeniony w dobru, wierze i miłości. Niewidoczne korzenie decydują o tym, czy drzewo przetrwa burzę. Podobnie niewidoczne wartości decydują o trwałości ludzkiego życia. W tym sensie fotografia korzeni nie jest jedynie zdjęciem fragmentu przyrody. Może być portretem człowieka – jego historii, ran, pamięci i tego wszystkiego, czego nie widać na pierwszy rzut oka, a co stanowi o jego prawdziwej sile. Dlatego korzenie często stają się symbolem pytania: „Na czym naprawdę opiera się moje życie?”.
Spojrzenie Henryka Ciruta
Jeżeli odnieść motyw fotografowania korzeni drzew do twórczości Henryka Ciruta, nabiera on szczególnie egzystencjalnego i pamięciowego wymiaru. Cirut nie fotografuje krajobrazu wyłącznie jako estetycznego obiektu. W jego spojrzeniu korzenie nie są jedynie elementem botaniki – stają się znakiem tego, co ukryte pod powierzchnią świata. Można powiedzieć, że w fotografii Ciruta korzenie są metaforą pamięci. Odsłonięte przez czas, erozję lub przewrócone drzewa przypominają o losach ludzi, którzy podobnie jak drzewa byli głęboko zakorzenieni w swojej ziemi, rodzinie i kulturze. Szczególnie na terenach naznaczonych historią, takich jak Warmia i Mazury, korzenie mogą symbolizować pamięć o dawnych mieszkańcach. Fotografowanie korzeni jest więc próbą dostrzeżenia tego, co niewidzialne. Ich splątane kształty przypominają ludzkie losy: skomplikowane, zranione, a zarazem mocno związane z miejscem. W takim odczytaniu twórczość Henryka Ciruta bliska jest refleksji obecnej w obrazie „Tree roots”. U obu twórców korzenie przestają być elementem pejzażu i stają się symbolem kondycji człowieka. Różnica polega jednak na tym, że van Gogh koncentruje się przede wszystkim na dramacie istnienia jednostki, natomiast u Ciruta korzenie odsyłają również do pamięci miejsca i relacji człowieka z krajobrazem. Dlatego fotografowanie korzeni w twórczości Henryka Ciruta można odczytać jako akt ocalania pamięci. Jest to próba zobaczenia tego, co zazwyczaj ukryte: fundamentów ludzkiego życia i historii zapisanej nie w pomnikach, lecz w ziemi, drzewach i śladach natury. Korzenie stają się tu symbolem zakorzenienia, ale również wykorzenienia; pamięci, ale także przemijania. To cicha opowieść o człowieku, którego los, podobnie jak los drzewa, nie kończy się w chwili upadku, lecz trwa w pozostawionych korzeniach, nadal związanych z ziemią i jej pamięcią.
Przyszła wystawa
W ten sposób Henryk Cirut przygotowuje wystawę fotografii korzeni. Można odczytywać to jako spójną kontynuację jego wrażliwości – skierowanej na to, co ukryte, marginalne i pod powierzchnią widzialnego świata. Wystawa poświęcona korzeniom drzew nie byłaby więc tylko prezentacją przyrodniczego motywu. Fotografie nie zatrzymują tu piękna natury, lecz odsłania jej wnętrze – to, co zwykle niewidoczne, a jednocześnie decydujące o trwaniu. W kontekście twórczości Ciruta taki wybór tematu można rozumieć jako próbę opowiedzenia o człowieku poprzez krajobraz. Korzenie drzew stają się metaforą ludzkich biografii zakorzenionych w konkretnym miejscu. Wystawa o korzeniach może też działać jak odwrócenie klasycznego spojrzenia: zamiast patrzeć w górę, na koronę drzewa, rozwój, wzrost, widz zostaje skierowany w dół, ku temu, co fundamentowe. To zmiana perspektywy: zamiast widzialnego sukcesu życia jego ukryte podstawy. W takim sensie projekt Ciruta wpisuje się w szeroką tradycję refleksji artystycznej, w której korzenie oznaczają nie tylko biologiczny element drzewa, ale przede wszystkim pytanie o to, skąd pochodzimy i co nas utrzymuje przy życiu. Nie ma tu nieba. Nie ma horyzontu. Jest tylko ziemia otwarta jak rana i splątane palce drzew kurczowo wczepione w glebę. Henryk Cirut zatrzymuje je w chwili, gdy wszystko zostało odwrócone – gdy to, co miało być w górze, spoczywa na dole, a to, co przez całe życie pozostawało ukryte, nagle staje się twarzą świata. Korzenie nie są już tylko podporą drzewa. Stają się pamięcią wyniesioną ku światłu, biografią zapisaną w ciemności ziemi, która po raz pierwszy przemawia własnym głosem. Każde włókno przypomina urwane w połowie zdanie, każde splątanie jest jak los, który nie zdążył się dopełnić, a każdy pył ziemi przywołuje imię, którego nikt już nie wypowiada. A jednak trwają. Trwają wbrew grawitacji sensu, wbrew naturalnemu porządkowi wzrostu, wbrew ciszy, która chciałaby zamknąć ich opowieść. W tej niezwykłej odsłonie świata człowiek, patrząc na fotografie Ciruta, dostrzega samego siebie od spodu – nie jako koronę stworzenia, lecz jako fundament; nie jako nieustanny wzrost, lecz jako zakorzenienie; nie jako historię dopowiedzianą do końca, ale jako opowieść, która wciąż drży w głębi ziemi. Być może właśnie w tym odwróconym świecie, odsłoniętym przez Henryka Ciruta, korzenie uczą najprostszej, a zarazem najtrudniejszej prawdy: że to, co naprawdę najważniejsze, nigdy nie było widoczne. To, co podtrzymuje życie, pozostaje ukryte przed wzrokiem, lecz nie przed pamięcią. Dopiero wtedy, gdy zostaje odsłonięte, uświadamiamy sobie, że cała siła drzewa, podobnie jak siła człowieka, rodzi się z tego, co niewidzialne.
Marek Melnyk
Obserwuj nas na Google News