Konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem wchodzi w kolejną fazę. Amerykańskie wojsko przeprowadziło już jedenastą z rzędu nocną operację wymierzoną w irańskie cele wojskowe. W Teheranie po raz pierwszy od rozpoczęcia obecnej eskalacji uruchomiono systemy obrony przeciwlotniczej, a w kilku miastach kraju słychać było eksplozje.
Stany Zjednoczone kontynuują ofensywę przeciwko Iranowi. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało, że w nocy z wtorku na środę przeprowadzono jedenastą z rzędu serię nalotów na cele wojskowe. Operacja trwała około 75 minut i objęła infrastrukturę wykorzystywaną przez irańskie siły zbrojne.
Według amerykańskiego dowództwa celem ataków były m.in. centra dowodzenia, bazy lotnicze, magazyny bezzałogowców, zaplecze logistyczne oraz obiekty związane z działaniami morskimi. Waszyngton podkreśla, że operacja ma ograniczyć możliwości Iranu do zagrażania żegludze w strategicznej cieśninie Ormuz, przez którą transportowana jest znaczna część światowych dostaw ropy naftowej.
Irańskie media poinformowały o nalotach na kilka regionów kraju. Ataki miały objąć m.in. Buszehr na południu Iranu, a także miasta Bandar Mahszahr, Behbehan, Tabriz, Sirik i Czabahar. Według lokalnych źródeł w pobliżu Tebrizu trafiony został również obiekt wojskowy.
Szczególną uwagę zwróciły wydarzenia w stolicy kraju. Państwowa telewizja poinformowała, że w zachodnich, wschodnich i północno-wschodnich dzielnicach Teheranu uruchomiono systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Niemiecka agencja dpa przekazała, że mieszkańcy słyszeli eksplozje, a była to pierwsza aktywacja obrony powietrznej w stolicy od rozpoczęcia obecnej fazy konfliktu jedenaście dni temu.
CENTCOM przypomniał jednocześnie, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy Iran miał przeprowadzić ponad 30 ataków na statki handlowe przepływające przez cieśninę Ormuz. Amerykańskie dowództwo zapewniło jednak, że szlak morski pozostaje otwarty, a od początku maja siły USA pomogły zabezpieczyć przejście około 900 statków handlowych oraz transport blisko 450 milionów baryłek ropy.
Napięcie dodatkowo podgrzały słowa prezydenta USA Donalda Trumpa. We wtorek zapowiedział on kolejne możliwe uderzenia na irańskie obiekty związane z programem nuklearnym. Ostrzegł również, że po amerykańskich operacjach Iran może potrzebować nawet 25 lat na odbudowę swojego potencjału. Jednocześnie zapowiedział zdecydowaną reakcję, jeśli wspierani przez Teheran rebelianci Huti podejmą próbę zablokowania żeglugi na Morzu Czerwonym.
Kolejna noc nalotów pokazuje, że konflikt między Waszyngtonem a Teheranem nadal się zaostrza, a sytuacja w jednym z najważniejszych strategicznie regionów świata pozostaje bardzo napięta.
Źródło: WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)