Jadąc dawną drogą krajową nr 15, trudno nie zauważyć ogromnego napisu witającego podróżnych: „Kurzętnik – Niedoszły Grunwald”. Dla wielu to jedynie intrygujące hasło. Dla historyków i mieszkańców jest przypomnieniem wydarzeń, które mogły odmienić bieg jednej z najważniejszych bitew średniowiecznej E
4
Spis treści
Jadąc dawną drogą krajową nr 15, trudno nie zauważyć ogromnego napisu witającego podróżnych: „Kurzętnik – Niedoszły Grunwald”. Dla wielu to jedynie intrygujące hasło. Dla historyków i mieszkańców jest przypomnieniem wydarzeń, które mogły odmienić bieg jednej z najważniejszych bitew średniowiecznej Europy.
Kurzętnik – gród z kogutem w herbie – od stuleci strzeże swojej niezwykłej historii. Nad miasteczkiem przez wieki górował zamek o strategicznym znaczeniu, kontrolujący przeprawę przez Drwęcę. To właśnie tutaj, jak przekazał Jan Długosz, 10 lipca 1410 roku przybył król Władysław Jagiełło, prowadząc wojska polsko-litewsko-ruskie na spotkanie z zakonem krzyżackim. Wszystko wskazywało na to, że decydująca bitwa rozegra się właśnie pod murami kurzętnickiej warowni. Historia potoczyła się jednak inaczej. Cztery dni później świat usłyszał nazwę Grunwald.
Nad wszystkim góruje wzgórze zamkowe
Dziś Kurzętnik urzeka przede wszystkim swoim położeniem. Wąskie uliczki, zachowany średniowieczny układ urbanistyczny i charakterystyczne zatyły – przejścia prowadzące na podwórza dawnych posesji, zamykane niegdyś drewnianymi bramami – pozwalają choć na chwilę przenieść się do czasów, gdy miasteczko tętniło życiem. Nad wszystkim góruje wzgórze zamkowe, z którego rozciąga się jedna z najpiękniejszych panoram regionu. Widać stąd dolinę Drwęcy, Nowe Miasto Lubawskie i dachy Kurzętnika, nad którymi wznosi się gotycka sylwetka kościoła św. Marii Magdaleny.
Kurzętnik, niegdyś miasteczko posiadające trzy oberże
Jak wyglądał Kurzętnik ponad sto lat temu? Odpowiedź odnajdujemy na kartach „Ilustrowanego Przewodnika po Województwie Pomorskim”, wydanego we Lwowie w 1923 roku. Jego autor, dr Mieczysław Orłowicz, pisał: „Kurzętnik, niegdyś miasteczko posiadające trzy oberże. Ładne położenie nad Drwęcą, na jej wschodnim (lubawskim) brzegu u stóp góry Kurnik, którą wieńczy ruina zamku. W roku 1291 zostało miasteczko wraz z zamkiem nadane kapitule chełmińskiej, w której posiadaniu pozostawało aż do rozbioru Polski. Kurzętnik nie cieszył się nigdy zbyt dobrą opinią, a stare dokumenty nazywają go sarkastycznie „kurnikiem”. Najcenniejszym zabytkiem jest ruina zamku położona na wzgórzu, skąd rozciąga się malowniczy widok na okolicę.”
Pierwsza wzmianka o Kurzętniku pochodzi z 1330 roku
Choć ruiny zamku od wieków pobudzają wyobraźnię, jego początki nadal pozostają zagadką. Historycy nie potrafią jednoznacznie określić daty budowy warowni. Pierwsza zachowana wzmianka o Kurzętniku pochodzi z 1330 roku. Wtedy litewski książę Giedymin najechał miasto, pustosząc je i obracając w popiół.
Po odbudowie zamek nadal odgrywał ważną rolę. W 1414 roku mieściła się w nim kuria biskupia, w skład której wchodziło dwóch kanoników i jeden adwokat. O znaczeniu tego miejsca pisał kronikarz ziemi lubawskiej Józef Leliwa Piotrowicz:
„Jako siedzibą kurii zamek kurzętnicki był we władaniu biskupim i takim pozostał do roku 1605. Wówczas zachodzi ostatnia notatka o kurii kurzętnickiej „ad curiam nostram Cauernicensem.”
Późniejsze losy zamku giną w mrokach dziejów. Nie wiadomo, kiedy ostatecznie opustoszał ani co doprowadziło do jego zagłady. Pewne jest jedynie, że gdy w 1772 roku ziemie te zajęły Prusy, warownia już nie istniała. Jej pozostałości przez lata rozbierano, a kamień i gotycka cegła trafiały do fundamentów nowych domów. Do dziś wiele budynków w centrum Kurzętnika skrywa w swoich murach fragmenty dawnego zamku.
Kurzętnik zapisał się na kartach historii
Na wzgórzu pozostały jedynie romantyczne ruiny, ale wraz z nimi przetrwały także legendy. Zebrał je skrupulatnie Józef Leliwa Piotrowicz, dzięki czemu do dziś są opowiadane podczas konkursów i festiwali gwary lubawskiej. Najbardziej znana opowieść mówi o dzieciach burmistrza Kurzętnika, jednak to nie legendy sprawiły, że Kurzętnik zapisał się na kartach historii. O jego wyjątkowym miejscu w dziejach zdecydowały wydarzenia lipca 1410 roku.
Według relacji Jana Długosza król Władysław Jagiełło zamierzał sforsować brody na Drwęcy w pobliżu Kurzętnika. Kiedy jednak przekonał się, że przeprawa została starannie umocniona, otaczają ją rozległe bagna, a po drugiej stronie rzeki czeka cała armia krzyżacka, zrezygnował z ryzykownego planu.
Pobyt wojsk Jagiełły analizował Paweł Stanny
11 lipca rozpoczął odwrót wojsk w kierunku Lidzbarka Welskiego i Działdowa. Była to decyzja, która zaważyła na dalszym przebiegu kampanii. Cztery dni później, 15 lipca 1410 roku, pod Grunwaldem rozegrała się bitwa, która przeszła do historii Europy.
Pobyt wojsk Jagiełły pod Kurzętnikiem szczegółowo analizował Paweł Stanny, dziennikarz, a obecnie dyrektor biblioteki w Brodnicy. – Plan rozegrania bitwy w pobliżu przeprawy przez Drwęcę z połączoną armią Jagiełły i Witolda był logiczny i śmiały – mówi Paweł Stanny. – Prawdopodobnie z takim pomysłem wyszedł sam wielki mistrz. Wódz Krzyżaków nie docenił jednak wojennego doświadczenia swoich przeciwników. Wojując z Moskwą czy Tatarami, Polacy i Litwini wielokrotnie spotykali się z podobnymi pułapkami i fortelami. Czołowe uderzenie na siły przeciwnika i zepchnięcie ich ku rzece mogło powieść się wobec mniej doświadczonego wodza, ale nie wobec Jagiełły i Witolda. W sztabie polskiego króla nie brakowało wybitnych strategów, dlatego plan wielkiego mistrza od początku był skazany na niepowodzenie. Ulryk von Jungingen był niewątpliwie znakomitym dowódcą i człowiekiem wielkiej odwagi, skoro sam stanął do walki — dodaje.
Cenna pamiątka po dawnej świetności zamku
W gotyckim kościele św. Marii Magdaleny zachowała się jeszcze jedna cenna pamiątka po dawnej świetności zamku. W ołtarzu głównym znajduje się zabytkowa rzeźba przedstawiająca jego dawny wygląd – niemy świadek czasów, gdy nad doliną Drwęcy górowała potężna warownia, a los jednej z największych bitew średniowiecznej Europy mógł rozstrzygnąć się właśnie tutaj, w Kurzętniku.
Stanisław R. Ulatowski
Obserwuj nas na Google News