RAK
    Deszcz róż nad Olsztynem. Mała Tereska ruszyła dalej

    Deszcz róż nad Olsztynem. Mała Tereska ruszyła dalej

    316 odsłon
    Warmińsko-mazurskie

    Relikwie św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza oraz jej rodziców, św. Zelii i Ludwika Martin, opuściły Olsztyn. Zostały róże, noc modlitwy i przypomnienie, że wielka miłość zaczyna się od małych rzeczy.

    Padał deszcz, lecz wielu uczestnikom sobotniego spotkania w bazylice konkatedralnej św. Jakuba Apostoła kojarzył się on z deszczem łask. Tych, które św. Teresa z Lisieux obiecała wypraszać z nieba. W świątyni zgromadziły się setki wiernych. Wokół relikwiarzy klękały dzieci, całe rodziny i osoby starsze. Jedni modlili się długo w ciszy, inni zatrzymywali się tylko na chwilę.

    Relikwie Małej Tereski oraz jej rodziców zostały uroczyście wprowadzone do konkatedry w sobotę o godz. 18. Koncelebrowanej Mszy św. przewodniczył abp Józef Górzyński, metropolita warmiński.

    — Tu dotykamy rzeczywiście tego, co najprostsze. To była droga wiary świętej Tereski, nazywana małą drogą — mówił arcybiskup.

    Teresa zmarła na gruźlicę, mając zaledwie 24 lata. Niemal całe dorosłe życie spędziła za klauzurą, a jednak została doktorem Kościoła i patronką misji. Uczyła, że świętość nie zaczyna się od czynów niezwykłych. Jej „mała droga” to ufność dziecka wobec Boga, przyjęcie własnej słabości i wykonywanie najprostszych obowiązków z miłością.

    Do Olsztyna przybyła razem z rodzicami. Zelia i Ludwik Martin są pierwszym małżeństwem wspólnie wyniesionym na ołtarze. Ich relikwiarz ma kształt domu, jest ozdobiony ornamentami przypominającymi koronki wyrabiane przez Zelię, a relikwie spoczywają na symbolu dwóch obrączek.

    — Ich przykład pokazuje, że poprzez zwyczajne, codzienne życie rodzinne można nawiązać głęboką więź z Bogiem — podkreślał abp Górzyński.

    Po Eucharystii poświęcono róże. Zgromadzeni smogli zabrać ze sobą do domów poświęcone róże i ich płatki. Małżonkowie mogli odnowić przyrzeczenia, a potem rozpoczęło się całonocne czuwanie. Była wpólna modlitwa za rodziny, kobiety, mężczyzn oraz o powołania kapłańskie i zakonne. W świątyni trwała cisza, przerywana kolejnymi nabożeństwami i śpiewem.

    Duchowość małej drogi połączono z bardzo konkretną troską o człowieka. Można było skorzystać z pomocy terapeutycznej oraz zapisać się na badania profilaktyczne piersi i płuc. Nieprzypadkowo. Zelia zmarła na raka piersi, Teresa na gruźlicę, a Ludwik pod koniec życia ciężko chorował na tle psychicznym i wymagał specjalistycznej opieki.

    Po porannej Eucharystii, przed godz. 8, relikwie pożegnali najbardziej wytrwali uczestnicy czuwania. W niedzielę dotarły do katedry św. Wojciecha w Ełku, gdzie pozostawały do godz. 17. Następnie przewieziono je do karmelitanek bosych w Witynach. W poniedziałek wieczorem wyruszą do Wigier, a później do Suwałk.

    Zanim relikwie dotarły do Olsztyna, były w Elblągu, a następnie w klasztorze karmelitanek bosych w Spręcowie. Ich peregrynacja po Polsce potrwa do 10 sierpnia.

    Jan Berdycki

    Obserwuj nas na Google News

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?