RAK
    Czy w PIS nastąpi rozłam?

    Czy w PIS nastąpi rozłam?

    3590 odsłon
    Warmińsko-mazurskie

    W Prawie i Sprawiedliwości konflikt wokół politycznych stowarzyszeń przestał być wewnętrzną przepychanką o wpływy. Na Nowogrodzkiej sprawa została postawiona znacznie poważniej: jako potencjalne zagrożenie dla finansowania całej partii. Jarosław Kaczyński miał przekonywać swoich najbliższych współpr

    Spis treści

    W Prawie i Sprawiedliwości konflikt wokół politycznych stowarzyszeń przestał być wewnętrzną przepychanką o wpływy. Na Nowogrodzkiej sprawa została postawiona znacznie poważniej: jako potencjalne zagrożenie dla finansowania całej partii. Jarosław Kaczyński miał przekonywać swoich najbliższych współpracowników, że w tej sytuacji nie zamierza ryzykować. Nawet jeśli ceną będzie odejście części parlamentarzystów.

    Według nieoficjalnych relacji ze spotkania kierownictwa PiS prezes partii przedstawił analizy prawne dotyczące aktywności polityków ugrupowania w organizacjach działających poza jego strukturami. Największe emocje budzi „Rozwój Plus”, inicjatywa związana z Mateuszem Morawieckim.

    Kaczyński miał argumentować, że prowadzenie i finansowanie działalności politycznej poza oficjalnymi strukturami partii może stworzyć problemy z rozliczaniem jej finansów. W najbardziej pesymistycznym scenariuszu zagrożona miałaby być nawet partyjna subwencja.

    — Jeśli stracimy finansowanie, to będzie koniec PiS — miał powiedzieć prezes ugrupowania.

    Z relacji osób znających przebieg rozmów wynika, że Kaczyński nie pozostawił większego pola do negocjacji. Miał też jasno dać do zrozumienia, co jest dla niego ważniejsze w przypadku konieczności wyboru między jednością obecnego klubu a bezpieczeństwem finansowym partii.

    — Wolę mieć mniejszy klub, niż stracić partię — miał przekonywać współpracowników.

    Kaczyński stawia granicę. W tle obawa o pieniądze

    Podczas spotkania Prezydium Komitetu Politycznego PiS prezes miał powoływać się na dokumenty i uchwały Państwowej Komisji Wyborczej. Według naszych rozmówców przekonywał, że zagrożenia nie można traktować wyłącznie jako politycznej teorii.

    W kierownictwie partii ma dominować przekonanie, że przepisy dotyczące finansowania ugrupowań wymagają szczególnej ostrożności wobec organizacji, które mogą prowadzić aktywność mającą charakter polityczny, a jednocześnie funkcjonują poza oficjalną strukturą partii.

    Kaczyński miał przyznać, że dotychczas wykazywał w tej sprawie daleko idącą cierpliwość. Sytuacja zmieniła się jednak w momencie, gdy — w jego ocenie — pojawiło się ryzyko kolejnych problemów finansowych.

    Według relacji z Nowogrodzkiej prezes prezentował podczas spotkania argumenty prawne i przekonywał, że partia nie może pozwolić sobie na eksperymentowanie w sprawie tak fundamentalnej jak jej finansowanie. Dyskusja miała być krótka. Obecni przyjęli przedstawione stanowisko bez większego sprzeciwu.

    Samego Mateusza Morawieckiego na spotkaniu kierownictwa PiS nie było.

    Szczególne obawy ma budzić działalność „Rozwoju Plus”, w tym planowane na 31 lipca wydarzenie organizacji. Władze partii mają uważać, że dalsze funkcjonowanie stowarzyszenia w obecnej formule tworzy niepotrzebne ryzyko — zarówno polityczne, jak i prawno-finansowe.

    Dlatego politycy PiS należący jednocześnie do zewnętrznych stowarzyszeń otrzymali siedem dni na rezygnację z członkostwa. W przeciwnym razie mogą zostać usunięci z partii. Stanowisko kierownictwa publicznie przedstawił rzecznik ugrupowania Rafał Bochenek.

    W praktyce oznacza to silną presję przede wszystkim na ludzi związanych z byłym premierem. Problem w tym, że w otoczeniu Morawieckiego nie widać gotowości do kapitulacji.

    Ludzie Morawieckiego nie zamierzają ustępować

    „Rozwój Plus” nie planuje zakończenia działalności. Takie stanowisko przekazują osoby związane ze stowarzyszeniem, a sam Mateusz Morawiecki w publicznym oświadczeniu również dał do zrozumienia, że nie zamierza porzucać swojej inicjatywy.

    Były premier apelował przy tym o skoncentrowanie się na politycznych celach zamiast na wewnętrznych sporach. Pisał o szansie na budowę „Wielkiej Polski” i ostrzegał przed pogrążaniem się w partyjnych konfliktach.

    W jego otoczeniu cała sprawa jest jednak interpretowana zupełnie inaczej niż w kierownictwie PiS. Zwolennicy Morawieckiego nie wierzą, że rzeczywistym powodem ultimatum są wyłącznie kwestie związane z finansowaniem.

    Ich zdaniem argument o potencjalnym zagrożeniu dla subwencji jest przede wszystkim wygodnym narzędziem do politycznego osłabienia byłego premiera i jego zaplecza.

    Ludzie związani z „Rozwojem Plus” wskazują przy tym na wcześniejsze konflikty wewnątrz szeroko rozumianego obozu PiS i pytają, dlaczego podobnej determinacji nie było w innych sytuacjach budzących kontrowersje wokół finansowania polityki.

    Zwracają również uwagę, że środowisko Prawa i Sprawiedliwości od lat otaczają różnego rodzaju stowarzyszenia i inicjatywy. Wśród nich znajduje się między innymi „OdNowa” związana z Marcinem Ociepą. W przeszłości sam Kaczyński zachęcał także do wspierania innych organizacji tworzonych przez polityków swojego obozu.

    To właśnie ten argument ma dziś wzmacniać przekonanie ludzi Morawieckiego, że nie chodzi wyłącznie o przepisy, lecz przede wszystkim o coraz ostrzejszą walkę o przyszły układ sił w PiS.

    Problem stowarzyszeń nie pojawił się zresztą nagle. Już wcześniej eksperci wskazywali, że Państwowa Komisja Wyborcza może dokładnie przyglądać się aktywności organizacji działających wokół partii, szczególnie jeśli ich działalność zacznie przypominać aktywność kampanijną.

    Sam Kaczyński kilka tygodni wcześniej przyznawał publicznie, że mnożenie się kolejnych stowarzyszeń może w pewnym momencie stać się problemem dla ugrupowania. Zapowiadał wówczas zdecydowaną reakcję, jeśli zjawisko zacznie prowadzić do poważnych napięć wewnątrz partii.

    W tym samym czasie pojawiła się również inicjatywa „Po Pierwsze Polska”, kojarzona z Jackiem Sasinem i postrzegana jako potencjalna przeciwwaga dla środowiska Morawieckiego. Jej działalność została jednak zawieszona, zanim organizacja zdążyła na dobre rozwinąć skrzydła.

    Debata wokół takich inicjatyw ma jeszcze jeden wymiar. Krytycy zwracają uwagę, że stowarzyszenia i fundacje mogą funkcjonować według innych zasad finansowania niż partie polityczne, co rodzi pytania o granicę pomiędzy zwykłą działalnością społeczną a faktycznym wspieraniem aktywności politycznej.

    Właśnie tego rodzaju wątpliwości mają być dziś jednym z najważniejszych argumentów Kaczyńskiego. Zwolennicy Morawieckiego odpowiadają jednak, że obecnie nie trwa kampania wyborcza, a ich działalność nie stanowi zagrożenia dla finansów PiS.

    Rozłam przestał być polityczną abstrakcją

    Jeszcze niedawno scenariusz otwartego pęknięcia w Prawie i Sprawiedliwości można było traktować jako element wewnętrznej gry i sposób wywierania presji. Teraz sytuacja wygląda poważniej.

    Morawiecki nie zamierza rezygnować z „Rozwoju Plus”. Jego zwolennicy również nie chcą dobrowolnie opuszczać PiS. Strategia ma być prosta: nie wykonywać gwałtownych ruchów i czekać na decyzje kierownictwa partii.

    Jeżeli władze PiS rzeczywiście rozpoczną wyrzucanie polityków, którzy nie podporządkują się ultimatum, konflikt może wejść w zupełnie nową fazę. W środowisku byłego premiera rozważany jest bowiem scenariusz stworzenia osobnego klubu parlamentarnego przez usuniętych posłów.

    Nikt nie chce jednak jako pierwszy brać odpowiedzialności za rozłam. Dlatego ludzie Morawieckiego zamierzają czekać. Jeśli dojdzie do wyrzucenia ich z PiS, będą mogli przekonywać, że to nie oni zdecydowali się odejść, lecz zostali do tego zmuszeni przez kierownictwo.

    Po drugiej stronie również nie widać gotowości do cofnięcia się. Kaczyński miał postawić sprawę jasno: jeżeli uzna działalność stowarzyszeń za zagrożenie dla finansowania partii, wybierze bezpieczeństwo PiS, nawet kosztem utraty części posłów.

    W ten sposób spór, który początkowo wyglądał jak kolejna odsłona rywalizacji partyjnych frakcji, dotarł do punktu, w którym stawką może być już nie tylko przyszłość Mateusza Morawieckiego w PiS. Coraz bardziej realne staje się pytanie o to, w jakim składzie Prawo i Sprawiedliwość wejdzie w kolejne polityczne miesiące — i czy obecny konflikt da się jeszcze zatrzymać bez otwartego rozłamu.


    Źródło: WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era