
Coraz mniej wody jest w zalewie Chańcza. Turyści i okoliczni mieszkańcy od strony kilku miejscowości nie mają możliwości korzystania z największego zbiornika wodnego w województwie świętokrzyskim. Z Chańczy wciąż wypływa więcej wody, niż do niej trafia.
Jak wyjaśnia Wojciech Kozak, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie, zbiornik Chańcza jest zasilany przez dwa dopływy – Czarną Staszowską i Łagowicę.
– Niestety, oba cieki są obecnie w bardzo złym stanie pod względem ilości wody, a jej poziom stale się zmniejsza. W ubiegłym tygodniu miejscowe deszcze nawalne wpłynęły korzystnie na sytuację. W ciągu doby poziom wody nie spadł, a wręcz wzrósł o cztery centymetry. Obecnie jednak oba dopływy dostarczają maksymalnie od 0,5 do 0,8 metra sześciennego wody na sekundę – mówi.
Jak dodaje, zrzut wody został ograniczony do minimalnego przepływu biologicznego i wynosi 1,01 metra sześciennego na sekundę.
– Pracuje tam mała turbina. Niestety, poziom wody w zbiorniku wciąż się obniża. Do stanu krytycznego brakuje obecnie, według danych z 14 lipca, 153 centymetrów. Obserwując prognozy pogody, mamy nadzieję na zwiększenie przepływu w dopływach, a w rezultacie także na uzupełnienie wody w zbiorniku Chańcza – dodaje Wojciech Kozak
Wody Polskie pozostają w stałej gotowości do odłowu ryb, jeśli zajdzie taka konieczność.
– Obawiam się zakwitu glonów, które mogą doprowadzić do spadku zawartości tlenu w wodzie. Turystyka z pewnością na tym cierpi, a mieszkańcy liczą na możliwość kąpieli w Chańczy – zaznacza.
Jednocześnie trwa remont trzech zasuw zapory na Chańczy.
– Zasuwy przeciekały. Po remoncie nie będą już przepuszczały dodatkowej ilości wody. Nie zmieni to jednak sytuacji, jeśli nie pojawią się opady – kwituje dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie.
Remont zasuw w czołowej części zbiornika ma potrwać do końca roku.
Jak dodaje Damian Szpak, wójt gminy Raków, największy problem dotyczy Rakowa, Życin i Chańczy.
– W tych miejscowościach nie da się korzystać ze zbiornika, po prostu nie ma wody. Właściciele gospodarstw agroturystycznych i domków stracili sezon, a turyści nie mają możliwości odpoczywać nad wodą. Wody Polskie powołują się na suszę hydrologiczną, rzeczywiście w Staszowskiej i Łagowicy ilość wody jest minimalna – zauważa.
Ze zbiornika można korzystać jedynie od strony Staszowa.