Ministerstwo Zdrowia przygotowało pakiet zmian w ochronie zdrowia. Znalazły się tam m.in. maksymalne poziomy wynagrodzeń lekarzy, przyspieszenie prac nad e-rejestracją oraz stworzenie „zupełnie nowego narzędzia” – centralnej e-kolejki, co ma wyeliminować przyjmowanie pacjentów poza kolejnością. Według propozycji resortu zdrowia lekarz miałby zarabiać maksymalnie 240 zł za godzinę. Anna Gołębicka z Centrum im. Adama Smitha, specjalistka w zakresie ochrony zdrowia zastanawia się skąd wzięła się taka kwota. – Wrzuciliśmy wszystko do jednego worka, czyli różne typy szpitali o różnej specjalizacji. Kiedyś to się nazywało stopnie referencyjności. Wrzuciliśmy różne miejsca w Polsce, różne typy specjalizacji lekarzy i wszystkim daliśmy 240 zł za godzinę, chociaż specyfika pracy poszczególnych medyków jest zdecydowanie inna. Wydaje mi się, że takie jedno cięcie może być bardzo szkodliwe. Może otworzyć furtkę do prywatnej ochrony zdrowia. Już teraz placówki prywatne mówią – nie bolą nas zarobki lekarzy, zapraszamy – zwraca uwagę specjalistka. Wynagrodzenia pochłaniają średnio 81,3 proc. budżetów szpitali. Nowością, którą proponuje resort zdrowia jest centralna e-kolejka. Zdaniem Anny Gołębickiej, to dobra propozycja. – To jest bardzo dobra rzecz. Jest kolejka, widzimy jak się przesuwa, nikt się nie będzie wciskał. Powinna być jeszcze kolejka dla sytuacji kryzysowych i nadzwyczajnych, taka opcja też powinna być wzięta pod uwagę. Jest to też droga do tego, żebyśmy później mieli wszystkie swoje dane medyczne w jednym, miejscu. Żebyśmy nie chodzili z karteczkami, segregatorami, które się gubiły, były dublowane badania, więc ja jestem za tym rozwiązaniem i myślę, że ono nam może dużo uprościć – mówi Anna Gołębicka. Ministerstwo Zdrowia chce też przyspieszyć prace nad e-rejestracją. Centralna e-rejestracja to ogólnopolski system umożliwiający umawianie się na badania i wizyty do lekarzy specjalistów przez internet. Średni czas oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty w ramach NFZ wynosi obecnie ok. 4,2 miesiąca. Najdłużej, bo nawet od pół roku do ponad roku, czeka się do neurochirurga i endokrynologa.