RAK
    Leon XIV o krwiopijcach i ich zasobach

    Leon XIV o krwiopijcach i ich zasobach

    426 odsłon
    Leon XIV o krwiopijcach i ich zasobach

    Są więzienia, w których nie trzeba murów i kajdan. Wystarczy miejsce, z którego nie ma dokąd uciec. Encyklika Magnifica humanitas jest w wielu wymiarach ciekawa. Zmusza do przemyśleń. I może dlatego trudno ją czytać szybko, od deski do deski. Lepiej się zatrzymać, zastanowić, przemyśleć to, co się

    Są więzienia, w których nie trzeba murów i kajdan. Wystarczy miejsce, z którego nie ma dokąd uciec.

    Encyklika Magnifica humanitas jest w wielu wymiarach ciekawa. Zmusza do przemyśleń. I może dlatego trudno ją czytać szybko, od deski do deski. Lepiej się zatrzymać, zastanowić, przemyśleć to, co się przeczytało. Dziś parę kolejnych myśli zrodzonych z lektury tej encykliki. Bez ambicji wychwycenia wszystkiego. Raczej w formie podzielenia się tym, co piszący te słowa widzi na pierwszy rzut oka. Z części zatytułowanej „Strzec wolności przed uzależnieniem i utowarowieniem”.

    W pierwszym z punktów tej części encykliki (punkt 170) papież porusza problem uzależnienia od technologii cyfrowych. Dokładniej: odpowiedzialność ich twórców za taki stan rzeczy.

    1. Po rozważeniu kwestii prawdy i wychowania, pracy i rodziny, musimy teraz mówić o wpływie rewolucji cyfrowej na ludzką wolność, zastanawiając się, jak stawić czoła zarówno zagrożeniom dotykającym psychiki jednostki, jak i dramatycznym zjawiskom społecznym. Nie wolno lekceważyć subtelniejszych form uzależnienia związanych z cyfrową ekonomią uwagi, w której platformy i usługi są projektowane tak, aby pochłaniać czas i uwagę użytkowników, wykorzystując ich wrażliwość i osłabiając wolność wewnętrzną. Gdy modele biznesowe rozwijają się dzięki ludzkiej słabości, osoba traktowana jest jako środek, a nie jako cel, a ci, którzy projektują lub finansują takie systemy, przyjmują na siebie odpowiedzialność moralną, od której nie mogą się uchylić. Należy pilnie wspierać taki sposób korzystania z technologii, który umacnia wolność wewnętrzną: wychowanie do umiaru w korzystaniu z technologii cyfrowych, ochronę nieletnich oraz przeciwstawienie się modelom, które żerują na ludzkiej wrażliwości.

    Temat znany. Subiektywnie najistotniejsze? Odpowiedzialność moralna tych, którzy z chęci pomnażania zysków takie uzależniające systemy tworzą. Odpowiedzialność, od której – jak podkreśla papież – tworzący takie systemu nie mogą się uchylić. Tak, każdą rzecz, każdą technologię, można źle wykorzystać. Łyżkę, widelec, spodnie, samochód, prąd w gniazdku, energię jądrową, silnik odrzutowy – wszystko. W większości jednak przypadków to sytuacje marginalne, dziejące się wbrew intencji tych, którzy takie przedmioty czy technologie tworzą. Gdy marginesem to nie jest – jak przy wytwarzaniu wódki czy przy produkcji broni palnej – nakłada się na branżę ograniczenia. By szkodliwość jak najbardziej ograniczyć. Zagrożenia płynące z korzystania z nowych technologii informatycznych, także sztucznej inteligencji, dopiero niedawno zaczęto zauważać. I mamy dopiero pierwsze próby regulowania ich działalności tak, by ograniczyć negatywne skutki korzystania z nich. Niestety, ich twórcy, dla osiągnięcia jak najwyższych zysków, zdają się te zagrożenia lekceważyć. I choć świadomi problemu, dla pomnożenia zysków specjalnie stosują różne uzależniające techniki. Są odpowiedzialni. Jak ci, którzy swego czasu faszerowali papierosy dodatkowo uzależniającymi substancjami. Też dla zysku...

    O niby znanym, ale chyba faktycznie mniej w powszechnej świadomości funkcjonującym zagrożeniu związanym z nowymi informatycznymi technologiami, pisze Leon XIV w kolejnym punkcie swojej encykliki.

    1. Kolejnym zagrożeniem – mniej widocznym, ale nie mniej poważnym – jest kontrola społeczna, którą umożliwia masowe gromadzenie danych i stosowanie systemów algorytmicznych. Gdy każda aktywność – przemieszczanie się, zakupy, relacje, upodobania – pozostawia ślady, rodzi się nowa postać władzy: władza profilowania, przewidywania i ukierunkowywania zachowań, często bez pełnej świadomości samych zainteresowanych. Jeżeli dane te są wykorzystywane do podejmowania decyzji wpływających na konkretne możliwości życiowe (jak dostęp do kredytu, dobór pracowników, dostęp do usług), istnieje ryzyko naruszenia wolności i dyskryminowania osób najbardziej bezbronnych. Co więcej, kontrola nie dokonuje się jedynie poprzez wyraźne zakazy, lecz także przez samą architekturę rozpoznawalności: to, co zostaje wzmocnione albo uczynione nierozpoznawalnym, to, co bywa nagradzane albo karane, ostatecznie kształtuje opinie i wybory, rodząc konformizm i autocenzurę. Dlatego wolność w epoce cyfrowej nie jest jedynie sprawą wewnętrzną: jest także kwestią publiczną, która domaga się jasnych reguł, przejrzystości, możliwości odwołania się i proporcjonalnych ograniczeń w stosowaniu inwazyjnych technologii, tak aby technika pozostawała w służbie osoby, a nie stawała się formą panowania nad sumieniami.

    Tak, ma papież rację. Takie ciągłe zbieranie najdrobniejszych śladów działania konkretnych ludzi jest społecznie niebezpieczne. Trywialny przykład: w niektórych krajach zarejestrowany w systemach zakup kartą alkoholu może spowodować zainteresowanie się delikwentem instytucji zajmujących się uzależnieniami. Kto jeszcze w związku z tym dowiaduje się o często tylko potencjalnym problemie, strach nawet pomyśleć. Takie dane zaś mogą decydować o konkretnych, niekorzystnych dla człowieka decyzjach.

    A przecież tych danych, jakie zostawiamy w świecie cyfrowym, jest całe mnóstwo. Pamiętam szok jaki przeżyłem swego czasu, gdy przejrzałem na Goglach swoje dane z ostatniego roku dotyczące lokalizacji. Codzienna droga do pracy, inna droga z pracy. Niedzielny spacer do kościoła, odwiedziny u matki. Obraz bez znaczenia, gdyby chodziło o dwa dni. Obraz mówiący o człowieku bardzo wiele, bo pokazujący jego tryb życia, gdy przejrzeć takich map kilkadziesiąt. I wszystkie odstępstwa od szablonu widoczne jak na dłoni: tu wizyta u dentysty, tam odwiedziny znajomych, wyjazd w góry: wszystko... Niby bez większego znaczenia. Ale o znaczeniu ogromnym, jeśli ktoś w niecnych zamiarach perfidnie chciałby te dane wykorzystać.

    Słusznie pisze papież, że ta „kontrola nie dokonuje się jedynie poprzez wyraźne zakazy, lecz także przez samą architekturę rozpoznawalności: to, co zostaje wzmocnione albo uczynione nierozpoznawalnym, to, co bywa nagradzane albo karane, ostatecznie kształtuje opinie i wybory, rodząc konformizm i autocenzurę”. Nie dostanę takie czy innej pracy, nie obejmę tego czy innego stanowiska, bo odwiedzam niewłaściwe miejsca, korzystam z niewłaściwych mediów, kupuję w niewłaściwych sklepach... Póki co taka kontrola, to, przynajmniej w naszym kręgu kulturowym, teoria. Podobno. Ale czy naprawdę? I jak długo będzie tylko teorią? Stąd słuszny postulat jasnych reguł i paru innych....

    A dalej pisze papież o źródle tego rodzaju problemów.

    1. U źródła tych problemów leży mentalność technokratyczna i posthumanistyczna, skłonna postrzegać osobę jako przedmiot manipulacji albo zasób, który należy optymalizować eliminując wszystko to, co stawia granice maksymalizacji zysku: liczy się wydajność, a nie poszanowanie wolności i godności osoby ludzkiej. Niektóre nurty posthumanistyczne posuwają się wręcz do tego, że stawiają hipotezy o istnieniu istot ludzkich „drugiej kategorii”, podporządkowanych interesom elit, które uważają się za lepsze: jest to perspektywa niepokojąca, tym groźniejsza, im bardziej łączy się z narzędziami technologicznymi, które w sposób wykładniczy zwiększają władzę kontroli i selekcji. Także pewne logiki strukturalnego zadłużenia, utrzymujące całe narody w stanie zależności, ujawniają tę samą mentalność, która godzi się – w nowych formach – na relacje podporządkowania zbliżone do niewolnictwa.

    Ciekawe spostrzeżenie: są elity, mające dostęp do danych umożliwiających segregację i podporządkowanie, i jest reszta, zasób dla elit; zasób, który pracować na zasobność elit. Brzmi jak z dawnych futurystycznych wizji świata, ale przecież w jakiejś mierze to już chyba rzeczywistość, nie tak? Dość wspomnieć o różnych mechanizmach finansowych czy kryptofinansowych, na których drobni ciułacze mogą zarobić tylko zbiegiem okoliczności, natomiast zawsze ci, którzy na tym mają zarobić. A elity, uważające się za lepsze? Widzieliśmy to na przykładzie afery z Jefreyem Epsteinem: uważają, że są ponad. Ponad innymi, ponad prawem. Są obrzydliwie bogaci, mogą wiele kupić, ich ono nie dotyczy... Zresztą, co tu dużo mówić, nasze rodzime elity, których możliwości finansowe są oczywiście dużo bardziej ograniczone, też uważają się za lepsze. Jak mogliśmy się przekonać gdy wprowadzono 500+, do nich należą atrakcyjne miejscowości, ekskluzywne lokale i parę innych. Nie ma tam miejsca dla motłochu. I też uważają owe elity, że są ponad prawem...

    Warto zwrócić też uwagę na ostatnie zdanie tego punktu Leonowej encykliki: „Także pewne logiki strukturalnego zadłużenia, utrzymujące całe narody w stanie zależności, ujawniają tę samą mentalność, która godzi się – w nowych formach – na relacje podporządkowania zbliżone do niewolnictwa”.

    Przykład takiego mechanizmu? Wcisnąć biednym krajom pożyczkę na zakup produkowanych w kraju pożyczkodawcy drogich towarów konsumpcyjnych. Mamy zysk dzięki procentom z pożyczki, mamy zysk w postaci rynku zbytu. Żyć nie umierać. A kraj, którego przywódcy w swojej głupocie (albo przekupieni) wzięli tę pożyczkę, ma problem. Bo przejadłszy pieniądze nie ma z czego spłacić zobowiązania, a dług rośnie. A wraz z nim zależność...

    Tak, to bardzo ciekawa encyklika. Także tam, gdzie potwierdza intuicję, że ten świat nie jest poukładany tak, jak się nam najczęściej wydaje. Nie jest tak naprawdę demokracją, bo dawno już znacznie więcej mają w nim do powiedzenia różni „ważniejsi” i stosujący nieczyste zagrywki lobbyści. Odstępstwa od szczytnych ideałów demokracji to już od dawna (jeśli ie od zawsze) nie incydenty, bez wpływu na ogólny obraz spraw, ale rak, który toczy demokrację, zamieniając ją powoli, ale coraz bardziej wyraźnie, w dyktaturę plutokracji.

    Zgodzić się z tym? Nie zgodzić? Ale rozważyć warto.

    aktualna ocena | | głosujących | | Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

    Intencje papieskie


    Źródło: Gość Niedzielny – edycja sandomierska

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era