RAK
    Dzieci nie mogą płacić za Wołyń

    Dzieci nie mogą płacić za Wołyń

    2712 odsłon
    Dzieci nie mogą płacić za Wołyń

    Dziś 15:44 GOSC.PL

    Nie ma znaku równości między pamięcią o ofiarach rzezi wołyńskiej a nienawiścią wobec dzisiejszych Ukraińców. Zwłaszcza dzieci nie mogą stać się zakładnikami historii, której nie współtworzyły.

    Obrazek pierwszy – bardzo medialny. W niedzielę nastolatki jadące autobusem MZK w Bielsku-Białej zostały zwyzywane przez jednego z pasażerów. Padły wulgaryzmy, groźby i wyzwiska w stronę dziewczynek, których jedyną winą było to, że są Ukrainkami. Jedna z pasażerek stanęła w obronie dziewczynek, za co również została zwyzywana. O sprawie szybko zrobiło się głośno, a Policja zatrzymała sprawcę. Okazał się nim jeden z kierowców bielskiego MZK, od dłuższego czasu przebywający na zwolnieniu lekarskim.

    Obrazek drugi – nieco mniej głośny, ale nie mniej wymowny. Ksiądz Tomasz Kancelarczyk, założyciel Fundacji Małych Stópek – organizacji, której szczególnym celem jest wsparcie dla matek i ich dzieci, także tych nienarodzonych – w piątkowy wieczór opublikował post na Facebooku. Opisał przejmujący telefon od siostry orionistki z Charkowa, która drżącym głosem prosiła o mleko i kaszki dla dzieci. Ksiądz Kancelarczyk zapakował paletę z potrzebnymi artykułami, a darczyńców poprosił o pomoc w uzupełnieniu zapasów. W komentarzach pod wpisem pojawiły się dziesiątki słów krytyki, a nawet ataków. „Powinien ksiądz pomagać polskim dzieciom”; „nie chce ksiądz pamiętać o ofiarach Wołynia”; „darczyńcy wpłacali na polskie dzieci, nie ma ksiądz prawa wydawać tych pieniędzy na dzieci ukraińskie”; „już nigdy nie wpłacę na was ani grosza”.

    Dehumanizacja w natarciu

    Obie sytuacje łączy narastająca niechęć do Ukraińców, która tym razem uderzyła w dzieci. Oznacza to, że stopniowo wkraczamy już w fazę dehumanizacji mieszkańców tego kraju. Kiedy już nawet dzieci stają się ofiarami politycznej wojenki, Rubikon został przekroczony. Kolejne etapy to już fizyczna agresja, której przejawy dziś już dostrzegamy.

    Pomiędzy tymi zdarzeniami – w sobotę – czciliśmy pamięć 120 tysięcy Polaków, bestialsko zamordowanych na Wołyniu. Wśród ofiar UPA nie brakowało także dzieci, okrutnie torturowanych i zabijanych na oczach swoich rodziców. Nie można przejść obojętnie obok tej zbrodni, nie można zapomnieć i przykryć jej zasłoną historii. Dopóki ofiary nie zostaną odnalezione i godnie pogrzebane, a władze Ukrainy nie wezmą moralnej odpowiedzialności za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, naszym obowiązkiem jest twardo upominać się o ich pamięć.

    Dzieci są nietykalne

    Ale nie ma znaku równości pomiędzy pamięcią o ofiarach rzezi wołyńskiej i dzisiejszymi Ukraińcami – szczególnie dziećmi. One nie mogą stać się zakładnikami historii, której nie współtworzyły. Każde dziecko – niezależnie od narodowości – jest nietykalne. Jest po prostu dzieckiem, które nie miało żadnego wpływu na to, gdzie przyjdzie na świat i z jakim bagażem historii przyjdzie mu żyć. Kto tego nie rozumie, nie zasługuje na miano cywilizowanego człowieka. I tak, te same słowa dotyczą Ukraińca, który przed rokiem kopnął w twarz 11-latka. Informację o nim wklejają dziś wszyscy, oburzeni na krytykę wulgarnego bielszczanina. Ale tu nie ma dyskusji: każde dziecko jest nietykalne, a każdy sprawca przemocy – niezależnie od narodowości – powinien ponieść surowe konsekwencje.

    Słowa rodzą czyny. Agresywne komentarze w sieci, których dziś zalewają internet, rodzą przekonanie, że „wszyscy tak myślą”. A od tego już tylko krok do przeniesienia przemocy z facebookowych wpisów na ulicę. Dlatego to, co wydarzyło się pod postem księdza Kancelarczyka i to, co miało miejsce w bielskim autobusie, to dwa elementy tego samego procesu, które będzie tylko eskalował.

    Nekome

    W swoim wpisie ks. Kancelarczyk wspomina usłyszane kiedyś w byłym obozie koncentracyjnym świadectwo starego Żyda. Uwięziony człowiek, przekonany o bliskości śmierci, wyrył paznokciem na ścianie celi swoje przesłanie. Zawarł je w jednym słowie: nekome , co w języku jidysz oznacza zemstę. Dzisiaj – dalej opowiadał cytowany przez księdza Tomasza starzec – mam pięcioro dzieci, dwadzieścia wnuków i jeszcze więcej prawnuków i to jest moje nekome , to jest moja zemsta. „Wiecie co czuję gdy układam tę stertę z mlecznych pudełek? Czuję miłosierdzie, mimo wszystko, mimo Wołynia, mimo tego całego ukraińskiego okrucieństwa, i tak parafrazując tego Żyda czuję, że to jest moja nekome, to jest moja zemsta.

    To nie jest rezygnacja z prawdy historycznej, ale jakieś moje poradzenie sobie z tym wszystkim, co czuję gdy dotykam tamtych wołyńskich historii” – pisze ks. Kancelarczyk. Nie każdy potrafi ból, rozpacz i złość po wołyńskiej zbrodni przekuć w dobro. Ale pamięci pomordowanych na Wołyniu dzieci nie czci się poprzez odmawianie kaszki ich rówieśnikom zza dzisiejszej granicy. Prawdziwym hołdem dla tamtych ofiar jest zrobienie wszystkiego, by żadne dziecko już nigdy nie stało się celem nienawiści.

    Agnieszka Huf Dziennikarka, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego”. Z wykształcenia pedagog i psycholog, przez kilka lat pracowała w placówkach medycznych i oświatowych dla dzieci. Absolwentka Akademii Dziennikarstwa na PWTW w Warszawie. Autorka książek „Zawsze myśl o niebie: historia Hanika – ks. Jana Machy (1914-1942)” oraz „Szczeliny. Bóg w popękanej psychice”.


    Źródło: Gość Niedzielny – edycja sandomierska

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?