RAK
    Dotykając osoby chorej, dotykamy samego Chrystusa

    Dotykając osoby chorej, dotykamy samego Chrystusa

    646 odsłon
    Dotykając osoby chorej, dotykamy samego Chrystusa

    Oaza Chorych „Bartymeusz” od ponad 20 lat jednoczy ludzi w licheńskim sanktuarium.

    Ponad 150 uczestników zgromadziło się u Matki Bożej Licheńskiej na wczasorekolekcjach Oazy Chorych „Bartymeusz”, które odbywają się od 5 do 13 lipca.

    Wśród uczestników są osoby z problemami zdrowotnymi, z niepełnosprawnościami, seniorzy oraz wolontariusze, którzy przez dziewięć dni wspólnie przeżywają czas modlitwy, formacji i spotkania z drugim człowiekiem.

    Miejsce, do którego chce się wracać

    Dla wielu uczestników lipcowe wczasorekolekcje stały się nieodłącznym elementem życia. Od lat przyjeżdżają do Lichenia, odnajdując tutaj duchowy spokój, przyjaźnie oraz ludzi, którzy rozumieją ich codzienne zmagania.

    • Kult Matki Bożej Licheńskiej i sanktuarium są nam bardzo bliskie – podkreśla Violetta Żółtkowska, organizatorka Oazy Chorych „Bartymeusz”.

    Każdy dzień ma swój rytm. Rozpoczyna się jutrznią i śniadaniem, następnie uczestnicy biorą udział w konferencjach, adoracji Najświętszego Sakramentu oraz Eucharystii. Jest również czas na odpoczynek, rozmowy i spotkania w grupach. Wieczorami odbywają się tzw. pogodne wieczorki – to spotkania z psychologami, wspólne zabawy przy muzyce, seanse filmowe i integracja, która od lat stanowi jeden z filarów rekolekcji.

    Historia zapisania w imieniu „Bartymeusz”

    Nazwa wspólnoty odwołuje się do jednej z najbardziej poruszających postaci biblijnych. Bartymeusz to niewidomy żebrak siedzący przy drodze do Jerycha, który nie zawahał się zawołać do Jezusa: „Synu Dawida, ulituj się nade mną”. Jego wiara i odwaga sprawiły, że odzyskał wzrok i rozpoczął nowe życie.

    Ta ewangeliczna historia stała się inspiracją dla ks. Marka Bałwasa, który sam porusza się na wózku inwalidzkim. Podczas przed laty prowadzonych przez niego rekolekcji, poświęconych postaci Bartymeusza, narodziła się nazwa wspólnoty, będąca symbolem zaufania Bogu i nadziei, która nie gaśnie nawet pośród cierpienia.

    Dwie rzeczywistości, jedna wspólnota

    Jak zauważa Jakub z Lipna, uczestniczący w Oazie Chorych już po raz szósty jako wolontariusz, rekolekcje są naprawdę wyjątkowe.

    • Oaza Chorych to szczególny czas, kiedy możemy wejść w rzeczywistość cierpienia drugiego człowieka. Dotykając osoby chorej, dotykamy Chrystusa. Pomagając pchać wózek inwalidzki, jesteśmy trochę jak Szymon z Cyreny, który pomagał Jezusowi nieść krzyż. Spotykamy tutaj osoby chore, z niepełnosprawnościami, ale także seniorów, którzy często najbardziej potrzebują zwykłej rozmowy, obecności czy uśmiechu – powiedział.

    Jak dodał, rekolekcje mają dwa równie ważne wymiary.

    • Pierwszy z nich to wymiar duchowy – codzienna Eucharystia, adoracja i modlitwa. W tym roku rekolekcje przeżywamy pod hasłem „Uczeń eucharystyczny”, zastanawiając się, jak na co dzień naśladować Chrystusa. Drugi to wymiar ludzki – wspólne rozmowy, pogodne wieczorki i budowanie relacji, które pozostają często na całe życie.

    To wolontariusze przyjeżdżają pomagać, ale sami otrzymują jeszcze więcej

    Choć wolontariusze przyjeżdżają do Lichenia z myślą o niesieniu pomocy osobom potrzebującym, bardzo szybko zauważają, że sami wracają duchowo ubogaceni.

    • Przyjeżdżamy tutaj naładować baterie. Przez cały rok czekamy na ten czas i jesteśmy tutaj, aby pomagać fizycznie. Jednak okazuje się, że to nasi podopieczni wspierają nas duchowo, uczą pokory i napawają ogromnym entuzjazmem – mówi Violetta, organizatorka i wolontariuszka wspólnoty.

    Granica pomiędzy tymi, którzy pomagają, a tymi, którzy pomoc otrzymują, bardzo szybko przestaje istnieć.

    „To miejsce zawsze mnie przyciąga”

    • Na Oazę przyjeżdżam od ponad 20 lat. W ubiegłym roku nie mogłam dotrzeć, ale tak bardzo tęskniłam za tym miejscem i ludźmi, że musiałam wrócić. To czas odnowienia relacji z Bogiem, Matką Bożą, naładowania duchowych akumulatorów i otwarcia się na drugiego człowieka. Tutaj naprawdę doświadcza się żywej obecności Pana Boga we wspólnocie – opowiedziała Monika z Lipna, uczestniczka Oazy Chorych.

    Z przekonaniem zachęca także innych, by choć raz przeżyli takie rekolekcje.

    • Zapraszam każdego. Warto tutaj przyjechać i przekonać się, ile dobra można odnaleźć we wspólnocie oraz jak wiele można otrzymać od drugiego człowieka.

    Wspólnota, która zmienia serca

    Oaza Chorych „Bartymeusz” od lat pokazuje, że Kościół jest miejscem otwartym dla każdego – niezależnie od wieku, sprawności czy życiowych doświadczeń. Wspólna modlitwa, codzienna Eucharystia, rozmowy i zwykła obecność sprawiają, że uczestnicy wyjeżdżają z Lichenia umocnieni duchowo, z nową nadzieją i przekonaniem, że nawet w cierpieniu można odnaleźć sens oraz ludzi gotowych być po prostu obok.

    Dla jednych są to rekolekcje, dla innych, drugi dom. To właśnie tutaj najpełniej widać, że ofiarując swój czas i serce drugiemu człowiekowi, sami otrzymujemy jeszcze więcej – doświadczenie obecności Boga i prawdziwej wspólnoty.

    Tydzień z Wiara.pl


    Źródło: Gość Niedzielny – edycja sandomierska

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?