
Oaza Chorych „Bartymeusz” od ponad 20 lat jednoczy ludzi w licheńskim sanktuarium.
Ponad 150 uczestników zgromadziło się u Matki Bożej Licheńskiej na wczasorekolekcjach Oazy Chorych „Bartymeusz”, które odbywają się od 5 do 13 lipca.
Wśród uczestników są osoby z problemami zdrowotnymi, z niepełnosprawnościami, seniorzy oraz wolontariusze, którzy przez dziewięć dni wspólnie przeżywają czas modlitwy, formacji i spotkania z drugim człowiekiem.
Miejsce, do którego chce się wracać
Dla wielu uczestników lipcowe wczasorekolekcje stały się nieodłącznym elementem życia. Od lat przyjeżdżają do Lichenia, odnajdując tutaj duchowy spokój, przyjaźnie oraz ludzi, którzy rozumieją ich codzienne zmagania.
Każdy dzień ma swój rytm. Rozpoczyna się jutrznią i śniadaniem, następnie uczestnicy biorą udział w konferencjach, adoracji Najświętszego Sakramentu oraz Eucharystii. Jest również czas na odpoczynek, rozmowy i spotkania w grupach. Wieczorami odbywają się tzw. pogodne wieczorki – to spotkania z psychologami, wspólne zabawy przy muzyce, seanse filmowe i integracja, która od lat stanowi jeden z filarów rekolekcji.
Historia zapisania w imieniu „Bartymeusz”
Nazwa wspólnoty odwołuje się do jednej z najbardziej poruszających postaci biblijnych. Bartymeusz to niewidomy żebrak siedzący przy drodze do Jerycha, który nie zawahał się zawołać do Jezusa: „Synu Dawida, ulituj się nade mną”. Jego wiara i odwaga sprawiły, że odzyskał wzrok i rozpoczął nowe życie.
Ta ewangeliczna historia stała się inspiracją dla ks. Marka Bałwasa, który sam porusza się na wózku inwalidzkim. Podczas przed laty prowadzonych przez niego rekolekcji, poświęconych postaci Bartymeusza, narodziła się nazwa wspólnoty, będąca symbolem zaufania Bogu i nadziei, która nie gaśnie nawet pośród cierpienia.
Dwie rzeczywistości, jedna wspólnota
Jak zauważa Jakub z Lipna, uczestniczący w Oazie Chorych już po raz szósty jako wolontariusz, rekolekcje są naprawdę wyjątkowe.
Jak dodał, rekolekcje mają dwa równie ważne wymiary.
To wolontariusze przyjeżdżają pomagać, ale sami otrzymują jeszcze więcej
Choć wolontariusze przyjeżdżają do Lichenia z myślą o niesieniu pomocy osobom potrzebującym, bardzo szybko zauważają, że sami wracają duchowo ubogaceni.
Granica pomiędzy tymi, którzy pomagają, a tymi, którzy pomoc otrzymują, bardzo szybko przestaje istnieć.
„To miejsce zawsze mnie przyciąga”
Z przekonaniem zachęca także innych, by choć raz przeżyli takie rekolekcje.
Wspólnota, która zmienia serca
Oaza Chorych „Bartymeusz” od lat pokazuje, że Kościół jest miejscem otwartym dla każdego – niezależnie od wieku, sprawności czy życiowych doświadczeń. Wspólna modlitwa, codzienna Eucharystia, rozmowy i zwykła obecność sprawiają, że uczestnicy wyjeżdżają z Lichenia umocnieni duchowo, z nową nadzieją i przekonaniem, że nawet w cierpieniu można odnaleźć sens oraz ludzi gotowych być po prostu obok.
Dla jednych są to rekolekcje, dla innych, drugi dom. To właśnie tutaj najpełniej widać, że ofiarując swój czas i serce drugiemu człowiekowi, sami otrzymujemy jeszcze więcej – doświadczenie obecności Boga i prawdziwej wspólnoty.
Tydzień z Wiara.pl