RAK
    Czas na rewizję „Traditionis Custodes”?

    Czas na rewizję „Traditionis Custodes”?

    860 odsłon
    Czas na rewizję „Traditionis Custodes”?

    Dziś 11:07 GOSC.PL

    Po schizmie w Bractwie św. Piusa X część wiernych może chcieć wrócić do jedności z Kościołem. Czy nadszedł moment, by ułatwić im to także przez złagodzenie ograniczeń dotyczących tradycyjnej liturgii?

    Przed dwoma tygodniami Bractwo św. Piusa X wyświęciło biskupów bez zgody papieża. Tunika Chrystusa została rozdarta – powiedział papież Leon XIV. Udzielona bez zgody papieża sakra pociągnęła za sobą schizmę i ekskomunikę, co stało się wielką raną na Mistycznym Ciele Chrystusa. Szacuje się, że do Bractwa przynależeć może nawet 700 tysięcy osób. Ich sytuacja nie może być dla katolików obojętna.

    Kilka dni po święceniach biskup Frank Caggiano z amerykańskiej diecezji Bridgeport skierował do swoich diecezjan list. Wyjaśnił znaczenie i konsekwencje czynu, którego dopuściło się Bractwo. Jednocześnie zauważył dramat, w jakim znaleźli się jego członkowie: „Przez lata poznałem niektóre z tych rodzin. Poruszyła mnie ich miłość do piękna świętej liturgii, ich oddanie naszej katolickiej tradycji oraz powaga, z jaką starają się wychowywać swoje dzieci w wierze. Moje serce kieruje się ku nim w tym bolesnym momencie i chcę, aby wiedzieli, że pozostają bardzo ważną częścią naszej diecezjalnej rodziny” – napisał biskup.

    Obserwując debatę – a czasami zbyt ostrą niestety dyskusję – jaka wywiązała się po sakrach, mam wrażenie, że wielu z nas zapomina, że członkowie Bractwa to nasi bracia i siostry, o których zbawienie powinniśmy walczyć. W liście biskupa Caggiano zapadły mi w serce słowa: „zapraszam do domu tych, którzy wcześniej modlili się ze Stowarzyszeniem”. Kościół jest naszym domem. Decyzją przełożonych Bractwa dziś wielu jego członków znalazło się w dramatycznej sytuacji duchowej. Ale w każdej chwili mogą wrócić – Stolica Apostolska natychmiast po ogłoszeniu kar wydała także dokument, określający drogę powrotu. Wiem, że są osoby, które 2 lipca, kiedy usłyszały o ogłoszonej schizmie, powiedziały: stop. Nie chcę przekraczać tej granicy, nie chcę zrywać z Kościołem, z papieżem, z sakramentami. Chcę wrócić do pełnej jedności z Kościołem, którego głową jest Ojciec Święty.

    Tylko czy w tym domu odnajdą swoje miejsce? Ludzie, którzy przez lata wychowywali się i formowali w tradycyjnej liturgii, którzy w niej odnaleźli swoją przestrzeń do kontaktu z Bogiem, pragną móc dalej modlić się tak, jak przez lata. Dla wielu z nich liturgia nie jest dodatkiem, lecz językiem ich wiary. Jeśli po opuszczeniu Bractwa nie znajdą miejsca, w którym będą mogli uczestniczyć w niej w jedności z Kościołem, część z nich może mieć trudność z odnalezieniem przestrzeni dla swojej duchowości.

    Powrót może jednak okazać się trudniejszy, niż mogłoby się wydawać. Formalnie msza tradycyjna (Vetus Ordo Missae, VOM) nie została zakazana. Co więcej, w 2007 roku Benedykt XVI w motu proprio Summorum Pontificium umożliwił jej sprawowanie każdemu księdzu, bez konieczności uzyskiwania dodatkowej zgody biskupa. W 2021 roku papież Franciszek ogłosił motu proprio Traditionis Custodes, które zmieniło te zasady. Msza w dawnym rycie może być sprawowana jedynie za zgodą biskupa i poza kościołami parafialnymi – co mocno ograniczyło liczbę miejsc jej sprawowania. W polskiej praktyce w diecezji jest zwykle kilka miejsc, w których sprawuje się VOM, bywa, że tylko raz w miesiącu. W niektórych diecezjach istnieją bardziej zorganizowane Duszpasterstwa Tradycji Katolickiej, w innych wierni mogą korzystać tylko z samej liturgii, bez pogłębionej formacji.

    W niedzielę Zesłania Ducha Świętego uczestniczyłam w Mszy świętej w kościele pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej w libańskim Jounieh. Przy ołtarzu zgromadziło się kilku kapłanów w czerwonych szatach, a liturgii przewodniczył biskup. Nie rozumiałam ani słowa, a wiele gestów było dla mnie obcych, wiedziałam jednak, że uczestniczę w katolickiej mszy świętej. Dokładniej – Mszy sprawowanej w obrządku syrokatolickim. Syriacy weszli w unię z Rzymem w XVIII wieku, od tego czasu należą do Katolickich Kościołów Wschodnich. Wśród nich znajdziemy także Kościół maronicki, z którego wywodzi się św. Szarbel, Kościół chaldejski, ormiański czy bliski nam Kościół grekokatolicki. Każdy z nich sprawuje liturgię w nieco inny sposób, ale pozostają w jedności ze Stolicą Apostolską, uznając autorytet i władzę papieża oraz przyjmując doktrynę katolicką. „Mają one swoje tradycje, swoje charakterystyczne obrzędy liturgiczne, a mimo to zachowują jedność wiary. Wzmacniają ją, a nie dzielą” – mówił o Kościołach Wschodnich papież Franciszek.

    Oczywiście sytuacja dawnych obrządków wschodnich nie jest tożsama z sytuacją Vetus Ordo w Kościele łacińskim. Pokazuje jednak, że jedność Kościoła nie wymaga liturgicznej jednolitości. Ale i w zachodnim Kościele można znaleźć wiernych, którzy modlą się inaczej, niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Ryt mozarabski czy ambrozjański są sprawowane przez grupy wiernych w określonych obszarach geograficznych przy pełnej akceptacji Stolicy Apostolskiej. Eucharystia przyjmuje nieco inną formę, ale nie traci swojej istoty: w jej trakcie chleb i wino stają się prawdziwym Ciałem i prawdziwą Krwią Jezusa Chrystusa.

    Nie można więc powiedzieć, że wszyscy katolicy na świecie sprawują Eucharystię w dokładnie ten sam sposób. Jeśli w Kościele jest więc miejsce dla syrokatolików, katolików koptyjskich, melchickich czy ormiańskich, dlaczego nie znaleźć w nim miejsca dla katolików tradycyjnych? Tu ważne zastrzeżenie: sprawowanie VOM musiałoby iść w parze z uznaniem pełnej nauki Kościoła i zwierzchnictwa papieża. Za formację wiernych odpowiedzialność musieliby wziąć księża.

    Papież Franciszek wskazywał, że w części środowisk przywiązanych do dawnej liturgii pojawiało się odrzucenie Soboru Watykańskiego II i podważanie jedności Kościoła. Jeśli jednak wierni opuszczający Bractwo jednoznacznie zaakceptują nauczanie Kościoła i autorytet papieża, ich sytuacja będzie odmienna. A regulacje porządkowe – a takim jest Traditionis Custodes – mogą być zmieniane w zależności od okoliczności. A okoliczności są dziś zupełnie wyjątkowe. Może więc moment, w którym chcemy naszym braciom i siostrom pomóc wrócić do jedności z Kościołem, jest dobrym impulsem do dokonania rewizji zapisów tamtego dokumentu i ich zmiany? Tak, aby wychodzący z Bractwa wierni wiedzieli, że są w Kościele przyjęci razem ze swoją wrażliwością liturgiczną.

    O możliwości złagodzenia restrykcji, nałożonych przez Traditionis Custodes, mówili hierarchowie, między innymi abp Georg Gänswein czy kard. Gerhard Ludwig Müller. „Tylko w kwestiach dogmatycznych nie może być mowy o kompromisach, natomiast w konkretnej posłudze duszpasterskiej może istnieć pewna tolerancja” – zauważył ten ostatni.

    Po pierwszych święceniach biskupich, których abp Lefebvre udzielił w 1988 roku, Jan Paweł II powołał komisję Ecclesia Dei, która miała otoczyć opieką osoby, które zdecydowały się opuścić Bractwo. Część kapłanów Bractwa, która chciała pozostać w jedności z Rzymem, utworzyła za zgodą Stolicy Apostolskiej Bractwo Kapłańskie św. Piotra. Ono również praktykuje tradycyjną formację seminaryjną i sprawuje VOM, ale czyni to w pełnej jedności z papieżem. Może po tegorocznych święceniach Stolica Apostolska w podobny sposób powinna wyciągnąć rękę do tych, którzy są gotowi powrócić do Kościoła?

    „Jeśli prowadzi nas Duch Święty, obfitość, wielość, różnorodność nigdy nie powodują konfliktów. Duch Święty przypomina nam przede wszystkim, że jesteśmy dziećmi kochanymi przez Boga. Wszyscy są równi w miłości Bożej, a każdy odmienny” – mówił papież Franciszek. Tradycyjna Msza, o ile połączona jest z mądrą, katolicką formacją, nie stanowi zagrożenia. Przeciwnie – jest dowodem na bogactwo Kościoła, z którego Bóg pozwala nam czerpać i odnajdywać swoje miejsce dla ludzi o różnych wrażliwościach.

    Wojciech Teister DODANE 14.07.2026 AKTUALIZACJA Dziś 11:10

    Agnieszka Huf Dziennikarka, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego”. Z wykształcenia pedagog i psycholog, przez kilka lat pracowała w placówkach medycznych i oświatowych dla dzieci. Absolwentka Akademii Dziennikarstwa na PWTW w Warszawie. Autorka książek „Zawsze myśl o niebie: historia Hanika – ks. Jana Machy (1914-1942)” oraz „Szczeliny. Bóg w popękanej psychice”.


    Źródło: Gość Niedzielny – edycja sandomierska

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?