
Biały Dom oświadczył w czwartek, że ekstremizm skrajnie lewicowy będzie traktowany tak samo jak terroryzm dżihadystyczny. Tego dnia w Waszyngtonie odbyła się konferencja poświęcona "politycznemu terroryzmowi", zwołana przez sekretarza stanu Marco Rubio.
W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele ponad 60 krajów; Polskę reprezentował wiceminister spraw zagranicznych Robert Kupiecki.
"Dziś administracja Trumpa zgromadziła wysokich rangą przedstawicieli rządów z całego świata, aby rozpocząć bezprecedensową globalną ofensywę przeciwko ponadnarodowemu zagrożeniu ze strony terroryzmu radykalnej lewicy" - oświadczył Biały Dom. Zapowiedział, że "ekstremizm skrajnie lewicowy będzie traktowany z taką samą powagą i stanowczością, z jaką świat od dawna traktuje terroryzm dżihadystyczny".
Zbyt długo nasza doktryna walki z terroryzmem miała pewien martwy punkt: kwestię ekstremistycznej przemocy ze strony politycznej lewicy - oświadczył Rubio podczas otwarcia konferencji.
Nawet dziś sama idea, że terroryzm skrajnie lewicowy może stanowić poważne zagrożenie, jest traktowana jako prawicowa fantazja albo, co gorsza, jako niebezpieczny faszystowski spisek - dodał. Sekretarz stanu powiedział, że "takie podejście ma wielu przedstawicieli mediów, środowisk akademickich i uniwersytetów, a także wielu tradycyjnych instytucji".
Rubio podkreślił, że w USA "udział ataków terrorystycznych i udaremnionych planów ataków przypisywanych skrajnej lewicy wzrósł do poziomów niewidzianych od dziesięcioleci". Wymieniał też, że w Niemczech przemoc ze strony skrajnej lewicy "wzrosła w ciągu zaledwie ostatniego roku o ponad 40 procent", a w Grecji "ponad 80 proc. radykalnej przemocy jest obecnie powodowane przez podmioty związane ze skrajną lewicą i anarchizmem".
Szef amerykańskiej dyplomacji stwierdził, że grupy lewicowe współpracują z zagranicznymi państwami wrogimi wobec USA, wskazując na Iran i Kubę. Nie przedstawił dowodów na poparcie tych twierdzeń.
Jak podkreśliła agencja Reutera, Donald Trump uczynił zwalczanie ugrupowań lewicowych jednym ze swoich priorytetów. Podczas kampanii wyborczej w 2024 roku wielokrotnie wskazywał na ten problem. Po ubiegłorocznym zabójstwie konserwatywnego działacza Charlie'ego Kirka zapowiedział działania wobec grup lewicowych, które oskarżał o podsycanie przemocy.
Organizacje broniące praw obywatelskich ostrzegają jednak, że uznawanie grup skrajnie lewicowych za organizacje terrorystyczne może prowadzić do atakowania legalnych protestów i przeciwników politycznych zamiast zwalczania rzeczywistych zagrożeń dla bezpieczeństwa.
Reuters przypomniał, że od listopada Waszyngton uznał cztery europejskie ugrupowania - Antifa Ost, Informal Anarchist Federation/International Revolutionary Front, Armed Proletarian Justice oraz Revolutionary Class Self-Defense - za zagraniczne organizacje terrorystyczne. USA oferują nagrody w wysokości do 10 milionów dolarów za informacje dotyczące ich finansowania.
Tydzień z Wiara.pl
Przeczytaj jeszcze
Galerie
ks. Włodzimierz Lewandowski
Andrzej Macura
Katarzyna Solecka
Autoreklama