
11 lipca jest Dniem Pamięci o Polakach - Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II RP. W Starachowicach 83. rocznicę rzezi wołyńskiej upamiętniliśmy 10 lipca.
- Barbarzyństwo jakiego dopuścili się Ukraińcy jest porażające w cywilizowanym świecie - mówił pod Pomnikiem Niepodległości Jan Seweryn, inicjator rocznicowych uroczystości. - W straszliwy sposób zamordowano ok. 120 tys. Polaków, w tym bardzo dużo dzieci. 11 lipca to data symboliczna, ale zaczęło się to znacznie wcześniej i to okrucieństwo sobie trudno wyobrazić, bo jak można poćwiartować ciało czy nabijać dzieci na pal. 400 tys. ludzi musiało uciekać a 1500 miejscowości zostało zniszczonych. Wydawało się, że ta zbrodnia zostanie potępiona a Ukraińcy czczą zbrodniarzy - stawia się im pomniki. Nasi rodacy do dzisiaj nie mają swoich grobów, a ekshumacje, które można policzyć na palcach jednej ręki, są przez stronę ukraińską utrudniane.
Pamiętając o wydarzeniach na Wołyniu i w Polsce południowo-wschodniej, w Starachowicach oddano pamięć pomordowanym składając wiązanki i zapalając znicze pod Pomnikiem Niepodległości.
Ks. Łukasz Dybus przewodniczył modlitwie za tych, którzy doświadczyli kaźni oraz tych, którzy pomagali rodakom. Zwierzono ich Panu Bogu podczas modlitwy różańcowej. Do modlitwy zachęcał Zygmunt Andrejas.
- Jak się czci zbrodniarzy, to jest się gotowym do takich rzeczy, dlatego to jest takie groźne - mówił Z. Andrejas. - Historia pamięta dwóch takich zbrodniarzy Hitler i Stalin. Teraz jest realne zagrożenie z Ukrainy. Groźniejsi są dla nas uzbrojeni Ukraińcy niż Rosjanie. Oni rozumieją tylko język siły, dla nich słowa nie mają znaczenia. Rządzący zrobili z nas frajerów a dzieci w przedszkolu wiedzą, że frajerów się nie szanuję. Modlitwa ma wielką siłę, dlatego módlmy się...
- Naród jest silny, jeśli pamięta o historii, w ten sposób buduje swoją tożsamość - podsumował ksiądz Dybus.