
50-lecie istnienia Wspólnoty Chleb Życia świętowano w sobotę w Jankowicach (Świętokrzyskie). Przywracamy godność osobom wykluczonym, oferując im prawdziwy dom i opiekę bez względu na pochodzenie czy wyznanie - powiedziała PAP siostra Małgorzata Chmielewska, przełożona wspólnoty w Polsce.
Wspólnota Chleb Życia obchodzi w tym roku złoty jubileusz swojego istnienia. Choć główne, światowe uroczystości zaplanowano na koniec sierpnia we francuskim Valenciennes, polskie obchody odbyły się w sobotę w Jankowicach, w powiecie opatowskim. Wydarzenie to stało się radosnym "świętem ubogich", gromadząc mieszkańców domów wspólnoty z Warszawy i regionu świętokrzyskiego.
Historia wspólnoty sięga 1976 roku, kiedy to we Francji młode małżeństwo, Marie-Annick i Pascal Pingault, postanowiło radykalnie zmienić swoje życie. Pascal, artysta malarz, który wcześniej zmagał się z uzależnieniem od narkotyków, po przeczytaniu Ewangelii odnalazł drogę do Chrystusa. - Postanowili razem z żoną żyć tym, co mówi Ewangelia. A więc zaczęli, znaleźli dom, zaczęli przyjmować do siebie ludzi, którym się w życiu nie powiodło - wspominała początki stowarzyszenia siostra Chmielewska, przełożona wspólnoty w Polsce.
Wspólnota Chleb Życia działa obecnie w ośmiu krajach świata, m.in. we Francji, Niemczech, Rumunii, Peru, a także w Afryce. Filarem duchowości jest adoracja Najświętszego Sakramentu oraz wspólne życie z najuboższymi. W Polsce do wspólnoty trafiają głównie osoby bezdomne, starsze, chore, niepełnosprawne, ale także matki z dziećmi i uchodźcy.
Dla wielu podopiecznych pobyt w Jankowicach to coś więcej niż schronienie. Jak podkreśla siostra Chmielewska, jest to dla nich dom, często jedyny i ostatni. Przytacza rozmowę z niemal 90-letnią mieszkanką, która na pytanie o potrzeby odpowiedziała: "przecież ja jestem u siebie". Wspólnota stawia na inkluzywność - w obchodach brało udział pięć narodowości, katolicy, grekokatolicy, prawosławni, muzułmanie oraz osoby niewierzące. Jedynym wymogiem jest szacunek dla przekonań gospodarzy.
W Jankowicach funkcjonują dwa obiekty: Dom Przemienienia Pańskiego dla osób zdrowych (ok. 25 miejsc) oraz schronisko dla osób starszych i chorych (38 miejsc). Jakub Nowak, kierownik schroniska, zaznaczył, że praca tam to nie zawód, lecz wybór. - Nie podchodzę do tego jak do pracy. Uważam, że to jest już pewien styl życia i pewien wybór. Ja bardzo lubię ludzi i lubię z nimi pracować - powiedział Nowak.
Wielu mieszkańców domów wspólnoty to ludzie o niezwykłych historiach. Są wśród nich rzeźbiarze, geodeci, wybitni kucharze czy kierowcy, którzy z powodu złych decyzji życiowych uciekli w alkohol. Zadaniem jest to, by na nowo odkryć ich dobrą stronę, zadbać o godność w chorobie. - To jest nieprawdopodobna radość, kiedy widzimy naszych ludzi uśmiechniętych. Możemy zadbać o to, żeby w tej chorobie byli pod opieką i mieli swoją godność - podkreśliła siostra Chmielewska.
Podczas sobotniego święta nie zabrakło atrakcji: wystąpiło 10 zespołów muzycznych z fundacji wspierającej wiejską młodzież, była wspólna msza, posiłek i zabawy dla dzieci. Pytana o życzenia dla stowarzyszenia, siostra Małgorzata wskazuje na wartości uniwersalne.
GN 46/2024 DODANE 14.11.2024 AKTUALIZACJA 14.11.2024
Tydzień z Wiara.pl
Przeczytaj jeszcze
Galerie
Maria Sołowiej
Andrzej Macura
ks. Włodzimierz Lewandowski
Autoreklama