
13 lipca 2026 roku wyjątkowy jubileusz obchodziła Marianna Fudala z domu Krogulec, ps. "Zuzia" - łączniczka Armii Krajowej, mieszkanka gminy Wąchock, świadek historii i jedna z tych osób, dzięki którym kolejne pokolenia mogą żyć w wolnej Polsce. Za swoją postawę została odznaczona medalem Pro Bono Poloniae.
Sto lat życia Marianny Fudali to nie tylko piękny jubileusz, ale przede wszystkim opowieść o odwadze, poświęceniu i niezłomnej wierze. Ur. 13 lipca 1926 roku w gajówce we wsi Węglów, dorastała w rodzinie, w której miłość do Ojczyzny była wartością nadrzędną. Patriotyzm wyniosła z domu rodzinnego, a tragiczne wydarzenia II wojny światowej sprawiły, że jako siedemnastoletnia dziewczyna sama stanęła do walki o wolność.
Po zamordowaniu przez niemieckich żandarmów ojca, Stanisława Krogulca - gajowego i członka Cywilnego Ruchu Oporu Leśników - rozpoczęła służbę jako łączniczka Armii Krajowej. Przenosiła meldunki, dostarczała żywność, lekarstwa i niezbędne zaopatrzenie dla oddziałów majora Jana Piwnika "Ponurego", Eugeniusza Kaszyńskiego "Nurta" oraz Powstańców Warszawskich. Wielokrotnie przemierzała pieszo dziesiątki kilometrów, narażając własne życie. Wspominała, że w dłoni zawsze trzymała różaniec, wierząc, że to właśnie modlitwa dodawała jej odwagi i chroniła przed śmiercią.
- Najgorzej z czasów okupacji wspominam wyprawę do Belna z meldunkiem. Był mroźny zimowy dzień, a saniami powozili Mietek Mróz i Jan Klimek. Na miejsce dotarliśmy bezpiecznie. Pod wskazanym adresem zostawiłam kartkę. Smak zupy z pajdą chleba, które dostaliśmy do jedzenia pamiętam do dziś.
W drodze powrotnej, we wsi Jeziorko, wjechali na niezamarznięty dobrze zbiornik. "Zuzia" wpadła do lodowatej wody, z której na szczęście na czas wyciągnął ją Mietek.
Los nie oszczędzał Pani Marianny. Straciła ojca, jeden z jej braci zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym, a wojna odebrała jej beztroską młodość.
- Młodości to ja nie miałam, ale człowiek był szczęśliwy, spotykał się z dziewczynami, był szanowany przez chłopców, cieszył się z tego, co ma. Czekaliśmy na wyzwolenie, wierzyliśmy, że dożyjemy wolnej Polski. Gdyby nie łaska Pana Boga, pewnie bym tego nie doczekała - dodaje pani Marianna, która po wojnie założyła rodzinę, wychowała czterech synów, doczekała się wnuków i prawnuków, przekazując kolejnym pokoleniom wartości, którym sama pozostała wierna przez całe życie.
Za swoją niezłomną postawę i działalność na rzecz niepodległej Polski została odznaczona Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości - wyrazem wdzięczności Rzeczypospolitej za służbę państwu i społeczeństwu.
Z okazji 100. urodzin w Opactwie Cysterskim odbyła się Msza św. w intencji Jubilatki. Eucharystii przewodniczył ojciec Eugeniusz Augustyn. Muzyczną dedykację dla Zuzi, utwór Sanitariuszka przekazali Artur Biniek i Oliwia Biniek. Były życzenia i list gratulacyjny od Ministra Obrony Narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza - zdrowia, pogody ducha i wszelkiej pomyślności w imieniu Wojska Polskiego dziękując za służbę i poświęcenie dla ojczyzny. Szef urzędu Kombatantów i Osób represjonowanych odznaczył por. Mariannę Fudala Medalem "Pro Bono Poloniae" (to polskie resortowe odznaczenie cywilne, odznaka okolicznościowa z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości).
Okolicznościowe życzenia w imieniu samorządu gminy Wąchock dziękują, dziękując za świadectwo życia, za służbę Polsce i za wartości, które niezmiennie inspirują kolejne pokolenia przekazał burmistrz Robert Janus.