RAK
    Surron, czyli cichy postrach polskich chodników. Co to za pojazd i dlaczego budzi tyle emocji?

    Surron, czyli cichy postrach polskich chodników. Co to za pojazd i dlaczego budzi tyle emocji?

    675 odsłon
    Surron, czyli cichy postrach polskich chodników. Co to za pojazd i dlaczego budzi tyle emocji?

    Bezszelestny, potężny i coraz częściej widywany tam, gdzie zdecydowanie być nie powinien – Surron (dokładniej Sur-Ron ) to chińska marka elektrycznych jednośladów , która w ostatnich latach wywołała prawdziwą burzę w polskich miastach. Pojazdy te łączą cechy roweru, motocykla i skutera , a ich rosnąca popularność wśród nastolatków sprawiła, że stały się jednym z głośniejszych tematów w dyskusji o bezpieczeństwie na chodnikach i osiedlowych alejkach w całym kraju.

    Czym właściwie jest Surron?

    Elektryczny motocykl crossowy to lekki, terenowy jednoślad napędzany silnikiem elektrycznym zamiast spalinowego, zbudowany zwykle na bazie ramy aluminiowej. Marka Surron powstała w 2014 roku w Chinach, a jej pierwszy model – Light Bee – trafił na rynek w 2018 roku , szybko rewolucjonizując kategorię lekkich motocykli elektrycznych. Największym atutem tych pojazdów jest natychmiastowy moment obrotowy dostępny od zera, brak hałasu typowego dla silników spalinowych oraz zerowa emisja spalin – co pozwala jeździć nimi także tam, gdzie klasyczne motocykle terenowe napotykają ograniczenia środowiskowe.

    Osiągi robią wrażenie: popularny model Light Bee rozpędza się do ponad 70 km/h, a mocniejszy Storm Bee osiąga maksymalną prędkość 110 km/h przy momencie obrotowym sięgającym 520 Nm . Wersje przerobione przez użytkowników potrafią przyspieszać nawet do 120-130 km/h. Ceny zaczynają się od około 25 tysięcy złotych za tańsze modele, a droższe warianty, jak Storm Bee, kosztują od 35 tysięcy złotych wzwyż.

    Homologowany czy nie – to zasadnicza różnica

    Kluczowa dla legalności jazdy jest kwestia homologacji drogowej. Modele z homologacją, oznaczone symbolem L1e (jak Light Bee L1E) lub L3e (jak Ultra Bee T), można zarejestrować i legalnie użytkować na drogach publicznych w Polsce – wymagają jednak co najmniej prawa jazdy kategorii AM, a w przypadku mocniejszych wersji kategorii A1, A2 lub A, ewentualnie B posiadanego od co najmniej trzech lat. Modele bez homologacji, takie jak Light Bee X , są przeznaczone wyłącznie do jazdy poza drogami publicznymi – na terenach prywatnych lub torach off-roadowych, gdzie przepisy ruchu drogowego formalnie nie obowiązują, a prawo jazdy nie jest wymagane. Jazda takim pojazdem po ulicy czy chodniku bez uprawnień grozi mandatem od 500 złotych wzwyż , konfiskatą pojazdu, a w skrajnych przypadkach odpowiedzialnością karną za prowadzenie bez uprawnień.

    Problem, który wykracza daleko poza jedno miasto

    To właśnie luka między przeznaczeniem tych pojazdów a rzeczywistym sposobem ich użytkowania stała się źródłem konfliktu w wielu polskich miastach – nie tylko w stolicy. Skargi mieszkańców na nastolatków pędzących chodnikami, ścieżkami rowerowymi i osiedlowymi alejkami na Surronach powtarzają się w mediach lokalnych z całego kraju, a temat regularnie trafia też do policyjnych statystyk i komunikatów – obok podobnych zgłoszeń dotyczących hulajnóg elektrycznych, coraz częściej wymienianych jednym tchem z Surronami jako źródło rosnącej liczby niebezpiecznych zdarzeń drogowych z udziałem elektrycznych jednośladów. Problem jest tym poważniejszy, że duże miasta wojewódzkie – w tym Warszawa, Wrocław, Poznań, Kraków czy Katowice, które od lat notują jedne z najwyższych w kraju wskaźników zdarzeń drogowych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców – i tak zmagają się z gęstym ruchem i dużą liczbą pieszych, a bezszelestne, szybkie jednoślady na chodnikach dodatkowo zwiększają ryzyko wypadku, szczególnie dla dzieci i seniorów.

    Cichy, tani i wyjątkowo kuszący dla nastolatków

    Popularność Surronów wśród młodych ludzi ma swoje wyraźne przyczyny. W przeciwieństwie do klasycznego motocykla czy skutera, jednoślad nie wymaga tankowania – wystarczy ładowarka, a koszty eksploatacji są minimalne. Do tego dochodzi lekka konstrukcja, prostota obsługi oraz status “kultowego” sprzętu, napędzany falą filmików w mediach społecznościowych, w których użytkownicy i youtuberzy dokumentują swoje przejazdy. Dla wielu nastolatków w całej Polsce Surron stał się tańszą i bardziej dostępną alternatywą dla motocykla 125 cm3 – problem w tym, że bezszelestna praca silnika i możliwość niepostrzeżonego poruszania się sprawiają, iż pojazdy te bywają wykorzystywane w miejscach, gdzie zwyczajnie nie powinny się znaleźć: na chodnikach, ścieżkach rowerowych i osiedlowych alejkach w niemal każdym większym mieście w kraju, stwarzając realne zagrożenie dla pieszych.

    O autorze

    Jacek Bulenda jest publicystą związanym z serwisem Silesion.pl. Od kilu lat aktywnie uczestniczy w życiu medialnym Śląska, specjalizując się w tematyce społecznej, kulturalnej i gospodarczej regionu. Znany z dociekliwości i umiejętności przedstawiania nawet najbardziej złożonych tematów w przystępny sposób. Ceni sobie kontakt z czytelnikami i chętnie podejmuje tematy ważne dla lokalnej społeczności. Prywatnie pasjonat historii Śląska, miłośnik jazzu i długich spacerów po Beskidach.


    Źródło: Silesion.PL

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?