Artykuł porównuje miasta Rybnik, Żory i Jastrzębie-Zdrój pod kątem ich przyjazności dla rowerzystów, wskazując na różnorodne podejścia do rozwoju infrastruktury. Rybnik wyróżnia się długością tras, Żory integracją roweru z transportem publicznym, a Jastrzębie-Zdrój transgraniczną trasą. Tekst zadaje pytanie, gdzie rower rzeczywiście może zastąpić samochód w codziennym życiu.
Statystyki mogą zaskakiwać. Rybnik wyróżnia się długością infrastruktury rowerowej względem powierzchni miasta, Żory inwestują dziesiątki milionów złotych w połączenie roweru z koleją i komunikacją publiczną, a Jastrzębie-Zdrój rozwija jedną z najbardziej rozpoznawalnych tras rowerowych na pograniczu Polski i Czech. Same kilometry nie odpowiadają jednak na najważniejsze pytanie. Gdzie rower naprawdę może zastąpić samochód w codziennym życiu?
Wiesz coś więcej na ten temat?
Napisz do nas
Kilometry to dopiero początek. Co pokazują dane?
W danych z Głównego Urzędu Statystycznego nie porównujemy wszystkich tras rowerowych, lecz drogi dla rowerów oraz ciągi pieszo-rowerowe . Nie są do nich wliczane oznakowane szlaki turystyczne, które często prowadzą zwykłymi ulicami, drogami leśnymi czy polnymi.
Miasta bardzo często chwalą się setkami kilometrów tras rowerowych, ale obejmują one również szlaki rekreacyjne. Tymczasem z punktu widzenia codziennych dojazdów do pracy, szkoły czy dworca największe znaczenie ma infrastruktura będąca częścią systemu transportowego miasta.
Drugim elementem, który może wprowadzać w błąd, jest sposób prezentowania danych. GUS publikuje dwie wartości dotyczące tej samej infrastruktury. Pierwsza pokazuje całkowitą długość dróg dla rowerów w kilometrach. Druga przedstawia ich gęstość, czyli liczbę kilometrów przypadających na każde 100 km² powierzchni miasta.
To nie są dwa różne rankingi. To ta sama sieć przedstawiona w dwóch różnych jednostkach. Dlatego niewielkie powierzchniowo miasta mogą osiągać bardzo wysokie wskaźniki, nawet jeśli rzeczywista długość tras jest krótsza niż w większych samorządach.
Rowerowe liczby. Kto prowadzi w statystykach?
Jeżeli spojrzymy na najnowsze dane GUS za 2024 rok, liderem okazuje się Jastrzębie-Zdrój . Na każde 100 km² powierzchni przypada tam 38,2 km dróg dla rowerów . Drugie miejsce zajmują Żory z wynikiem 36,52 km , natomiast Rybnik osiąga 26,91 km . To jednak tylko część obrazu.
Rybnik jest ponad dwa razy większy powierzchniowo od Żor i wyraźnie większy od Jastrzębia-Zdroju. W praktyce oznacza to, że utrzymanie podobnej gęstości infrastruktury jest znacznie trudniejsze.
Jeszcze ciekawiej wyglądają dane dotyczące rzeczywistej długości sieci. W miejskim raporcie za 2025 rok Rybnik podaje już 39,9 km dróg rowerowych , podczas gdy Jastrzębie-Zdrój informuje o 34,9 km infrastruktury rowerowej , a Żory koncentrują się przede wszystkim na rozbudowie nowych połączeń w ramach dużego projektu mobilnościowego.
Ale czy liczba kilometrów naprawdę mówi wszystko?
Tutaj przechodzimy do najważniejszego pytania. Bo rowerzystę zdecydowanie mniej interesuje, czy miasto ma 35 czy 40 kilometrów ścieżek. Znacznie ważniejsze jest to, czy może bezpiecznie przejechać z domu do pracy, szkoły, dworca, urzędu czy sklepu bez ciągłego zjeżdżania na jezdnię albo chodnik.
Innymi słowy, nie liczy się tylko długość infrastruktury. Liczy się przede wszystkim spójność sieci . To właśnie w tym miejscu drogi trzech miast zaczynają się wyraźnie rozchodzić.
Rybnik. Liczby robią wrażenie
Spośród trzech porównywanych miast to właśnie Rybnik przez lata najczęściej chwalił się rozwojem infrastruktury rowerowej. Nie bez powodu. Według danych GUS za 2024 rok wskaźnik długości dróg dla rowerów wynosi tu 26,91 km na 100 km², czyli ponad dwukrotnie więcej niż średnia dla województwa śląskiego. Z kolei miejski raport za 2025 rok podaje, że długość samych dróg rowerowych osiągnęła już 39,9 km.
To jednak nie oznacza automatycznie, że rowerzysta bez problemu dojedzie z każdej dzielnicy do centrum. Przegląd miejskich map pokazuje, że najlepiej rozwinięta infrastruktura skupia się wokół śródmieścia. Gęsta sieć prowadzi w kierunku dworca kolejowego, Paruszowca, Ligoty czy Gotartowic. Dobrze rozwinięte są również trasy rekreacyjne wokół Zalewu Rybnickiego oraz Kamienia.
Znacznie słabiej wyglądają natomiast niektóre peryferyjne części miasta. W Popielowie, Radziejowie czy Kłokocinie rowerzysta często ma do dyspozycji pojedynczy przebieg, bez alternatywy i bez wygodnych połączeń z sąsiednimi dzielnicami. Sama obecność ścieżki nie oznacza więc jeszcze, że powstała spójna sieć.
Dobra infrastruktura rowerowa nie kończy się na liczbie kilometrów. Tworzy logiczny układ, który pozwala przejechać przez miasto bez konieczności wielokrotnego włączania się do ruchu samochodowego czy prowadzenia roweru po chodniku.
Rybnik zdaje się dostrzegać ten problem. W miejskich dokumentach pojawiają się plany rozwijania połączeń z sąsiednimi samorządami, doprowadzenia krajowej trasy rowerowej nr 12 do granic z Żorami i Rydułtowami czy wyznaczenia alternatywnego przebiegu tzw. trasy 12 bis przez starotorze z Paruszowca do Gotartowic. To kierunek, który może okazać się ważniejszy niż budowa kolejnych krótkich odcinków.
Żory. Tu rower staje się częścią większego systemu
Żory opowiadają zupełnie inną historię. Tutaj najciekawsze nie są kolejne kilometry ścieżek, ale sposób myślenia o transporcie. Miasto realizuje projekt "Zielone światło dla zrównoważonej mobilności", którego wartość przekracza 96 milionów złotych. To jedna z największych inwestycji transportowych w regionie. Jej celem nie jest wyłącznie budowa nowych dróg rowerowych.
Znacznie ważniejsze jest połączenie kilku środków transportu w jeden system. Centra przesiadkowe, parkingi Park & Ride, stanowiska Bike & Ride, nowe połączenia pieszo-rowerowe oraz infrastruktura przy stacjach kolejowych mają sprawić, że podróż będzie można podzielić na etapy. Do stacji rowerem, dalej pociągiem, a ostatni odcinek autobusem lub pieszo.
Takie podejście określa się mianem intermodalności . To słowo coraz częściej pojawia się w dokumentach planistycznych i prawdopodobnie będzie odmieniane przez wszystkie przypadki w kolejnych latach. W praktyce oznacza po prostu wygodne łączenie różnych środków transportu podczas jednej podróży.
Nie oznacza to jednak, że Żory zapominają o codziennej infrastrukturze. Dobrym przykładem jest ukończony odcinek ścieżki wzdłuż ulicy Pukowca. Z perspektywy statystyk pół kilometra nie robi wielkiego wrażenia. Dla mieszkańców okolicy może jednak oznaczać bezpieczniejszy dojazd do szkoły czy połączenie dwóch wcześniej rozdzielonych fragmentów sieci.
Jastrzębie-Zdrój. Turystyka to dopiero początek
Jastrzębie-Zdrój przez wiele osób kojarzone jest przede wszystkim z Żelaznym Szlakiem Rowerowym . Nic dziwnego. Trasa wykorzystująca ślad dawnych linii kolejowych stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji rowerowych na pograniczu Polski i Czech.
To jednak tylko część rowerowej historii miasta. Jak informuje jastrzębski magistrat, obecnie infrastruktura rowerowa obejmuje ponad 34,9 km dróg dla rowerów oraz ciągów pieszo-rowerowych. Władze miasta podkreślają jednocześnie, że Żelazny Szlak nie był projektowany jako trasa służąca codziennym dojazdom. Jego głównym zadaniem było stworzenie atrakcyjnego połączenia rekreacyjnego między Polską i Czechami. Nie oznacza to jednak, że jest odcięty od miasta. Z istniejącej sieci można dojechać do centrum, dzielnicy Zdrój czy wielu innych ważnych punktów, choć sam szlak nie prowadzi bezpośrednio przez wszystkie osiedla i szkoły.
Miasto nie próbuje przekonywać, że jedna atrakcyjna trasa rozwiązuje wszystkie problemy komunikacyjne. Jednocześnie zapowiada dalszą rozbudowę infrastruktury. W samym 2026 roku realizowane są inwestycje obejmujące niemal siedem kilometrów nowych lub przebudowywanych dróg dla rowerów przy ulicach Północnej, Sybiraków, Armii Krajowej i Powstańców Śląskich. Kolejne odcinki mają powstawać również w latach 2027-2028.
Nie ma jednego zwycięzcy
Jeżeli ktoś oczekiwał prostego rankingu, prawdopodobnie będzie rozczarowany. Każde z tych miast rozwija rowerową infrastrukturę w inny sposób. Rybnik może pochwalić się systematycznie rozbudowywaną siecią i największą liczbą kilometrów dróg rowerowych, ale wciąż stoi przed wyzwaniem lepszego połączenia wszystkich dzielnic. Żory próbują zbudować coś więcej niż sieć ścieżek - chcą stworzyć system, w którym rower stanie się jednym z elementów codziennego transportu obok pociągu i komunikacji miejskiej. Jastrzębie-Zdrój wykorzystuje swój transgraniczny potencjał, jednocześnie rozwijając infrastrukturę potrzebną mieszkańcom.
Dlatego odpowiedź na pytanie, które z tych miast jest najbardziej rowerowe, wcale nie jest oczywista - znacznie ciekawsze wydaje się inne pytanie: w którym z nich mieszkaniec najczęściej wybierze rower nie dlatego, że jest niedziela i świeci słońce, ale dlatego, że to po prostu najszybszy i najwygodniejszy sposób dotarcia do pracy, szkoły czy na dworzec?
4 komentarze
A gdzie Wodzisław POd rządami Mnietka? Smutne to że za kilka lat liczba mieszkanców będzie sie zaczynała cyfrą "3"
Może lubisz w śniegu lub ulewie pedałować rowerkiem ale to nie dla mnie. Jeździłem pociągiem z Jastrzębia do Cieszyna trasą które półgłówki zaorały żeby uszczęśliwić małą grupę zapaleńców. Za 2 lata ruch z Zebrzydowic po trasie międzynarodowej E65 do Katowic będzie gotowy na 160 km/h a z Katowic Centralną Magistralą Kolejową na 250 km/h. Warszawa będzie dostępna z Zebrzydowic w niecałe 3 godziny! To jest o wiele lepsza infrastruktura niż ta żałosna trasa rowerowa. PS. Jakue szanse ma rowerzysta w razie kolizji z nawierzchnią lub zderzenia np z samochodem?
Widać, ze poza swoim grajdołkiem nigdzie nie byłeś a wystarczyłoby pojechać choćby do Czech czy innego europejskiego kraju albo przynajmniej na żelazny szlak jak bardzo są potrzebne i oblegane bezpieczne ścieżki rowerowe ale lepiej siedzieć na dupie i pisać farmazony!
A które miasto jest bardziej przyjazne np filatelistom? Dlaczego podzbiór mieszkańców zwany rowerzystami jest taki ważny?! To nie jest niezawodny środek lokomocji więc zostaje tylko jego znaczenie rekreacyjne. Zbyt duża kasa publiczna na to idzie.
Źródło: eZory.pl