RAK
    Psitul - przeciwieństwo Bytomia… Na sukces i wiarygodność zabrzańskiego schroniska złożyli się społecznicy z pasją i władze miejskie rozumiejące skalę i specyfikę wyzwań

    Psitul - przeciwieństwo Bytomia… Na sukces i wiarygodność zabrzańskiego schroniska złożyli się społecznicy z pasją i władze miejskie rozumiejące skalę i specyfikę wyzwań

    496 odsłon
    Psitul - przeciwieństwo Bytomia… Na sukces i wiarygodność zabrzańskiego schroniska złożyli się społecznicy z pasją i władze miejskie rozumiejące skalę i specyfikę wyzwań

    POMOC ZWIERZĘTOM. Zabrzańskie schronisko „Psitul mnie” świętowało niedawno trzecią rocznicę przeniesienia się i uruchomienia działalności tej placówki w zupełnie nowym obiekcie przy Bytomskiej w Biskupicach. Był rodzinny festyn, wizyta prezydenta Zabrza Kamila Żbikowskiego, spacery z podopiecznymi,

    POMOC ZWIERZĘTOM. Zabrzańskie schronisko „Psitul mnie” świętowało niedawno trzecią rocznicę przeniesienia się i uruchomienia działalności tej placówki w zupełnie nowym obiekcie przy Bytomskiej w Biskupicach. Był rodzinny festyn, wizyta prezydenta Zabrza Kamila Żbikowskiego, spacery z podopiecznymi, różne stoiska zakupowe i rozmowy edukacyjne o ochronie zwierząt. W kontekście niedawnej afery wokół podobnego schroniska w Bytomiu, warto zwrócić uwagę, iż w naszym mieście zupełnie inaczej wygląda sytuacja w opiece nad bezpańskimi psami i kotami. „Psitul mnie” od ponad 25 lat prowadzone jest nie przez prywatne firmy nastawione na generowanie zysków kosztem dobrostanu zwierząt, lecz przez społeczników z ogólnopolskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami pod kierunkiem niezwykle znanej i cenionej Zabrzanki Danuty Mikusz-Oslislo, od niedawna będącej nawet szefową krajowych władz TOZu. Efekt pracy miłośników zwierząt jest trudny do przeszacowania, gdyż nie ograniczają się do sięgania po pieniądze z budżetu gminy, ale niemal drugie tyle dokładają w formie materialnej i niematerialnej do prowadzenia placówki, pozyskując różne środki zewnętrzne i rzesze wolontariuszy. A przy tym prowadzą liczne działania i programy edukacyjne dla dzieci i młodzieży.

    Nic więc dziwnego, że zabrzański Psitul jest pokazywany jako wzór działania nie tylko w kraju, ale także po zanim, zaś do Zabrza co jakiś czas przybywają zagraniczne delegacje by na własne oczy zobaczyć, jak się dziś robi dobrze funkcjonującą placówkę opiekuńczo-edukacyjną z zakresu ochrony zwierząt.

    Przypomnimy, wobec poprzedniego zarządcy schroniska dla bezdomnych zwierząt w Bytomiu toczy się obecnie postępowanie prokuratorskie. Śledczy ale i rzesze ludzi głowią się nad tym, co poszło tam nie tak. A jak Zabrzu udało się uchronić przed tak zgubną – także dla samych władz miejskich – polityką opieki nad zwierzętami bezdomnymi? Jak się okazuje, temat jest złożony i wielowątkowy.

    – Cała sytuacja schroniska dla bezdomnych zwierząt w Bytomiu jest nadzwyczaj smutna. Pamiętam, że gdy jako organizacja rozpoczynaliśmy prowadzenie naszego schroniska w 1999 roku, Bytom był jedną z bardziej nowoczesnych placówek. Zazdrościliśmy im zarówno infrastruktury, jak i wysokiego poziomu finansowania ze strony miasta – wspomina Danuta Mikusz-Oslislo.

    Jednak wraz z upływem czasu sytuacja schroniska w Zabrzu stopniowo się poprawiała, podczas gdy w Bytomiu czas jakby zatrzymał się w miejscu. Głośne styczniowe protesty pod bytomskim schroniskiem nie były pierwszymi. Na przestrzeni ostatnich lat organizowano tam marsze milczenia, a w mediach pojawiały się informacje o rzekomo stosowanych praktykach związanych z ograniczaniem liczby zwierząt poprzez umieszczanie ich w jednym boksie z agresywnymi psami. Warto podkreślić, że przez cały ten okres gmina Bytom przeznaczała na funkcjonowanie schroniska środki finansowe porównywalne, a niekiedy nawet wyższe od tych, które trafiały do schroniska w Zabrzu. Dodatkowo z usług schroniska w Bytomiu korzystał szereg okolicznych gmin, podczas gdy schronisko w Zabrzu działa wyłącznie na rzecz mieszkańców miasta.

    – Nie da się wskazać jednej przyczyny różnic pomiędzy tymi dwoma schroniskami, ponieważ jest to niezwykle złożone zagadnienie, na które wpływa wiele czynników – mówi z kolei Sandra Chylińska, kierownik zabrzańskiego Psitula. – Z pewnością duże znaczenie miał fakt, że działamy jako organizacja pożytku publicznego, realizując zadanie publiczne zlecane przez miasto. Takie rozwiązanie pozwala przeznaczyć całość otrzymanych środków na działania bezpośrednio związane z opieką nad zwierzętami.

    Inaczej wygląda sytuacja, gdy gmina zamiast konkursu na realizację zadania publicznego decyduje się na przeprowadzenie przetargu. W takim przypadku wykonawca musi uwzględnić w kosztach podatek VAT. W praktyce oznacza to, że jeśli miasto przeznacza 2 mln zł na realizację zadania publicznego, cała ta kwota może zostać wykorzystana na działania związane z opieką nad zwierzętami.

    - Gdyby natomiast zadanie o tej samej wartości zostało zlecone w drodze przetargu, ponad 350 tys. zł stanowiłby podatek VAT. Oczywiście podmiot prowadzący schronisko może starać się odzyskać ten podatek, jednak w praktyce bywa to bardzo trudne. Największe bowiem koszty funkcjonowania schroniska stanowią wynagrodzenia pracowników oraz opieka weterynaryjna, a wydatki te zazwyczaj nie dają możliwości skutecznego odliczenia podatku – wyjaśnia Mikusz-Oslislo.

    Kolejną zaletą organizowanych w Zabrzu konkursów jest możliwość wymagania od organizacji realizującej zadanie wniesienia wkładu własnego – finansowego, rzeczowego lub osobowego. Oznacza to, że przy dotacji wynoszącej 2 mln zł miasto może oczekiwać dodatkowego wkładu o wartości co najmniej 10 proc. zadania. W efekcie zaangażowanie środków publicznych na poziomie 2 mln zł pozwala uzyskać działania o łącznej wartości przekraczającej 2,2 mln zł.

    - Istotna jest również kwestia kontroli realizacji zadania. W przypadku przetargu wykonawca przedstawia przede wszystkim fakturę oraz dokumenty potwierdzające wykonanie usługi. Natomiast organizacja realizująca zadanie publiczne musi przygotować szczegółową ofertę zawierającą konkretne i mierzalne rezultaty, a następnie rozliczyć ich osiągnięcie. Każdy wydatek jest szczegółowo opisany i ujmowany w dokumentacji księgowej. Taki system zwiększa przejrzystość wydatkowania środków publicznych i pozwala stosunkowo szybko wykrywać ewentualne nieprawidłowości – precyzuje z kolei Michael Bizuk, przez wiele minionych lat związany z zabrzańskim TOZem.

    Co znamienne, przy schronisku w Bytomiu również funkcjonowała organizacja pożytku publicznego, której prezesem była kierownik schroniska. Organizacja ta nie realizowała jednak zadania publicznego zleconego przez gminę, a tym samym nie podlegała bieżącej kontroli władz miasta. W Zabrzu sytuacja wygląda inaczej. To właśnie organizacja pożytku publicznego prowadzi schronisko i realizuje zadanie publiczne na rzecz miasta. Oznacza to, że podlega szczegółowemu rozliczaniu zarówno pod względem finansowym, jak i merytorycznym, a miasto ma możliwość bieżącej kontroli sposobu wydatkowania środków publicznych oraz osiąganych rezultatów.

    - Liczby pokazują skalę efektów tego modelu. W latach 2020–2025 Miasto Zabrze przeznaczyło na prowadzenie schroniska 6 mln 834 tys. zł. W tym samym czasie wartość zrealizowanych działań wyniosła ponad 13,5 mln zł. Oznacza to, że dzięki wkładowi własnemu organizacji, pracy społecznej wolontariuszy, pozyskiwanym darowiznom oraz środkom zewnętrznym zakres świadczonej pomocy był wielokrotnie większy niż wynikałoby to wyłącznie z wysokości miejskiej dotacji – podkreśla Mikusz-Oslislo.

    Należy przy tym pamiętać, że TOZ – Oddział w Zabrzu nie ogranicza swojej działalności wyłącznie do prowadzenia schroniska. Organizacja prowadzi szeroko zakrojone działania edukacyjne skierowane do dzieci, młodzieży i dorosłych, promując odpowiedzialną opiekę nad zwierzętami, adopcję oraz właściwe postawy wobec ich dobrostanu.

    Ważnym elementem działalności jest również inspektorat TOZ, którego przedstawiciele interweniują w przypadkach podejrzenia znęcania się nad zwierzętami, współpracując z policją, strażą miejską oraz innymi instytucjami. Dzięki temu pomoc trafia do zwierząt jeszcze zanim ich sytuacja stanie się na tyle dramatyczna, że konieczne będzie umieszczenie ich w schronisku.

    Istotną część działań stanowi także realizacja programu opieki nad kotami wolno żyjącymi. Obejmuje on m.in. sterylizację i kastrację zwierząt, zapewnianie im opieki weterynaryjnej oraz współpracę z opiekunami społecznymi. Dzięki temu możliwe jest nie tylko ograniczanie bezdomności zwierząt, ale również poprawa ich jakości życia i zmniejszanie liczby interwencji wymagających późniejszego umieszczania zwierząt w schronisku.

    Skuteczna opieka nad zwierzętami nie zaczyna się jednak w schronisku, do którego finalnie trafiają zwierzęta już dotknięte skutkami bezdomności, porzucenia lub niewłaściwej opieki. Dlatego tak istotne są działania profilaktyczne prowadzone przez TOZ w Zabrzu – edukacja mieszkańców, promowanie adopcji, sterylizacji i kastracji zwierząt oraz szybkie reagowanie na przypadki zaniedbań. Każde zwierzę, które dzięki takim działaniom nie trafi do schroniska, oznacza nie tylko oszczędność środków publicznych, ale przede wszystkim uniknięcie cierpienia. To właśnie połączenie działań interwencyjnych, edukacyjnych i profilaktycznych sprawia, że zabrzański model opieki nad zwierzętami nie ogranicza się do rozwiązywania problemów, lecz skutecznie przeciwdziała ich powstawaniu.

    – O wszystkich procedurach, przepisach i modelach finansowania można rozmawiać bardzo długo. Ostatecznie jednak schronisko tworzą ludzie. Nawet najlepsza infrastruktura i najwyższe nakłady finansowe nie zastąpią empatii, odpowiedzialności i codziennego zaangażowania osób, które pracują ze zwierzętami. To właśnie ludzie są największą siłą każdego dobrze funkcjonującego schroniska – podsumowuje Sandra Chylińska.


    Źródło: GłosZabrza24.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?