
Mieszkaniec Rybnika odkrył pod parkietem w swoim mieszkaniu komunalnym stary klej bitumiczny (subit) i od miesięcy bezskutecznie walczy o jego zbadanie. Mimo potwierdzenia obecności subitu, miejskie instytucje nie nakazały jego usunięcia ani nie przeprowadziły badań materiału czy jakości powietrza, twierdząc, że nie widzą takiej potrzeby.
W jednym z mieszkań komunalnych w rybnickich Boguszowicach pod parkietem znajduje się stary klej bitumiczny, określany jako subit. Rybniczanin Piotr Gębala od kilku miesięcy próbuje przekonać miejskie instytucje, by sprawdziły, czy materiał może wpływać na zdrowie domowników. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego potwierdził jego obecność, jednak nie nakazał usunięcia. Do dziś nie wykonano też badań materiału ani jakości powietrza w mieszkaniu.
Wiesz coś więcej na ten temat?
Napisz do nas
Sprawa zaczęła się od wiadomości, którą otrzymaliśmy od jednego z czytelników. Piotr Gębala, mieszkaniec komunalnego lokalu przy ul. Śniadeckiego w Boguszowicach, twierdził, że pod parkietem znajduje się subit, a z podłogi od lat wydobywa się charakterystyczny, chemiczny zapach. Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda sytuacja na miejscu.
Zapach, który trudno zignorować
Już po wejściu do jednego z pokoi uwagę zwraca charakterystyczna woń przypominająca smołę lub substancje ropopochodne. Nie jest dusząca, ale wyraźnie wyczuwalna. Podczas oglądania uszkodzonej podłogi dotknęłam fragmentów odsłoniętej posadzki. Zapach pozostał na dłoniach jeszcze długo po wyjściu z mieszkania. To oczywiście nie jest dowód na obecność substancji szkodliwych ani ich wpływ na zdrowie. Pokazuje jednak, dlaczego lokator od miesięcy próbuje zainteresować sprawą kolejne instytucje.
Kiedy zaczyna się sezon jesienno-zimowy, praktycznie nie da się cały czas wietrzyć mieszkania. Wtedy ten zapach jest znacznie mocniejszy. Gdy człowiek się schyli, wyraźnie czuć coś przypominającego smołę. Kupiliśmy oczyszczacz powietrza i ozonator, bo najbardziej boimy się o dzieci - mówi Piotr Gębala. Jak dodaje, gorzej jest podczas deszczowej pogody.
Nawet latem, kiedy powietrze jest wilgotne, zapach staje się bardziej intensywny. Kiedy jest sucho, prawie go nie czuć. Ale wystarczy większa wilgotność i znowu wraca - opowiada. Rodzina mieszka w tym lokalu od 22 lat. Jak twierdzi pan Piotr, charakterystyczny zapach był wyczuwalny praktycznie od początku, jednak przez wiele lat nikt nie zastanawiał się, co może być jego źródłem.
Wszystko wyszło na jaw podczas remontu
Przełom nastąpił dopiero tej wiosny. Rodzina planowała wymianę starego parkietu, którego klepki zaczęły się rozwarstwiać.
W kolejnej odpowiedzi, przesłanej już po pytaniach naszej redakcji, ZGM doprecyzował jednak, że lutowe pismo nie było potwierdzeniem, iż w tym konkretnym mieszkaniu znajduje się subit. Jak wyjaśnił zakład, użycie określenia „najczęściej typu subit” miało wynikać z faktu, że takim określeniem posługiwał się sam lokator.
Obecność kleju bitumicznego typu subit potwierdził natomiast Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego dla miasta Rybnika podczas kontroli 8 kwietnia. W swoim piśmie PINB wskazał, że parkiet w jednym z pomieszczeń był klejony do posadzki przy wykorzystaniu kleju bitumicznego do parkietu, tzw. subitu.
Kolejne pisma i kolejne instytucje
Po otrzymaniu odpowiedzi z ZGM mieszkaniec skierował kolejne pisma. Domagał się usunięcia materiału, zapewnienia lokalu zastępczego na czas ewentualnych prac oraz przeprowadzenia badań, które pozwoliłyby ocenić, czy podłoga może mieć wpływ na zdrowie domowników. Następnie złożył skargi do Urzędu Miasta Rybnika, zgłosił sprawę do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego dla miasta Rybnika oraz próbował zainteresować nią Państwową Inspekcję Sanitarną.
W międzyczasie otrzymał kolejne pismo z ZGM, podpisane przez dyrektor Joannę Fojcik. Tym razem zakład poinformował, że nie posiada dokumentacji pozwalającej jednoznacznie stwierdzić, jaka substancja została użyta przy układaniu parkietu ani jaki może mieć wpływ na zdrowie mieszkańców. Jednocześnie wskazano, że jeżeli najemca nie akceptuje standardu lokalu, może wystąpić o rozwiązanie umowy najmu za porozumieniem stron i zdać mieszkanie.
To właśnie ta rozbieżność zwróciła uwagę lokatora. W pierwszym piśmie ZGM wskazywał, że podłoga została wykonana w technologii wykorzystującej lepik, najczęściej typu subit. W kolejnym zaznaczył natomiast, że nie dysponuje dokumentacją potwierdzającą, jaki konkretnie materiał zastosowano w lokalu przy ul. Śniadeckiego.
Kontrola potwierdziła obecność subitu, ale nie zakończyła sporu
Po zgłoszeniu sprawy Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego dla miasta Rybnika przeprowadził kontrolę. Inspektorzy pojawili się na miejscu 8 kwietnia.
W odpowiedzi przesłanej lokatorowi PINB poinformował, że w jednym z pokoi pod drewnianym parkietem znajduje się klej bitumiczny do parkietu, określany jako subit. Podczas oględzin stwierdzono również, że materiał jest skamieniały i znajduje się w zwartym stanie skupienia. Inspektorzy zwrócili ponadto uwagę, że zastosowana konstrukcja stropu może powodować ryzyko dodatkowych uszkodzeń w przypadku mechanicznego skuwania posadzki w celu usunięcia kleju.
Jednocześnie PINB nie nakazał Zakładowi Gospodarki Mieszkaniowej przeprowadzenia remontu. W uzasadnieniu powołano się na przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów, zgodnie z którymi utrzymanie podłóg i ich naprawa należą do obowiązków najemcy.
Inspektorat przypomniał również, że subit był materiałem powszechnie stosowanym przy układaniu parkietów w latach 50., 60. i 70. XX wieku, natomiast zakaz używania wyrobów zawierających smołę węglową wewnątrz pomieszczeń wprowadzono dopiero w 1996 roku.
To jednak nie zakończyło sporu. Pan Piotr podkreśla, że nie oczekuje od miasta wykonania całego remontu mieszkania.
Najważniejsze pytanie w tej sprawie wciąż pozostaje bez odpowiedzi.
Choć od pierwszego zgłoszenia minęło kilka miesięcy, żadna z instytucji nie zleciła badań laboratoryjnych materiału znajdującego się pod parkietem ani pomiarów jakości powietrza w mieszkaniu. Tym samym nie ma wyników, które pozwalałyby jednoznacznie potwierdzić lub wykluczyć, że obecność subitu w tym konkretnym lokalu wiąże się z zagrożeniem dla zdrowia mieszkańców.
Sam lokator uważa, że to właśnie takie badania powinny zakończyć spór.
Zapytaliśmy Zakład Gospodarki Mieszkaniowej o tę sprawę.
W odpowiedzi ZGM poinformował, że nie posiada sformalizowanej procedury postępowania w przypadku zgłoszeń dotyczących materiałów mogących wpływać na zdrowie mieszkańców. Każde zgłoszenie jest analizowane indywidualnie.
Zakład przyznał również, że nie prowadził inwentaryzacji starych podłóg ani lepików bitumicznych w lokalach komunalnych. Jak poinformowano, w budżecie miasta na 2026 rok nie zabezpieczono środków na wykonanie niezależnej ekspertyzy ani badań jakości powietrza w mieszkaniu przy ul. Śniadeckiego. Zdaniem ZGM charakterystyczny zapach mógł pojawić się po tym, jak podczas prac remontowych naruszona została warstwa parkietu, która wcześniej oddzielała klej od wnętrza pomieszczenia.
Zakład poinformował również, że do tej pory nie odnotował innych zgłoszeń dotyczących występowania podobnych materiałów w lokalach należących do mieszkaniowego zasobu gminy.
Ta deklaracja może jednak nie oddawać pełnego obrazu sytuacji. Na prośbę naszej redakcji pan Piotr opublikował pytanie na jednej z facebookowych grup mieszkańców Boguszowic. W komentarzach odezwało się kilka osób, które twierdziły, że również spotkały się z podobnym materiałem pod parkietami w blokach z tej części miasta oraz pamiętają charakterystyczny zapach towarzyszący starym podłogom. Takie wpisy nie stanowią oczywiście dowodu na skalę zjawiska, ale mogą sugerować, że problem nie musi dotyczyć wyłącznie jednego mieszkania.
PINB nie odpowiedział na pytania redakcji
O komentarz do sprawy zwróciliśmy się również do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego dla miasta Rybnika. Do czasu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Brak odpowiedzi ze strony instytucji publicznych nie jest sytuacją, z którą redakcje spotykają się po raz pierwszy. W wielu sprawach, w których mieszkańcy proszą o wyjaśnienia dotyczące działań urzędów, najważniejsze pytania pozostają bez jednoznacznej odpowiedzi albo wymagają wielokrotnych prób uzyskania stanowiska. Tymczasem rolą dziennikarzy jest pokazanie sprawy z perspektywy wszystkich stron, dlatego każdorazowo zwracamy się o komentarz również do instytucji, których dotyczą pytania mieszkańców. Odpowiedzi urzędów są ważnym elementem takich materiałów, ale ich brak również pozostaje informacją dla czytelników.
Wciąż więcej pytań niż odpowiedzi
W tej sprawie wymieniono już kilkanaście pism, przeprowadzono kontrolę i zaangażowano kilka instytucji. Nadal jednak nie wykonano badań, które mogłyby jednoznacznie odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: czy znajdujący się pod parkietem materiał emituje substancje mogące wpływać na zdrowie mieszkańców.
Na razie wiadomo jedno: PINB potwierdził obecność kleju bitumicznego określanego jako tzw. subit pod parkietem w jednym z pomieszczeń. Nie wiadomo natomiast, czy w konkretnych warunkach panujących w tym lokalu materiał ten emituje substancje mogące wpływać na zdrowie mieszkańców.
Źródło: nowiny.pl