
5 lipca 1997 roku rzeki na południu Polski, w tym na Górnym Śląsku, zaczęły gwałtownie przybierać. W ciągu kilku dni doprowadziło to do zalania Raciborza, powiatu wodzisławskiego oraz licznych miejscowości na Żywiecczyźnie w ramach kataklizmu, który do dziś nazywany jest powodzią tysiąclecia . W sam
5 lipca 1997 roku rzeki na południu Polski, w tym na Górnym Śląsku, zaczęły gwałtownie przybierać. W ciągu kilku dni doprowadziło to do zalania Raciborza, powiatu wodzisławskiego oraz licznych miejscowości na Żywiecczyźnie w ramach kataklizmu, który do dziś nazywany jest powodzią tysiąclecia . W samej Polsce w wyniku żywiołu zginęło 56 osób , a straty oszacowano na około 3,5 miliarda dolarów .
Deszcze, które zapowiadały katastrofę
Między 3 a 4 lipca nad południem Polski i sąsiednimi krajami uformował się układ pogodowy, w którym ciepłe, wilgotne powietrze znad Morza Czarnego i Śródziemnego zderzyło się z chłodnymi masami znad Bałtyku. Efektem był kilkudniowy, wyjątkowo intensywny deszcz obejmujący obszar między Wrocławiem, Katowicami a czeskim Brnem, gdzie spadło od 200 do ponad 300 milimetrów wody. Najwięcej deszczu odnotowano na Pradziadzie i w Raciborzu, jednak w tamtym momencie skala nadchodzącego zagrożenia wciąż nie była jasna.
5 lipca. Rzeki na Górnym Śląsku gwałtownie przybierają
Tego dnia poziom Odry w Raciborzu-Miedoni wzrósł najpierw o trzy metry , a w ciągu kolejnych dwóch dni przekroczył stany alarmowe o kolejne dwa metry . W województwie katowickim, opolskim, wałbrzyskim i jeleniogórskim gwałtownie podnosiły się poziomy wód w rzekach, a w Opolu ogłoszono pierwszy alarm przeciwpowodziowy. Na Żywiecczyźnie sytuacja szybko stała się dramatyczna – małe potoki górskie zamieniły się w rwące rzeki, niszcząc drogi i mosty, a mieszkańcy z niedowierzaniem patrzyli, jak woda z łatwością zrywa asfalt i drąży kilkumetrowe wyrwy w nasypach.
6 lipca. Pierwsze przerwane wały i stan pogotowia w Opolu
Poziom wody zaczął nagle rosnąć, a Odra po raz pierwszy wylała w Chałupkach, przy przejściu granicznym z Czechami, około 25 kilometrów na południe od Raciborza. Wieczorem w Opolu ogłoszono stan przeciwpowodziowy. Wciąż jednak nikt nie spodziewał się skali zniszczeń, jaka miała nastąpić w kolejnych dobach.
7 lipca. Woda dociera do Raciborza
Woda zaczęła wdzierać się do raciborskiej dzielnicy Studzienna , podtapiane były też Sudół i Markowice . Mieszkańcy miasta nie mieli wtedy jeszcze pojęcia, że w ciągu zaledwie dwóch dni ich miasto zaleje fala wysoka na 2,5 metra .
8 i 9 lipca. Racibórz pod wodą i dramatyczna ewakuacja
We wtorek 8 lipca fala powodziowa dotarła w okolice Wodzisławia Śląskiego i Raciborza, a przepływ na Odrze wyniósł około 3500 metrów sześciennych na sekundę , przy stanie wody przekroczonym o trzy metry . Woda rozlała się na całym odcinku od Chałupek aż po Racibórz, zrywając po drodze wał. Około godziny 23:00 , w nocy z wtorku na środę, do miasta dotarła kolejna fala, tym razem wysoka na ponad 10,5 metra . W dzielnicach Ostróg i Płonia przerwane zostały wały, a Racibórz został zalany z dwóch stron jednocześnie – zarówno od strony koryta rzeki, jak i kanału Ulgi. Do miasta nie można było wtedy ani wjechać, ani z niego wyjechać, a na ewakuację czekało około 14 tysięcy osób . Rozpoczęła się ona rano w środę 9 lipca i trwała wiele godzin, z udziałem śmigłowców GOPR . Budynek urzędu miasta stał w tym czasie całkowicie zalany, dworzec kolejowy wystawał z wody na wysokość zaledwie dwóch metrów, most Zamkowy był pod wodą, a dzielnica Ostróg pozostawała odcięta od reszty miasta.
Rybnik, Wodzisław Śląski i inne miejscowości regionu
Powódź dotknęła nie tylko Racibórz. W powiecie wodzisławskim fala zniszczyła wiele okolicznych miejscowości, a w Rybniku, w drugiej połowie lipca, doszło do osuwiska na miejskim cmentarzu, w wyniku którego spłynęło niemal 300 grobów . Był to jeden z bardziej wstrząsających skutków kataklizmu w regionie, długo obecny w pamięci mieszkańców Górnego Śląska.
Bilans powodzi i żałoba narodowa
18 lipca 1997 roku ogłoszono dzień żałoby narodowej dla uczczenia pamięci ofiar powodzi, choć żywioł wcale jeszcze wtedy nie odpuszczał. Między 18 a 22 lipca przez południe Polski przeszła druga fala intensywnych opadów, która nie podniosła już poziomu wód tak wysoko jak pierwsza, ale znacząco utrudniła usuwanie skutków katastrofy i zwiększyła straty materialne. W całym kraju powódź zabrała życie 56 osobom , pozbawiła dachu nad głową około 60 tysięcy ludzi , zniszczyła infrastrukturę 35 miast i kilkuset wsi, a straty oszacowano na około 5 miliardów dolarów . Na Górnym Śląsku najbardziej ucierpiała Raciborszczyzna, choć fala powodziowa odcisnęła swoje piętno także na Żywiecczyźnie, w powiecie wodzisławskim i w Rybniku – miejscowościach, które do dziś wspominają lipiec 1997 roku jako jeden z najtrudniejszych momentów w swojej powojennej historii.
O autorze
Jacek Bulenda jest publicystą związanym z serwisem Silesion.pl. Od kilu lat aktywnie uczestniczy w życiu medialnym Śląska, specjalizując się w tematyce społecznej, kulturalnej i gospodarczej regionu. Znany z dociekliwości i umiejętności przedstawiania nawet najbardziej złożonych tematów w przystępny sposób. Ceni sobie kontakt z czytelnikami i chętnie podejmuje tematy ważne dla lokalnej społeczności. Prywatnie pasjonat historii Śląska, miłośnik jazzu i długich spacerów po Beskidach.
Źródło: Silesion.PL