
Bytom Zdrój to nie tylko oryginalne wnętrze i dobra kawa. To także miejsce, które powstało z wiary w potencjał Bytomia oraz fascynacji naszym miastem.
Zasiedziali Bytomianie często postrzegają swoje miasto negatywnie, przez pryzmat wieloletnich dewastacji, zaniedbań i wszystkich wynikających z tego konsekwencji. Jednak ktoś patrzący z zewnątrz może mieć odczucia zgoła odmienne. Tak inne, że zdecyduje się tutaj zamieszkać i to nie tylko ze względu na ceny mieszkań - niższe niż w Katowicach, nie mówiąc już o np. Krakowie. Tak właśnie było w przypadku Patrycji Jamrozik i Dominika Czachury - założycieli i właścicieli kawiarni Bytom Zdrój.
Zakochali się w Bytomiu
Oboje mieszkali w Mysłowicach i przeprowadzili się do Bytomia. To był świadomy wybór. - W jakimś sensie zakochaliśmy się w Bytomiu - mówi Dominik Czachura. - Jest tu dużo zieleni. Wystarczy spojrzeć na Bytom z jakiegoś wyższego punktu, aby zobaczyć, że budynki w tym mieście są skąpane w zieleni, jakby stały w jakimś wielkim parku. Do tego wolniejsze tempo życia.
Dominik Czachura jest inżynierem materiałoznawcą, Patrycja Jamrozik pracowała jako kierownik działu rozliczeń w dużej firmie. Tutaj postanowili rozpocząć własną działalność w zupełnie innej branży - założyli kawiarnię Bytom Zdrój. Lokalizację wybrali świetną: niemal w samym sercu miasta, pomiędzy Rynkiem a placem Kościuszki. Formalny adres to ul. Gliwicka 16, ale do lokalu są dwa wejścia: od Gliwickiej i od ul. Zaułek. Bytom Zdrój nawet lepiej czuje się się w Zaułku, na którym rozstawione zostały kawiarniane stoliki. Bo Zaułek to przecież klimatyczna uliczka.
Zieleń zamiast węgla
Kawiarnia Bytom Zdrój jest oryginalna, bo mieści się na zadaszonym podwórku czy też dziedzińcu kamienicy. Ważnym miejscem jest tutaj przytwierdzony do ściany mosiężny lew z kranikiem w pysku. Wystarczy podstawić mu pod paszczę kubek, a leje się z niego gratisowa woda. Każdy gość może jej zaczerpnąć. A nazwa Bytom Zdrój? - Chcieliśmy "przeciętnego Bytomianina" zaskoczyć i zasygnalizować jak my widzimy to miasto - mówi Czachura. - Wiemy że Bytom kojarzył się przez długie lata z węglem i stalą, z kopalniami i hutami. Ale teraz wcale nie musi być tutaj szaro, buro i ponuro, może być Bytom Zdrój.
Notabene pomysł na Bytom Zdrój pojawił się już w latach 60. Wówczas dotyczył czegoś innego - w budynku krytego basenu można było się kąpać w solance czerpanej z pokładów ówczesnej kopalni Dymitrow. Miała ona właściwości lecznicze, stąd pomysł działalności sanatoryjnej. Ale wszystko skończyło się jak wiele rzeczy w tamtych czasach: nieremontowana instalacja do pobierania kopalnianej solanki uległa uszkodzeniu i do baseniku zaczęto sprowadzać sól z Ciechocinka.
Ożywiony Zaułek
Kawiarnia Bytom Zdrój wkrótce obchodzić będzie drugie urodziny - działa od października 2024 roku. Patrycja i Dominik uważają, że ich kawiarnia powinna być przede wszystkim miejscem, w którym ludzie mogą się poznawać. - Chcielibyśmy robić w Bytomiu różne rzeczy, angażować się działalność kulturalną i to miejsce daje nam możliwość poznawania innych osób - mówi Patrycja Jamrozik. - Okazuje się, że bardzo dużo ludzi przeprowadza się do Bytomia. W internecie czytamy, że Bytom się wyludnia, że jest to najbrzydsze miasto w Polsce, a my tego nie widzimy. Obserwujemy coś innego: wprowadzają się tutaj ludzie z całej Polski: z Trójmiasta, z Warszawy, z Krakowa. My to widzimy, bo oni przychodzą do naszej kawiarni. Podobnie jak uczennice szkoły baletowej, jak tancerze Opery Śląskiej.
Właściciele Bytom Zdroju dołączyli do osób, którym leży na sercu sprawa rewitalizacji i ożywienia ulicy Zaułek, która notabene zaułkiem w sensie architektonicznym nie jest. Kiedyś nosiła nazwę Różanej. Dlatego przy wejściu do Bytom Zdroju pojawił się neon: Zaułek Różany. To owoc współpracy z Dominikiem Tokarskim i jego Fundacją Neon Śląsk.
Ciąg dalszy nastąpi
W Bytom Zdroju odbywały się już różne przedsięwzięcia - organizowane przez Bytomskie Centrum Kultury rozgrywki w ramach Becekowego Pokoju Gier oraz "wydarzenia własne". Chodzi o warsztaty kawowe (bo parzenie dobrej kawy to ponoć sztuka) oraz Pop-up Vintage. Pod tą nazwą kryła się giełda-wymienialnia, na której osoby indywidualne mogły sprzedawać lub wymieniać "rzeczy z własnej szafy": ubrania, biżuterię, dodatki. Właściciele kawiarni zapewniają, że mają kolejne pomysły.
Co sądzisz na ten temat?