
Jastrzębski Challenge tym razem stawił czoła Polsce z perspektywy rzek - od wschodnich rubieży kraju aż po zachód. Start nastąpił 29 czerwca nad Bugiem, przy granicy z Białorusią. Wyprawa została przerwana z powodu ekstremalnych warunków pogodowych na Zalewie Włocławskim - deszczu, chłodu, wiatru w porywach do 55 km/h oraz alertów RCB.
Najważniejsze informacje:
Ekipa z Jastrzębia-Zdroju planowała pokonać kajakiem 760 km rzekami ze wschodu na zachód Polski.
Wyprawa ruszyła 29 czerwca z miejscowości Gnojno nad Bugiem, przy granicy z Białorusią.
Powodem przerwania wyprawy były ekstremalne warunki pogodowe na Zalewie Włocławskim - deszcz, chłód, wiatr w porywach do 55 km/h oraz alerty RCB.
Bug, który wysycha
Warunki na starcie nie zapowiadały łatwej drogi. Upał dochodzący do 40°C sprawiał, że pierwsze kilometry stały się niemal nie do wytrzymania. Doszło do czegoś jeszcze bardziej zaskakującego. Bug wysycha . Głębokość rzeki w zdecydowanej większości odcinków nie przekraczała jednego metra - kajakarze regularnie sprawdzali to wiosłem. Często trzeba było brodzić, ciągnąc kajak za sobą.
Zamiast zakładanych 65 kilometrów dziennie ekipa pokonała 54. Każdy kilometr był walką. Ci, którzy myślą, że spływ z prądem to odpoczynek, są w błędzie - na takich rzekach trzeba wiosłować jak galernik, bez chwili przerwy. Do tego brak infrastruktury. Mariny i przystanie nad Bugiem okazały się opuszczone i zarośnięte.
Narew miała być lepsza i szybsza, bo przecież jest tam elektrownia wodna i zapora, która skutecznie spiętrza wodę, tworząc Zalew Zegrzyński. W istocie tak jest, ale woda nie płynie i kajakarze nie mają wsparcia w postaci nurtu rzeki. Za to jest mnóstwo motorówek i skuterów wodnych, skutecznie utrudniających wiosłowanie. Przeprawa przez zaporę to „spacer” z ekwipunkiem i kajakami przez ponad pół kilometra.
Wisła i walka z wiatrem
Za zaporą rozpoczął się koszmar kajakarzy, czyli wiatr w twarz. Niestety w Polsce najczęściej wieją wiatry zachodnie i północno-zachodnie. Rozpoczęła się walka z coraz silniejszym wiatrem. Każdy kilometr stawał się nie do zniesienia. Deszcz, chłód i wiatr na Zalewie Włocławskim - gdy woda mieniła się jak najczystsza stal - były zwiastunem niepowodzenia całej wyprawy. Komunikaty pogodowe i alerty RCB poważnie wpłynęły na naszą wyprawę. Nie było wyboru i walkę z pogodą pierwszy raz przegraliśmy.
JKH GKS Jastrzębie: 9 tygodni przygotowań za nimi, urlop do 26 lipca
Ruch Chorzów: Trzeci sparing lata z Wieczystą Kraków
Trzykrotnie wcześniej ekipa pokonywała Polskę wzdłuż: raz startując z Przystani Szymańcówka do Dziwnowa, drugim razem na granicy z Jastrzębiem Pszczynką do Wisły, a potem do Mikoszewa nad morze, trzeci raz od Zalewu Poraj do ujścia Warty. Tym razem siły natury okazały się silniejsze.
Tekst i zdjęcia: Grzegorz Sypniewski
Źródło: Jastrzębie-Zdrój
Źródło: Tylko Slask