
Jeszcze kilkanaście lat temu pokaz iluzji kojarzył się przede wszystkim z talią kart, monetami, chustkami czy dużymi scenicznymi rekwizytami. Przez dziesięciolecia to właśnie one były symbolem magii i wywoływały zachwyt publiczności na całym świecie.
Dziś świat wygląda zupełnie inaczej.
Każdy z nas nosi w kieszeni urządzenie o ogromnych możliwościach. Smartfon stał się naszym portfelem, aparatem fotograficznym, kalendarzem, przewodnikiem, a coraz częściej także osobistym asystentem wykorzystującym sztuczną inteligencję. Korzystamy z płatności mobilnych, inteligentnych zegarków, okularów wyposażonych w kamery oraz narzędzi AI, które jeszcze kilka lat temu wydawały się science fiction.
Zmieniła się technologia, ale zmieniła się również publiczność.
Widzowie są dziś bardziej świadomi niż kiedykolwiek wcześniej. Codziennie oglądają setki filmów w mediach społecznościowych, mają kontakt z efektami specjalnymi i doskonale wiedzą, jak wiele można stworzyć przy pomocy montażu. Właśnie dlatego podczas wydarzeń na żywo oczekują czegoś, czego nie da się odtworzyć na ekranie telefonu.
Paradoksalnie więc to właśnie rozwój technologii sprawił, że autentyczne doświadczenia stały się jeszcze bardziej wartościowe.
Magia przeniosła się do kieszeni widzów
Jeszcze kilka lat temu telefon był dla iluzjonisty raczej przeszkodą. Organizatorzy prosili o jego wyciszenie, a artyści starali się skupić uwagę publiczności na scenie.
Dzisiaj smartfon bardzo często staje się najważniejszym rekwizytem całego pokazu.
To właśnie na urządzeniu należącym do widza mogą wydarzyć się rzeczy, które wydają się niemożliwe. Zdjęcia zmieniają swoją zawartość, pojawiają się informacje, których wcześniej tam nie było, a telefon zachowuje się w sposób przeczący logice.
Na zdjęciu Dawid-Wilczynski Najciekawsze jest jednak to, że technologia sama w sobie nie jest najważniejsza.
Tak jak kiedyś talia kart była jedynie narzędziem do opowiedzenia historii, tak dziś tę samą rolę coraz częściej pełni smartfon. Fundamentem iluzji nadal pozostaje psychologia, odpowiednie budowanie napięcia i umiejętność wywoływania emocji. Zmieniły się jedynie narzędzia.
Kiedy zrozumiałem, że iluzja musi się zmienić
Kilkanaście lat temu zauważyłem, że klasyczne pokazy coraz częściej przegrywają z codziennością. Skoro ludzie większość dnia spędzają ze smartfonem w ręku, naturalnym krokiem było przeniesienie magii właśnie do świata nowych technologii.
Zacząłem projektować autorskie efekty wykorzystujące telefony komórkowe, galerie zdjęć, sieci Wi-Fi, komunikację bezprzewodową oraz – w ostatnich latach – również rozwiązania związane ze sztuczną inteligencją.
Nie chodziło o zastąpienie klasycznej iluzji elektroniką.
Wręcz przeciwnie.
Na zdjęciu Dawid-Wilczynski Moim celem było stworzenie pokazów, które będą równie ponadczasowe jak klasyczna magia, ale jednocześnie będą wykorzystywały przedmioty, z którymi każdy z nas ma kontakt każdego dnia.
Dziś taki styl występów określany jest mianem Tech Magic i z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem organizatorów konferencji, gal i wydarzeń biznesowych.
Nawet specjaliści od nowych technologii chcą dać się zaskoczyć
Przez lata miałem okazję przekonać się, że najbardziej wymagającą publicznością wcale nie są osoby, które na co dzień nie mają kontaktu z technologią.
Wręcz przeciwnie.
Jednym z najbardziej inspirujących wydarzeń był dla mnie występ podczas konferencji HPE Tech Jam w Wiedniu , gdzie spotykają się specjaliści z całego świata zajmujący się infrastrukturą IT, rozwiązaniami chmurowymi, cyberbezpieczeństwem i sztuczną inteligencją.
Można byłoby pomyśleć, że osoby pracujące z najbardziej zaawansowanymi technologiami świata będą niezwykle trudne do zaskoczenia.
Okazało się, że było dokładnie odwrotnie.
Anna i Dominik Największe emocje wywoływały efekty wykorzystujące ich własne smartfony. W momencie, gdy urządzenie, które znają od podszewki, zaczyna zachowywać się w sposób niemożliwy do racjonalnego wyjaśnienia, pojawia się dokładnie ta sama reakcja, którą iluzjoniści starają się wywoływać od setek lat – szczere zdziwienie.
Podobne doświadczenia towarzyszyły mi również podczas występu w restauracji Roberta Lewandowskiego. Wśród gości znaleźli się przedsiębiorcy, sportowcy oraz twórcy internetowi, którzy na co dzień korzystają z najnowszych technologii i są przyzwyczajeni do wydarzeń organizowanych na najwyższym poziomie.
Po raz kolejny okazało się, że największe emocje wywołują nie wielkie sceniczne rekwizyty, ale iluzje dziejące się dosłownie w dłoniach uczestników.
To pokazuje, jak bardzo zmieniły się oczekiwania współczesnej publiczności.
Śląsk to świetne miejsce do tworzenia nowoczesnych wydarzeń
Od lat obserwuję również, jak dynamicznie rozwija się branża eventowa na Śląsku. Katowice stały się miejscem organizacji licznych konferencji, kongresów i wydarzeń biznesowych o międzynarodowym charakterze. Coraz częściej odbywają się tutaj premiery produktów, spotkania dla branży technologicznej czy wydarzenia integracyjne dla największych firm.
To sprawia, że również atrakcje wybierane przez organizatorów muszą nadążać za zmieniającymi się oczekiwaniami uczestników.
Choć występuję w całej Polsce i za granicą, regularnie wracam na Śląsk, gdzie jako iluzjonista Katowice realizuję pokazy podczas konferencji, gal, wesel oraz wydarzeń firmowych. To właśnie lokalne wydarzenia często pokazują, jak szybko zmienia się sposób, w jaki odbieramy nowoczesną rozrywkę.
Przyszłość iluzji dopiero się zaczyna
Sztuczna inteligencja, inteligentne okulary, rozszerzona rzeczywistość czy kolejne generacje urządzeń mobilnych będą miały coraz większy wpływ na nasze życie.
Nie oznacza to jednak końca klasycznej iluzji.
Wręcz przeciwnie.
Najważniejszym elementem każdego pokazu nadal pozostanie człowiek, emocje i dobrze opowiedziana historia. Technologia jest jedynie nowym językiem, dzięki któremu można opowiadać te historie w sposób bliższy współczesnemu odbiorcy.
Jestem przekonany, że za kilka lat nikogo nie będzie dziwił pokaz wykorzystujący sztuczną inteligencję czy inteligentne okulary. Tak samo jak dziś nikogo nie dziwi płacenie telefonem albo rozmowa z AI.
Jedno pozostanie jednak niezmienne.
Prawdziwa magia zawsze będzie polegała na tym, aby choć przez chwilę sprawić, że człowiek zwątpi w to, co uważa za niemożliwe. A jeśli dzieje się to na urządzeniu, które jeszcze chwilę wcześniej trzymał w swojej dłoni, efekt potrafi być jeszcze silniejszy niż w czasach, gdy największym symbolem iluzji był królik wyciągany z kapelusza.
O autorze
Źródło: Silesion.PL