
Środa, 15 lipca, zaczęła się w Bziu od widoku, który trudno zignorować. Koparka wbijała się w ściany dawnego kościoła – tego, który przez ponad siedem dekad był świątynią, choć pierwotnie w tym budynku znajdowała się karczma. Pył unosił się nad placem, a mieszkańcy zatrzymywali się na chwilę, jakby chcieli upewnić się, że to naprawdę się dzieje.
Wiesz coś więcej na ten temat?
Napisz do nas
Trzeci kościół Bzia właśnie znika
Ale żeby zrozumieć wagę tego momentu, trzeba cofnąć się o kilka stuleci. Bo Bzie to jedno z tych miejsc, gdzie historia nie jest zapisana tylko w książkach, ale również w murach – tych, które stały, spłonęły, zostały oddane, rozebrane i zbudowane na nowo.
I. Kościół, którego już nikt nie pamięta
Pierwsza świątynia w Bziu powstała prawdopodobnie na początku XIV wieku. Nie ma jej na żadnej fotografii, nie ma jej w pamięci mieszkańców. Jest tylko w dokumentach – suchych, lakonicznych, ale wystarczających, by wiedzieć, że tu, na tej ziemi, już od setek lat ludzie gromadzili się na modlitwie. To był czas, gdy parafia była centrum życia. Kościół był jednocześnie miejscem wiary, spotkań, podejmowania decyzji. Dziś nie wiemy, jak wyglądał. Wiemy tylko, że istniał – i że był centrum wszystkiego.
II. Drewniany kościół z 1672 roku
Po okresie reformacji, gdy świątynia przez ponad sto lat była ewangelicka, Bzie zbudowało nowy drewniany kościół, ponieważ poprzedni spłonął (1663 r.). Drewniany, skromny, ale ważny. Ze starych zapisków dowiadujemy się, że był kryty gontem, miał trzy ołtarze, otoczony sobotami (zadaszenie biegnące wzdłuż świątyni). Posiadał wieżę o konstrukcji słupowej, dzwonnicę z dwoma dzwonami. W ołtarzu głównym znajdowało się tabernakulum, była też ambona, chrzcielnica oraz ciemna zakrystia. Miał dwoje drzwi i sześć okien.
Stał prawie 270 lat.
Spłonął 1 lutego 1942 roku.
Pożar był gwałtowny, niszczący, bezlitosny. Ogień pochłonął nie tylko budynek, ale też całe wyposażenie kościoła, księgi metrykalne i dokumenty parafii. Ocalały tylko naczynia liturgiczne i ornaty, które były przechowywane na probostwie. Mieszkańcy zostali bez miejsca, które przez pokolenia było ich punktem odniesienia. I wtedy wydarzyło się coś, co może zadziwiać.
III. Karczma, która stała się kościołem
Ewangelik Fryderyk Thau – właściciel dawnej karczmy – oddał budynek katolikom. Tutaj trzeba wspomnieć, że w 1560 r. właściciele dóbr Bzia, a wraz z nimi ludność, zmienili wyznanie na protestanckie i trwali w nim niemal do końca XVII wieku. Po wojnie trzydziestoletniej katoliccy Habsburgowie umocnili się na Śląsku i zaczęli odbierać ewangelikom kościoły. Ludność, choć niechętnie, została zmuszona do przyjęcia wiary katolickiej. Rody szlacheckie, które nie chciały porzucić swojego wyznania, były oskarżane o odstępstwo od katolicyzmu – jak na przykład rodziny von Rosteck z Bzia Górnego czy von Pelchrzim z Bzia Dolnego. Częste było wówczas pogardliwe nazywanie takich osób heretykami.
Tak więc ewangelik Fryderyk Thau – mimo ciężaru dawnych sporów i narzuconych decyzji – okazał serce, przekazując katolikom budynek, który stał się dla nich tymczasowym, a później pokoleniowym kościołem. W środku była duża sala, wystarczająca, by przerobić ją na świątynię. Tam, gdzie kiedyś lał się alkohol, brzęczały kufle i słychać było gwar gości, a czasem nawet karczemne kłótnie, zaczęły brzmieć modlitwy, a drewniane stoły ustąpiły miejsca ołtarzom i ławkom. Nastąpiła całkowita przemiana tego miejsca.
Kościół miał być tymczasowy.
Trwał przez 74 lata.
To w tej sali odbywały się chrzciny, śluby, pogrzeby. To tu dzieci uczyły się pacierza, tu starsi siadali w ławkach, które pamiętały więcej historii niż niejeden człowiek. Tu przybywali z wizytacjami biskupi.
Ten budynek nie był przesadnie piękny. Nie był monumentalny. Jednak zadomowili się w nim na dobre. I właśnie jego rozbiórka stała się impulsem do napisania tego tekstu. Bo gdy znika trzeci kościół, człowiek zaczyna rozumieć, że historia nie jest abstrakcją. Jest czymś, co można zobaczyć, dotknąć, a czasem – ujrzeć, jak się rozpada lub jest burzona.
IV. Nowa świątynia – współczesne Bzie
W 2010 roku zapadła decyzja: Bzie potrzebuje nowego kościoła.
Nowoczesnego, przestronnego, bezpiecznego.
Budowa trwała kilka lat.
15 maja 2016 roku abp. Wiktor Skworc przekazał parafianom klucze.
14 września 2019 roku kościół został uroczyście poświęcony.
Dziś jest centrum życia religijnego Bzia. Może pomieścić tysiąc osób. Jest jasny, przestronny, zbudowany z myślą o przyszłości. I – co nie mniej ważne – podtrzymuje to, co w Bziu najtrwalsze: więź ludzi z ich świątynią.
Gdy znika jeden kościół, widać wszystkie cztery
Rozbiórka starej karczmy-kościoła nie jest tylko końcem budynku.
Jest końcem epoki.
Ale jest też przypomnieniem, że Bzie ma niezwykłą historię: dwóch wyznań, czterech świątyń, które powstawały, płonęły, zmieniały właścicieli, były budowane z drewna, z cegły, z potrzeby chwili i z potrzeby przyszłości. Dziś, gdy koparka wbija się w mury trzeciego kościoła, widać wyraźnie, jak bardzo ta miejscowość jest zakorzeniona w swojej przeszłości, jak się rozwija i idzie dalej.
Źródło: JastrzebieOnline.pl