![[FELIETON] Co wydarzyło się w autobusie? Ogólnopolskie media kreują wyraźną antypolską narrację](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fetbqmwshkzabnrehgtcd.supabase.co%2Fstorage%2Fv1%2Fobject%2Fpublic%2Farticle-imports%2Fwire%2Fwire-felieton-co-wydarzylo-sie-w-autobusie-ogolnopolskie-media-kreuja-wyrazna-an%2F88fcef3fb67621a3.png&w=1920&q=75)
Artykuł jest felietonem komentującym szeroko nagłośniony w mediach ogólnopolskich incydent: ksenofobiczny atak na nieletnią Ukrainkę w autobusie MZK w Bielsku-Białej. Autor sugeruje, że ogólnopolskie media kreują w tej sprawie antypolską narrację, i proponuje ponowne spojrzenie na wydarzenia. Sprawa wywołała gorącą dyskusję wśród mediów i polityków.
Wszyscy widzieliśmy bulwersujące nagranie, na którym dorosły mężczyzna ubliża ukraińskim dzieciom w autobusie. Ogólnopolskie media szybko podchwycił temat, budując narrację o ksenofobicznych Polakach, którzy na każdym kroku atakują bezbronnych obywateli Ukrainy. Z relacji mediów wyłania się fatalny obraz polskiego społeczeństwa, które jest przepełnione nienawiścią do obcokrajowców.
Sprawca karygodnego zachowania w autobusie został szybko namierzony i zatrzymany. Wczoraj odbyło się przesłuchanie. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Żywcu, której bielski organ przekazał dochodzenie. Zabezpieczono m.in. monitoring autobusu, na którym zarejestrowało się całe zajście.
Z moich nieoficjalnych ustaleń wynika, że dzieci w pewnym momencie oparły nogi o fotele na przeciwległym rzędzie siedzeń. Brudne buty na tapicerowanym oparciu fotela zwróciły uwagę mężczyzny, który podróżował tym samym pojazdem. Dziś wiemy, że to pracownik Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej, który przebywał na zwolnieniu lekarskim i podróżował prywatnie. 54-letni mężczyzna miał zwrócić uwagę dzieciom, że ich zachowanie jest niepoprawne. Przytoczył przy tym argumenty, które są logiczne dla każdego zdrowo myślącego człowieka (np. o tym, że ktoś później siądzie na brudnym fotelu i pobudzi sobie spodnie lub sukienkę). Dziewczynki zamiast zdjąć nogi na ziemię i przeprosić, zaczęły dyskusję. Ta przerodziła się w pyskówkę. Finał tej awantury został zarejestrowany przez pokrzywdzoną 12-latkę i udostępniony w sieci.
Opinia publiczna miała możliwość zobaczyć tylko finał ostrej awantury, a nie to co działo się wcześniej (do tego wątku jeszcze za chwilę wrócę). Ogólnopolskie media kreują narracje, że powodem awantury były rozmowy w języku Ukraińskim, a fakty są prawdopodobnie takie, że zaczęło się od brudnych buciorów na tapicerowanym siedzeniu nowoczesnego autobusu za kilka milionów złotych. 54-latek widząc brak pokory ze strony dzieci stracił cierpliwość, wdał się w niepotrzebną awanturę, dał się nagrać i stał się elementem medialnej oraz politycznej machiny, która napędza spiralę nienawiści.
Materiał został zabezpieczony przez śledczych i jest dowodem w sprawie. Zarówno przewoźnik jak i policja nie publikują materialu, który pokazywałby sytuację od początku do końca. Mam nieodparte wrażenie, że powodem nie są przepisy, a chęć wyciszenia sprawy. Nikt tego nie puści, bo mielibyśmy drugi sezon tej telenoweli, a w nim medialny lincz na dzieciach, które nie mają za grosz pokory i nie potrafią się zachować w miejscu publicznym.
Nastolatka nagrała agresora i opublikowała film wraz z wizerunkiem w sieci. Materiał szybko stał się viralem i obejrzały go miliony osób. Czy ktokolwiek w przestrzeni medialnej wspomniał o tym, że to przestępstwo? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami. Sprawa jest oczywista. Nie wolno kogoś nagrać i bez zgody zamieścić wizerunku w sieci nawet jeśli było to w dobrej wierze (chęć poszukiwania sprawcy). W komentarzach pod postami można znaleźć życzenia śmierci dla 54-latka, zdychania w męczarniach i różne tego typu wpisy. One pozostają bez jakiejkolwiek konsekwencji. Hejterska maszyna ma się świetnie, a wpisy są dodatkowo podsycane przez farmy internetowych troli.
Czy dziecko lub rodzice poniosą jakiekolwiek konsekwencje tego, że 54-letni mężczyzna w związku z publikacją nagrania stał się celem ataków słownych? Na ten moment nic o tym nie wiadomo. Na razie mówi się tylko o zadośćuczynieniu dla dzieci. Władze Bielska-Białej w rozmowie z Faktami TVN wspominają, że "będą starały się wynagrodzić krzywdę, a roczny bilet na komunikację miejską jest jednym z pomysłów".
To co zrobił było niedopuszczalne i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Powinien ponieść konsekwencje prawne. Prezydent Bielska-Białej, Jarosław Klimaszewski w rozmowie z Polsat News zapewniał, że 54-latek niebawem zakończy karierę kierowcy w miejskiej spółce. To logiczne - żadna szanująca się firma nie chce mieć w swoich szeregach człowieka, który dopuszcza się takiego zachowania. Mężczyzna stanie przed sądem, a w związku z ogólnopolskim zamieszaniem wokół sprawy, sąd niewątpliwie będzie chciał przykładnie ukarać sprawcę ataków słownych na dzieci. Kara powinna być także przestrogą i nauczką dla innych, którzy nie potrafią trzymać nerwów na wodzy.
Ogólnopolskie media podsycają sytuację i z uporem maniaka kreują Polaków na ksenofobów, którzy przy pierwszej lepszej okazji rzucają się z zębami na obcokrajowców. Taka narracja jest na rękę tym, którzy chcą podzielić naród. Zwaśnionym suwerenem łatwiej sterować. Oliwy do ognia dorzucają politycy, zwłaszcza z prawej strony, którzy w nienawiści polsko-ukraińskiej widzą szansę na zwiększenie swojego poparcia i wzrost notowań. Ja jestem przekonany, że zdecydowana większość Polaków to dobrzy i życzliwi ludzie, którzy na co dzień potrafią odnaleźć się w każdej sytuacji i potrafią odnaleźć nić porozumienia z każdym innym narodem. Najczęściej to tacy sami ludzie jak my, ale z tą różnicą, że mówią w innym języku. Nie wszyscy są źli - zarówno u nas, jak i u nich. Niech jednostkowy przypadek z bielskiego autobusu nie będzie obrazem całego kraju. Czarne owce zdarzają się w każdym większym stadzie.
Źródło: bielsko.info