Pogoda lipcowa Letnia pogoda była bardzo nieprzewidywalna. 28 czerwca nad południowo-zachodnią częścią powiatu częstochowskiego przeszła burza, która wyrządziła znaczne szkody po polach i lasach. Przede wszystkim było dużo strat od uderzeń piorunów. W Zawisnej (gmina Poczesna) trafił w dom J.
„Najciekawszą rzeczą, gdy zaczyna się lato w Częstochowie, jest spostrzeżenie, że Częstochowa się starzeje. Dlaczego aż tak nagle zmienia się wygląd ulicy i skąd bierze się aż tyle starych twarzy. W parkach grzeją się babulki pookrywane szalami przypominając ubiegłą modę stulecia. Również sporo znalazło się «dżentelmenów», którzy zapewne zalecali się kiedyś do tychże babulek w krynolinach i tym podobnie dziwnych dla nas obecnie strojach.
Pogoda lipcowa Letnia pogoda była bardzo nieprzewidywalna. 28 czerwca nad południowo-zachodnią częścią powiatu częstochowskiego przeszła burza, która wyrządziła znaczne szkody po polach i lasach. Przede wszystkim było dużo strat od uderzeń piorunów. W Zawisnej (gmina Poczesna) trafił w dom J. Wawrzyńczaka, porysował ściany i lekko poraził córkę gospodarza. W Kamienicy Polskiej wpadł do murowanego domu Władysława Hornika. Pożar wybuchł na strychu, lecz szybko go ugaszono. Poza tym mnóstwo drzew rosnących samotnie w polu zostało uszkodzonych przez uderzenia, w niektórych przypadkach błyskawice rozłupywały je na mniejsze szczapy. Gwałtowna wichura wyrządziła duże szkody, zdzierając po wsiach blachy z chałup i stodół. Z łąk porywała całe kopy siana, które znikały w powietrzu. W gromadzkich lasach Kamienicy Polskiej, przyległych leśnictwa Siedlec oraz w żareckich niszczycielski żywioł wyrywał drzewa. Uderzył tylko w pewne miejsca wyrywając wszystko, co tylko w jego wirze się znalazło. Lasy w tych miejscowościach przypominały pobojowisko wojenne jak po zbombardowaniu. W następnym tygodniu pogoda nie poprawiła się. „Ubiegła niedziela (7 lipca) upłynęła pod znakiem chłodu i deszczu. Wprawdzie popołudniu wypogodziło się nieco, ale wszelkiego rodzaju wycieczki podmiejskie były stracone. Spacerowicze snuli się po Alejach pootulani w palta narzekając na przejmujący ziąb, jaki tym dotkliwiej daje się odczuwać po niedawnych upałach. Niewątpliwie jednak lada dzień ciepło powróci, bo to przecież lipiec, lato w pełni”. Jednak nie było lepiej. „Ubiegła niedziela (14 lipca) przeszła pod znakiem niepogody. Już od wczesnego popołudnia padał drobny deszcz, popołudniu zaś zachmurzone niebo dało ulewny deszcz. Wszelkie miejskie wycieczki były stracone. Od poniedziałku, 15 lipca panowała słoneczna pogoda i narastające ocieplenie.” „Dzień niedzielny (21 lipca) wniósł sporo gwaru i ruchu w życie miasta. Rozbrzmiewały pieśni harcerzy maszerujących grupami, a następnie wielkim pochodem, przybyło również kilka pielgrzymek. Niestety zmienna pogoda niezbyt dopisywała. Deszcz kropił kilkakrotnie, od rana zaś zanosiło się na burzę, która nadciągnęła wreszcie o godzinie 15:30. Burza poprzedzona była gwałtowną wichurą, która złamała nawet jedno z drzew przy kościele św. Jakuba. Ulewa i grzmoty minęły jednak szybko i pod wieczór ustaliła się na powrót pogoda, to też mimo panującego chłodu Aleje do późnych godzin roiły się od spacerowiczów. W poniedziałek od rana wejrzało słońce, zaznacza się też wzrost ocieplenia.” Na krótko. „Wczorajsza niedziela (28 lipca), jak i kilka jej poprzedniczek nie przyniosła pięknej i pewnej pogody. Od rana chmurne niebo groziło deszczem, który też spadł obficie przed wieczorem. Porywisty wiatr przyniósł silne ochłodzenie po dwóch dniach cieplejszych. Tak więc znów niezbyt zachęcająca pogoda spowodowała zahamowanie wszelkiego rodzaju niedzielnych wycieczek i eskapad podmiejskich na łono natury. Może nadchodzący sierpień będzie pogodniejszy?”
Życie w mieście „Najciekawszą rzeczą, gdy zaczyna się lato w Częstochowie, jest spostrzeżenie, że Częstochowa się starzeje. Dlaczego aż tak nagle zmienia się wygląd ulicy i skąd bierze się aż tyle starych twarzy. W parkach grzeją się babulki pookrywane szalami przypominając ubiegłą modę stulecia. Również sporo znalazło się «dżentelmenów», którzy zapewne zalecali się kiedyś do tychże babulek w krynolinach i tym podobnie dziwnych dla nas obecnie strojach. Jednak nie jest to napływ starych ludzi, jakby sobie można pomyśleć – to tylko ucieczka młodzieży. Młodzi uczniowie, uczennice, harcerze i harcerki, dzieci szkolne – wszystko powędrowało z miasta na wieś i pola, nad morze i w góry. W podstarzałej nagle Częstochowie pozostaje jeszcze trochę smętnie patrzących młodych osób, lecz ci bodaj zewnętrznym choćby wyglądem starają się robić dobre wrażenia ludzi przypadkowo bawiących się w Częstochowie. Ten «przypadek» uwidaczniają pantofle plażowe, koszulki sportowe i opalone pudrem twarze.”
Zabawy w mieście i okolicach Dobrym przykładem spędzenia wolnego czasu były zabawy. W sobotę, 6 lipca odbyła się jedna w parku 3 Maja. Przygrywały trzy orkiestry 27. Pułku Piechoty, dwie jazzowe i jedna dęta. W zaproszeniu napisano: „Amatorzy tańca winni wykorzystać okazję, gdyż wykonane będą najnowsze przeboje”. Te same zespoły przygrywał w Parku 3 Maja 20 i 21 lipca. Program był bogatszy niż za poprzednim razem. Początek o godzinie 15:00, bilety wejściowe były za 20 i 10 groszy. Jak napisano w Gońcu Częstochowskim: „Zabawy te cieszą się powodzeniem ze względu na pomysłowe rozmieszczenie zespołów w kilku punktach ogrodu, co pozwala miłośnikom tańca urządzić ochocze tany na świeżym powietrzu. Ponadto dla amatorów strzelania zostanie uruchomiona strzelnica, przy czym za minimalną opłatą można będzie wypróbować swoje zdolności strzeleckie, a zarazem stać się posiadaczem cennych fantów. Bufet obficie zaopatrzony na miejscu”. 14 lipca odbyła się wielka zabawa na rzecz budowy kościoła w Blachowni. Na program złożyły się: bogata loteria fantowa w tym rower, poczta, koncert orkiestry 27. Pułku Piechoty, atrakcje i niespodzianki. Pociągi z Częstochowy do Blachowni odchodziły do 14:15 i 17:40, oprócz tego można było dojechać autobusami. Wydarzenie rozpoczęło się o godzinie 14:00.
Jubileusz kapłaństwa ks. Mariana Nassalskiego Prześwietny jubilat urodził się 7 września 1860 roku w Pątnowie w powiecie wieluńskim. Ukończył gimnazjum w Piotrkowie, następnie seminarium duchowne we Włocławku i Akademię Duchowną rzymsko-katolicką w Petersburgu. Wyświęcony 19 lipca 1885 roku przez biskupa diecezji kujawsko-kaliskiej Aleksandra Bereśniewicza pełnił urząd wikariusza w Kaliszu. W 1887 roku powołany został na stanowisko profesora Seminarium Duchownego we Włocławku, pełniąc równocześnie obowiązki proboszcza w Lubaniu. Podejrzewając o nieprawomyślność w 1893 roku generał gubernator warszawski Iosif Hurko usunął go ze stanowiska proboszcza. Wyrokiem sądu z 29 stycznia 1895 roku potwierdzonym przez ministra spraw wewnętrznych, ks. prałat został skazany na 5 lat zesłania w Jarosławiu nad Wołgą. Towarzyszyła mu matka staruszka. Na mocy manifestu koronacyjnego uwolniony 15 maja 1896 roku wrócił do Włocławka i zajął się działalnością publicystyczną. Założył i wydawał w latach 1898-1914 pismo Homiletyka, publikował w Przeglądzie Katolickim. W 1911 roku mianowany został proboszczem kościoła i parafii pod wezwaniem św. Barbary w Częstochowie. Po powstaniu diecezji częstochowskiej w 1925 roku mianowany oficjałem sądy biskupiego w Częstochowie. W związku z podwójnym jubileuszem 50-lecia kapłaństwa i 25-lecia duszpasterstwa parafianie wraz z kolonią francuską w Częstochowie ofiarowali kościołowi nowe organy, wykonane w firmie Wacław Biernacki w Warszawie, które ks. biskup częstochowski dr Teodor Kubina poświęcił 14 lipca. W swoim pięknym przemówieniu ks. biskup powiedział: „Muzyka jest jakby głosem Boga. Różnymi drogami szuka go i służy mu. Ludzie od dawna odczuwali potrzebę chwalenia Boga, odczuwali tę piękność i tę miłość, aby to wyrazić tonami wielkiej sztuki – śpiewali pieśni i wyrabiali te piękne organy, będące najwspanialszym instrumentem chwalenia Boga. Bo one umieją wyrazić i burzę, i tęsknotę, i radość, i Majestat Boży, i umieją chwalić tego Boga. Bo dziś jest tu radość. Dziś w sercach waszych jest radość, bo wasze serca przez organy szukają i pragną wypowiadania się. Jest radość wypowiedzenia tęsknoty i potrzeby piękna w tych ciężkich i przykrych czasach. Życzę wam, aby organy te grały na długie lata, ażeby mimo różnych tonów zawsze utrzymywały harmonię między proboszczem a wami. Dziękuję z całego serca, że wśród was żyje to poczucie piękna i składam ks. proboszczowi najserdeczniejsze życzenia. Pracujcie dalej ofiarnie i wytrzymajcie w tej ofiarności, aby pełna radość pozostała wśród was, w jego sercu i innych. Dziękuję wam za zrozumienie, a przede wszystkim kolonii francuskiej, ks. proboszczowi i wszystkim wam, drodzy, że w tych czasach jest piękno, które oby rozeszło się po całej parafii i całej Częstochowie”. Popołudniu odbył się recital w wykonaniu Oskara Hermańczyka, organisty z Pelplina i prof. Feliksa Nowowiejskiego, szambelana papieskiego i laureata nagrody państwowej. Właściwe uroczystości obyły się w niedzielę, 21 czerwca. W uroczystym obchodzie wzięli udział przedstawiciele władz ze starostą Rogowskim, prezydentem Mackiewiczem, Akcji Katolickiej z szambelanem papieskim dr Wasilewskim, przedstawiciele kolonii francuskiej z dyrektorem Leonem de Hagenem i dyrektorem Coutron, przedstawiciele organizacji społecznych. Kościół był przepełniony, Mszę dziękczynną celebrował sam jubilat w otoczeniu dwudziestu kapłanów. Kazanie wygłosił ksiądz prałat Bolesław Wróblewski. Przedstawił role kapłana w kościele i nakreślił sylwetkę ks. prałata Mariana Nassalskiego, przedstawiając moment aresztowania, uwięzienia i zesłania kapłana przez władze carskie. Równocześnie jako uczeń seminarium złożył życzenia swojemu profesorowi. Następnie na dziedzińcu przykościelnym odbyła się akademia ku czci jubilata, głos zabrał m.in. biskup Teodor Kubina. Podziękował za współpracę i miłość wiernych parafii pod wezwaniem św. Barbary do swojego duszpasterza. Na końcu głos zabrał sam proboszcz. Wyraził wdzięczność parafianom za dowody życzliwości i miłości, i za dar organów.
Harcerze w Częstochowie Także w niedzielę, 21 lipca przybyły na Jasną Górę ze Spały, w której zorganizowano Jubileuszowy Zjazd Harcerstwa Polskiego i II zlot Młodzieży Polskiej z zagranicy, dwie grupy harcerzy. W sumie było ich 2000. Do pielgrzymujących dołączył przewodniczący Związku Harcerstwa Polskiego, wojewoda śląski Michał Grażyński. Został powitany przez przedstawicieli władz ze starostą częstochowskim Bazylim Rogowskim, prezydentem Janem Mackiewiczem, przedstawicieli wojska z pułkownikiem Stanisławem Maczkiem, podpułkownikiem Władysławem Kaszą i majorem Rudolfem Ostrihanskim. Przed bramą Lubomirskich przybywających przyjął kustosz Sanktuarium o. Justyn Marczewski. Słowo przed mszą skierował do nich także biskup częstochowski dr Teodor Kubina, który powiedział między innymi: „Przybyliście do Królowej Korony Polskiej, bo ją kochacie, jak i ona was kocha, w myśl haseł przybyliście, w myśl wszystkiego co dobre i wzniosłe. Kochacie piękno przyrody stworzonej przez Boga, kochajcie piękno cnoty, ojczyzny i mowy. W życiu ojczyzny chcecie urzeczywistnić to co piękne i dlatego przybywacie tu z taką radością, aby Matka Boża wzmocniła to, co potężne i piękne”. Po Mszy Świętej, popołudniu, nastąpił odjazd harcerzy, pierwsi wyruszyli do Spały o godzinie 14:55, pozostali do Krakowa o 16:00. Byli gorąco żegnani na dworcu.
Robert Sikorski
Źródło: Gazeta Częstochowska