
Czy schronisko może przyjąć psa na czas wakacyjnego wyjazdu? Jak pomóc zwierzętom przetrwać upały? I dlaczego najtrudniejsze chwile dla pracowników zaczynają się wtedy, gdy za zamykającą się bramą znika właściciel? Odwiedziliśmy Schronisko dla Zwierząt w Gliwicach, gdzie usłyszeliśmy historie, które pokazują, jak naprawdę wygląda lato z perspektywy bezdomnych zwierząt i osób, które się nimi opiekują.
Lato kojarzy się z urlopami, wyjazdami i wypoczynkiem. W schronisku to jednak czas, który przynosi nie tylko więcej pracy, ale także wiele trudnych sytuacji. Choć nie brakuje szczęśliwych zakończeń i udanych adopcji, pracownicy przyznają, że wakacyjne miesiące mają swoją specyfikę.
„Czy mogę zostawić psa na dwa tygodnie?”
Jednym z najbardziej zaskakujących zjawisk są telefony od osób, które pytają, czy mogą oddać psa do schroniska… tylko na czas urlopu. Jak słyszymy, takich rozmów w wakacje nie brakuje. Czasami pracownicy początkowo są przekonani, że ktoś robi sobie żarty.
– Czasem to są zgłoszenia absurdalne! Mieliśmy telefon, że ktoś chciał oddać psa bo ten sika w domu, ale zapewniał, że będzie go odwiedzać w schronisku…
– opowiada Barbara Malinowska, kierownik Schroniska dla Zwierząt w Gliwicach.
Po chwili okazuje się jednak, że pytanie jest zadawane całkowicie poważnie… Schronisko nie jest jednak hotelem dla zwierząt! Pracownicy tłumaczą, że nie można zostawić tam psa tylko dlatego, że właściciel wyjeżdża na wakacje – schronisko opiekuje się zwierzętami bezdomnymi. Zamiast tego starają się doradzić inne rozwiązania i zachęcić do poszukania opieki wśród rodziny lub znajomych. W przypadkach „chęci” oddania przez problemy wychowawcze, pracownicy najpierw próbują znaleźć rozwiązanie problemu i przekonać opiekunów, by nie rezygnowali ze swojego pupila.
Są jednak sytuacje wyjątkowe. Jeśli samotna osoba trafia do szpitala i nie ma komu powierzyć psa, a nie stać jej na hotel dla zwierząt, schronisko stara się pomóc. Jak podkreślają pracownicy, czasem po prostu nie ma innego wyjścia.
– Nieraz się spotkaliśmy z ludźmi, którzy chcieli przekładać poważne zabiegi lub operacje nawet te ratujące życie, bo nie chcieli się rozstać ze swoim pupilem! Pomagaliśmy wtedy znaleźć dom tymczasowy lub przyjmowaliśmy zwierzę
– dodaje Pani Barbara.
Latem zauważalna jest również mniejsza liczba adopcji. Wiele osób odkłada decyzję o przygarnięciu psa lub kota do czasu powrotu z wakacyjnych wyjazdów.

Zoja | fot. TVS
Upały są dla zwierząt szczególnie niebezpieczne!
Pracownicy schroniska przypominają również, że wysokie temperatury są dla zwierząt znacznie bardziej niebezpieczne niż dla ludzi! Zwierzęta mają ograniczone możliwości oddawania ciepła, dlatego dużo gorzej znoszą upały. W gorące dni najlepiej ograniczyć spacery do wczesnego ranka lub późnego wieczora i wybierać zacienione miejsca, na przykład parki. Rozgrzany asfalt może poparzyć psie łapy, dlatego warto unikać długiego przebywania na nasłonecznionych chodnikach. Jeżeli nie jest to konieczne, nie powinno się również zakładać psu kagańca. Zwierzę chłodzi organizm przede wszystkim poprzez dyszenie, dlatego możliwość swobodnego otwierania pyska jest niezwykle ważna. Podstawą jest także stały dostęp do świeżej wody. Pomocne mogą być maty chłodzące, a w domu warto wietrzyć pomieszczenia nocą i ograniczać nagrzewanie ich w ciągu dnia. Pracownicy apelują również o coś, co wydaje się oczywiste, a mimo to wciąż się zdarza, nigdy nie należy zostawiać psa ani kota w zamkniętym samochodzie czy na nasłonecznionym balkonie. Taka sytuacja może bardzo szybko doprowadzić do przegrzania organizmu, a nawet udaru cieplnego!

Ptyś | fot. TVS
Najtrudniejsze są rozstania…
Choć w schronisku nie brakuje radosnych chwil, pracownicy zgodnie przyznają, że są sytuacje, do których nigdy się nie przyzwyczają. Jedną z nich jest moment, gdy właściciel oddaje psa i odchodzi. Zwierzę często jeszcze długo patrzy za swoim opiekunem, próbuje pobiec jego śladem, piszczy, dyszy i nie rozumie, dlaczego zostało samo. W takich chwilach pracownicy starają się jak najszybciej uspokoić psa, odwrócić jego uwagę i dać mu poczucie bezpieczeństwa. Wiedzą jednak, że dla wielu zwierząt jest to ogromny stres. Podobnie reagują koty. Część z nich po rozstaniu z właścicielem całkowicie traci apetyt. Zdarza się, że przez silny stres odmawiają jedzenia, dlatego opiekunowie muszą karmić je nawet łyżeczką, by pobudzić apetyt i nie dopuścić do wyniszczenia organizmu. Nie wszystkie historie są jednak tak dramatyczne. Zwierzęta, które wcześniej żyły na ulicy, często już po kilku dniach zaczynają czuć się bezpiecznie, chętnie nawiązują kontakt z ludźmi i bawią się z opiekunami. Jeszcze inaczej bywa z psami, które trafiają do schroniska po śmierci właściciela. Jak mówią pracownicy, takie zwierzęta często szukają bliskości człowieka i próbują znaleźć oparcie w opiekunach, którzy stają się dla nich namiastką utraconego domu.

Bubuś | fot. TVS
Mela i Bąbelek czekają na wspólny dom!
Obecnie w gliwickim schronisku przebywa około 60 psów. Wśród nich są Mela i Bąbelek, para psich seniorów, która trafiła tam z powodu choroby swoich właścicieli. Oboje mają już dobrze ponad dziesięć lat i od początku są nierozłączni. Śpią obok siebie, razem wychodzą na spacery i wzajemnie dodają sobie odwagi. Pracownicy nie wyobrażają sobie, by zostały rozdzielone. Dlatego szukają domu, który przyjmie je razem i pozwoli im spokojnie spędzić wspólną psią emeryturę.

Mela i Bąbelek | fot. Schronisko dla Zwierząt w Gliwicach
Źródło: TVS - Telewizja Silesia