
Chemioterapia w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 4 w Bytomiu - nie musi oznaczać utraty włosów. Pacjentki z Oddziału Onkologii Klinicznej, w trakcie leczenia korzystają z nowoczesnego urządzenia PAXMAN.
W obawie przed utratą włosów, wiele pacjentek rezygnuje z leczenia. W bytomskim szpitalu górniczym, chemioterapia nie musi oznaczać takich konsekwencji. Osoby chore są wspomagane przez specjalne urządzenie, które udało się kupić dzięki wsparciu darczyńców.
PAXMAN na Oddziale Onkologii Klinicznej dostępny jest od grudnia 2025. Korzystanie z tego urządzenia wymaga cierpliwości. Przed zabiegiem należy zwilżyć włosy, natrzeć je odżywką, zabezpieczyć uszy opaską, a dalej - przyzwyczaić się do trwającego kilka godzin uczucia zimna. Wszystko przez specjalny, silikonowy czepiec, którym przepływa schłodzony płyn. Taki zabieg wykonuje się na pół godziny przed podaniem cytostatyków (czyli leków hamujących wzrost i podział komórek), w trakcie przyjmowania chemii i półtorej godziny po. Jedna sesja może trwać do 6 godzin.
PAXMAN został zaprojektowany po to, by zminimalizować wpływ cytostatyków na mieszki włosowe. Wspomniane chłodzenie skóry głowy zmniejsza przepływ krwi i ilość leku docierającą do cebulek włosowych.
Do tej pory, ze wsparcia urządzenia skorzystało już 12 kobiet. 4 z nich zakończyły już terapię. 8 jest w trakcie. Pacjentki przyznają, że włosy przerzedzą się tylko nieznacznie.
Według badań, zachowanie włosów jest możliwe nawet w 80% przypadków. Skuteczność metody zależy jednak od biologicznych cech pacjenta, wieku, płci i statusu hormonalnego. PAXMAN, od lat funkcjonujący na światowym rynku, zyskuje coraz większą popularność także w Polsce. Bytomski szpital jest świetnym przykładem.
Co sądzisz na ten temat?