
Nastolatek na hulajnodze elektrycznej został potrącony w Wejherowie przez samochód skręcający w prawo. Do zdarzenia doszło kilka dni temu , a nagranie pokazuje, jak mocne było uderzenie. Chłopiec przeleciał nad maską auta, obrócił się w powietrzu i upadł po drugiej stronie pojazdu. Kierująca osobów
Nastolatek na hulajnodze elektrycznej został potrącony w Wejherowie przez samochód skręcający w prawo. Do zdarzenia doszło kilka dni temu, a nagranie pokazuje, jak mocne było uderzenie. Chłopiec przeleciał nad maską auta, obrócił się w powietrzu i upadł po drugiej stronie pojazdu.
Kierująca osobówką wykonywała manewr skrętu w prawo i nie ustąpiła pierwszeństwa nastolatkowi jadącemu prawidłowo hulajnogą po chodniku. Po potrąceniu na miejsce przyjechali policjanci z wejherowskiej drogówki oraz zespół ratownictwa medycznego. Funkcjonariusze zabezpieczyli teren, wykonali oględziny i odtworzyli przebieg kolizji.
Najważniejsze w tej historii jest to, że chłopiec miał kask ochronny. Przy takim locie nad autem głowa jest najbardziej narażona, a uderzenie o asfalt mogło skończyć się dużo gorzej. Nastolatek nie odniósł poważnych obrażeń i nie wymagał przewiezienia do szpitala. To nie był szczęśliwy drobiazg, tylko element wyposażenia, który zadziałał w najgorszym momencie.
Badanie alkomatem wykazało, że kierująca samochodem i nastolatek byli trzeźwi. Chłopiec miał kartę rowerową oraz wymagany wiek do kierowania hulajnogą elektryczną. Za spowodowanie kolizji kierująca została ukarana 2500 zł mandatu i 10 punktami karnymi. To wysoka kara, ale w tym przypadku najłagodniejszy finał całej sytuacji.
Ten przypadek jest prostą lekcją dla użytkowników hulajnóg elektrycznych, rowerów i innych urządzeń transportu osobistego. Kask nie zastąpi ostrożności kierowcy, ale przy zderzeniu może ograniczyć skutki urazu głowy. Obowiązek używania kasku dotyczy tylko części użytkowników, w tym osób do 16 lat. Na ulicy i chodniku nie liczy się wygoda, tylko to, czy po upadku można wstać o własnych siłach.
fot. KPP Wejherowo
Źródło: Kaszuby24.pl