
To już 163. rocznica urodzin Tadeusza Wendy – jednej z najbardziej zasłużonych postaci nie tylko w historii Gdyni, ale i całej Polski. Oficjalne uroczystości rozpoczną się 23 lipca 2026 roku o godzinie 10:00 przy pomniku inżyniera tuż u nasady Mola Rybackiego w Gdyni. Uświetni je wojskowa asysta hon
Dzisiejsza Gdynia, świętująca stulecie istnienia, jest najlepszym pomnikiem Tadeusza Wendy. Z niewielkiej rybackiej osady wyrosło nowoczesne miasto i jeden z filarów polskiej gospodarki morskiej. W jubileuszowym roku warto pamiętać, że za tym sukcesem stoją nie tylko wielkie decyzje polityczne, lecz także wiedza, odwaga i dalekowzroczność człowieka, który sto lat temu uwierzył, że właśnie tutaj powinno powstać polskie okno na świat.
Choć Tadeusz Wenda już na zawsze kojarzyć się będzie z Gdynią, to jednak na świat przyszedł w Warszawie, dokładnie 23 lipca 1863 roku. O to, by wyszedł na ludzi, zadbał jego ojciec, Władysław Wenda, który pracował w administracji ówczesnego Królestwa Polskiego.
Uczył go pracowitości, stanowczości w działaniu, uczciwości i skromności. Wiedzę naukową Tadeusz zdobywał w szkole, ale jego postawa moralna i światopogląd kształtowały się w domu rodzinnym – pisze dr Dawid Gajos w publikacji Muzeum Miasta Gdyni dotyczącej Tadeusza Wendy.
Edukację młody Wenda kontynuował m.in. na Uniwersytecie Warszawskim i w Instytucie Korpusu Inżynierów Komunikacji w Petersburgu. Pierwsze doświadczenia przy powstawaniu portów zdobywał na terenie obecnych państw Bałtyckich: Łotwy i Estonii.
Szybko zyskał tak dobrą renomę, że gdy polskie państwo odzyskało niepodległość, to jemu powierzono misję tworzenia portu w Gdyni. Jako początek tej wielkiej i niezwykle ważnej dla Polski inwestycji uznaje się datę 29 maja 1921 roku, kiedy to uroczyście wbito pierwszy szpadel na terenie inwestycji.

Uroczystość poświęcenia rozpoczętej budowy Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków w Gdyni (fot. Muzeum Miasta Gdyni)
Wenda nie był jedynie autorem koncepcji. To on kierował pierwszymi pracami budowlanymi, nadzorował powstawanie nabrzeży, falochronów i infrastruktury portowej. Musiał mierzyć się z trudnymi warunkami terenowymi, kaprysami pogody, ograniczeniami finansowymi i ogromną presją czasu.
Realizacji tego zadania Wenda poświęcił 17 lat pracy. Jego zakres odpowiedzialności i obowiązków był ogromny. Swoje koncepcje i wizje wcielał w życie polegając przede wszystkim na doświadczeniu. Nie lubił pracować wyłącznie przy biurku, sam doglądał postępów na budowie – czytamy na stronie Muzeum Miasta Gdyni.
Efektami pracy Tadeusza Wendy możemy zachwycać się do dziś, jednak jeszcze w epoce ten wielki inżynier został bardzo wysoko oceniony przez polskich i zagranicznych ekspertów. Obsypywano go nagrodami i odznaczeniami, jak Krzyż Komandorski i Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, a nawet takimi jak duński order Dannebroga czy francuska Legia Honorowa. Ale nasz mistrz zawsze pozostawał człowiekiem niezwykle skromnym.
Dla Polski buduję ten port – wyznał Tadeusz Wenda.
Nasz bohater czynnie pracował do 1937 roku. Wtedy to zakupił dom w Dąbrowie Chotomowskiej niedaleko stolicy, gdzie szczęśliwie przetrwał czas wojny. Zmarł w 1948 roku w mazowieckim Komorowie. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Tadeusz Wenda z rodziną w lesie pod Chotomowem k. Warszawy, 1929 rok (fot. Muzeum Miasta Gdyni)
Historia Tadeusza Wendy przypomina, że wielkie przedsięwzięcia rodzą się nie tylko z odważnych idei, ale również z kompetencji, odpowiedzialności i codziennej, często niewidocznej pracy. Choć nazwisko Eugeniusza Kwiatkowskiego jest powszechnie znane, to właśnie Wenda nadał jego wizji konkretny wymiar. Był inżynierem, który potrafił zamienić plany na mapie w port tętniący życiem.
