
Zawsze Najważniejsze
Lucyna Puzdrowska
Dzisiaj, 07:00
Przy okazji Światowego Zjazdu Kaszubów rozmawiamy z Bożeną Ugowską, prezeską ZKP. Tematem rozmowy są młodzi, utalentowani Kaszubi, którzy promują Kaszuby, robiąc kariery Kto jako pierwszy z młodych twórców przychodzi pani na myśl?
Mnóstwo nazwisk. Ze świata rozrywki i mediów na pewno Adam Hebel, który jako satyryk robi fantastyczną robotę w Kabarecie Kùńda, ale jest też pisarzem, dziennikarzem, youtuberem. Pisząc, porusza się w kategorii fantasy i science fiction, czyli odwrotnie niż w kabarecie.
Oczywiście naszą znakomitą, wielką ambasadorką jest Natalia Szroeder, która będzie gwiazdą Światowego Zjazdu Kaszubów w Gdyni.
Niewątpliwie wielkim odkryciem jest Dawid Zły. Co prawda ma na nazwisko Zmarzły, ale taki pseudonim można odczytywać nie tylko w kategoriach skrótów. Robi furorę w kraju, ponieważ hip-hop jest dziedziną, która do niedawna jeszcze nie miała swojego reprezentanta w języku kaszubskim, a on znakomicie tę lukę wypełnił.
No i mamy naszą Karolinę Stankowską – Kaszubską Influencerkę, na której koncertach bawią się tłumy młodych i starszych. Jej teledyski osiągają na YouTube milionowe odsłony. Ponadto Karolina wspaniale promuje Kaszuby i nasz język wśród górali, gdzie jest prawie równie popularna, jak u nas. Takiej ambasadorki było nam trzeba.
Jest też Mateusz Klebba, członek ZKP w Rumi, młody doktorant prawa. Pisze artykuły, przygotowuje lekcje dla uczniów starszych klas pomagające w odczytywaniu różnych aspektów społecznych prawa, jednocześnie jest autorem kilku kaszubskojęzycznych pozycji i jednym z dwóch, wraz z Dariuszem Majkowskim, tłumaczy przysięgłych dla potrzeb sądowniczych.
Piękną kartę w muzyce kaszubskiej zapisuje Weronika Ceynowa. Jest zawodową aktorką, ale przepięknie śpiewa i gra na instrumentach.
Mamy też na Kaszubach wspaniałych reprezentantów bardzo młodego pokolenia, jak chociażby zespół Demore. To licealiści z Kościerzyny. Mają kilka autorskich piosenek, ale świetnie brzmią w coverach, na przykład wykonując utwory Maanamu. Jako Zrzeszenie staramy się ich promować. Wystąpili na gali wręczania naszych najbardziej prestiżowych wyróżnień, jak Medal Stolema czy Skry Ormuzdowe. To jest taki nasz ukłon w stronę młodzieży, żeby dać im przestrzeń do prezentacji swojego talentu.
Do moich kolejnych faworytów zaliczyłabym też zespół Bùten Szëkù, kapelę wywodzącą się z rejonu Sierakowic. Prezentują szeroką gamę brzmień, od bardzo rockowych do lirycznych.
Co to znaczy bùten szëkù?
To jest idiom kaszubski, który mówi, że coś jest wywrócone do góry nogami. Natomiast oni, mimo takiej przewrotnej nazwy, są bardzo poukładani, a ich męskie głosy świetnie się komponują z gitarowym brzmieniem.
A kapele kaszubskie?
Lubię słuchać wielu kapel, ostatnio znakomicie poprawia mi nastrój kapela A Matizer Noga. Zyskali na Kaszubach ogromną popularność. Prezentują tradycyjne brzmienia, ale też Bartek, główny wokalista, ma dar zabawiania publiczności, więc to po części kapela i po części kabaret.
No i oczywiście zespół GIS, który podbił serca Polaków w „Must be The Music”. Takich ambasadorów nam potrzeba. I tu ponownie ukłon w stronę Natalii Szroeder, która jako jurorka mocno wspiera wykonawców z Kaszub i zawsze tak pięknie mówi o swojej kaszubskiej tożsamości.
A młodzi pisarze? Też mamy na Kaszubach wiele nazwisk, którymi możemy się pochwalić.
Zdecydowanie tak. Od razu przychodzi mi na myśl Gracjan Fopke. Nie tylko mówi, ale też znakomicie pisze po kaszubsku. Możemy go usłyszeć w radio, a niedawno objawił się nam jako pisarz, monografista. To bardzo potrzebne, żebyśmy dokumentowali swoją historię. Bo wiadomo, dzisiejsze czasy same się dokumentują. Publikacja Gracjana o Dolmiérzu, czyli Donimierzu, wymagała ogromu pracy i czasu. Wiem, że w planach są kolejne.
I tu ciekawostka, mało kto wie, że jeśli we wsi ktoś odchodzi, to właśnie Gracjana proszą, by prowadził modlitwy różańcowe i pustej nocy. Ma charakterystyczny mocny głos, który daleko się niesie, a przy tym pięknie śpiewa. Uważam, że jeszcze wszystkich swoich talentów nie objawił.
W Polsce jest przestrzeń dla młodych piszących Kaszubów? Średnio co roku wydawany jest almanach Zymk, czyli zeszyt literacki z twórczością młodych, m.in. opowiadania, wiersze, etiudy dramaturgiczne. Poza tym, z powodzeniem nasi literaci wygrywają konkursy, tak jak m.in. Krystyna Lewna. Może to nie jest najmłodsza osoba, jeżeli chodzi o wiek, ale młoda pisarka, bo stosunkowo niedawno zaczęła publikować swoją prozę. Ma bardzo okrzepnięte spojrzenie na kaszubską literaturę i wpisuje się w niszę, tworząc literaturę z perspektywy kobiety, ale absolutnie nie lukrując kobietom, a często odwrotnie, ukazuje je jako femme fatale.
Jest też Daria Kaszubowska. Pisze po polsku, ale cały czas podkreśla tę swoją kaszubskość.
Daria ma super pióro, jest poczytna, czytają ją i młodzi, i starsi. Osobiście zafascynowały mnie też okładki jej książek, zwłaszcza grzbiety, które są piękne i kolorowe. To jest taki znak rozpoznawczy. No i Daria w swojej twórczości nie boi się niewygodnych tematów. Umie łączyć epickość autorską z realiami historycznymi, co sprawia, że jej pozycje czyta się jako opowieść o nas, Kaszubach, i naszych dziejach.
W dzisiejszych czasach młodym bardzo pomagają media społecznościowe. To dzięki nim zdobywają popularność.
Bo to forma szybkiego dotarcia do widza czy słuchacza, i stania się rozpoznawalnym. Wiele osób właśnie w przestrzeni youtubowej promuje kaszubszczyznę. To medium, gdzie nie trzeba swojego projektu firmować z imienia i nazwiska, wystarczy pseudonim, nick. Do takich osób należą między innymi studenci etnofilologii Nikodem Ciepliński, redagujący na Facebooku posty o dziełach artystycznych czy muzycznych pod hasłem Lëszt na kunszt, i Hubert Szyrk, który jako Ataman Szirkò na YouTube prezentuje swoją twórczość i w ciekawy sposób komentuje przestrzeń kaszubską.
Niedawno słyszałam, że podobnie działają młodzi Kaszubi w Kanadzie?
Tak, co prawda nie po kaszubsku, ale po polsku, ale równie pięknie podkreślają kaszubskie pochodzenie, zrzeszając się w drużynach skautów o rodzimych nazwach: Kaszuby i Czarna Woda. Dla przykładu, już we wrześniu zachęcają, by zamawiać u nich i kupować prezenty świąteczne, które mają charakter kaszubski. Jak wyjaśniają, robią to tak wcześnie, żeby do świąt zdążyć je z Polski sprowadzić. Naprawdę bardzo mnie tym ujęli.
To też zmotywowało mnie do tego, żeby w przyszłości na naszej zrzeszeniowej stronie powstał odnośnik dedykowany Kaszubom poza granicami kraju. Żebyśmy mogli się do siebie zbliżyć, promując to, co wzajemnie robimy, ale też, żeby oni poczuli się wzmocnieni w swoich działaniach. Byłaby to przestrzeń do wymiany doświadczeń i wzajemnego ubogacania się. Przejdźmy może do innego rodzaju sztuki. Młode osoby uczą się od swoich babć, na przykład haftu?
Dziedzin artystycznych przekazywanych z pokolenia na pokolenie jest na Kaszubach wiele. To też zasługa projektów, które piszemy jako Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. Dla przykładu, haft zwany złotnicą powoli stawał się zapomniany, było może kilka osób, które znały tę sztukę. Oczywistym jest, że postanowiliśmy wykorzystać ich talent, wiedzę i poprosiliśmy mistrzynie, żeby nauczyły młodych, na czym polega ten rodzaj haftu. Obecnie przeżywa istny renesans.
Dlaczego wcześniej nie interesowano się złotnicą?
Złotnica zawsze fascynowała, ale to bardzo drogie hobby. Kiedy okazało się, że można nauczyć się tego haftu na zorganizowanym kursie, gdzie koszt własny jest minimalny, dla wielu osób otworzyły się nowe perspektywy. Pierwsze osoby, które zdobyły te szlify, obecnie już pięknie haftują i same stały się ambasadorkami tej sztuki. Co ciekawe, to właśnie w przeważającej liczbie nie osoby w wieku emerytalnym, ale bardzo duża grupa młodych ludzi.
Fascynujące jest też, że młodzi są kreatorami i wizjonerami: dodają jakieś nowe pomysły, coś od siebie, tworząc nowy design kaszubski, ale w oparciu o tradycję. Bardzo im kibicuję.
Kaszubszczyzna otwiera czy zamyka drogę do kariery?
W naszych czasach zdecydowanie otwiera. Młodzi ludzie widzą, ile wspaniałych rzeczy mogą zrobić, co osiągnąć, łącząc swe pasje z kaszubszczyzną, i jak się dzięki niej rozwinąć. Niewielu ma takie szczęście, jak Weronika Ceynowa, że pochodzi z domu, w którym mówi się i tworzy po kaszubsku. Większość młodych ludzi, między innymi właśnie Adam Hebel czy Mateusz Klebba, musiało nauczyć się tego języka.
Piękne jest też to, że coraz więcej ludzi, i to bez korzeni kaszubskich, odkrywa, że kaszubszczyzna jest im bliska. Poznali ją, uznali jako część swej tożsamości i znaleźli swoje miejsce na ziemi tu, na Kaszubach. Tu chcą żyć, mieszkać, tej ziemi oddawać swoje talenty i je rozwijać, w tym jej język, historię i kulturę. Cały czas potrzeba nam młodych zaangażowanych ludzi i bardzo mnie cieszy każdy, kto z poświęceniem działa dla Kaszub, stając się jednocześnie wzorem i motywacją dla innych. Napisz komentarz
Źródło: Zawsze Pomorze