
Powrót Pokemonów. Tłumy na molo i osiedlach
Kilkadziesiąt osób z powerbankami w dłoniach, wpatrzonych w ekrany smartfonów, nagle blokuje deptak na molo lub gromadzi się pod szpitalem. To nie nielegalne zgromadzenie ani protest, ale wielki powrót fenomenu Pokémon GO, który z okazji swojej 10. rocznicy znów wyciągnął tysiące ludzi z domów. Aplikacja przeżywa swój renesans, a lokalne "ustawki" udowadniają jedno: w tej grze podział na wiek, status społeczny i "technologiczny analfabetyzm" przestał istnieć.
Myśleliście, że Pokémon GO umarło w 2016 roku razem z modą na chokery i fidget spinnery? Plot twist: gra przeżywa właśnie swój gigantyczny renesans, a na trójmiejskich osiedlach dzieją się rzeczy bardzo ciekawe.
Choć wydawało się, że gorączka związana z Pokémon GO, która ogarnęła świat w 2016 roku, jest już tylko wspomnieniem, gra zaskakuje dziś swoim niesłabnącym powrotem do łask. Na ulicach Trójmiasta coraz częściej można natknąć się na osoby wpatrzone w smartfony, polujące na kolejne stworki czy zmierzające w stronę pobliskiego "Gymu" - obrazki, które jeszcze kilka lat temu kojarzyły się wyłącznie z pierwszym, szalonym latem po premierze.
Fenomen Książula w Trójmieście. Sopocki restaurator szczerze o tym, co dzieje się z lokalem po recenzji
Dziesiąta rocznica gry, obchodzona przez twórców serią specjalnych wydarzeń i nowości, zdaje się na nowo rozpalać emocje zarówno wśród graczy, którzy pamiętają czasy debiutu, jak i wśród młodszego pokolenia, dla którego łapanie Pokémonów w realnym świecie wciąż jest sporą atrakcją.
Kto spodziewa się kameralnych spotkań garstki zapaleńców, ten mocno się zdziwi, bo dzisiejsza rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Nie są to już jednostki lub kilkuosobowe grupki, jakie kojarzą się z pierwszymi latami popularności gry - dziś to realne zgromadzenia liczące nierzadko kilkadziesiąt osób, przypominające bardziej zorganizowaną wycieczkę szkolną niż spontaniczne spotkanie sąsiadów.
**
**
Charakterystyczny obrazek to gracze objuczeni plecakami, z których wystają plątaniny kabli podłączonych do powerbanków oraz po kilka telefonów trzymanych jednocześnie w dłoniach, bo im więcej urządzeń, tym więcej kont, a co za tym idzie, większe szanse na pokonanie trudniejszego rajdu.
Grupy gromadzą się głównie w miejscach o dużej dostępności komunikacyjnej i wysokim zagęszczeniu Pokéstopów i Gymów, takich jak okolice szpitala na Zaspie, blokowiska przy ul. Burzyńskiego czy uliczka prowadząca z deptaka w stronę mola przy przystanku Czarny Dwór
.
Dlatego jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego przy wejściu na deptak w kierunku mola na Zaspie potrafi się roić od osób wpatrzonych w telefony, odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać. To jedno ze stałych miejsc, w których odbywają się zorganizowane wydarzenia, na które zjeżdżają gracze z całego Trójmiasta, by wspólnie stawić czoła najpotężniejszym stworkom i piąć się wyżej w hierarchii trenerów.
Niski próg wejścia sprawia, że w grę może zaangażować się praktycznie każdy, niezależnie od wieku, sprawności fizycznej czy obycia z nowymi technologiami - nie trzeba znać skomplikowanych zasad ani poświęcać godzin na naukę mechanik, by już po kilku minutach poczuć satysfakcję z pierwszego złapanego Pokémona.
Pokémon GO dawno przestało być grą polegającą wyłącznie na chodzeniu i zbieraniu kolejnych cyfrowych stworzeń, a stało się pretekstem do budowania nowej formy lokalnych społeczności. Nieznajomi spotykają się w tym samym miejscu i łączą siły, by pokonać "rajdowego bossa", a przy okazji nawiązują znajomości, które nierzadko przenoszą się poza świat gry, chociaż to na niej bazują.
I można by pomyśleć, że polowanie na Pokémony to domena wyłącznie najmłodszych - nic bardziej mylnego. Gra przestała być rozrywką zarezerwowaną dla dzieci. Na trasach spacerowych czy w parkach coraz częściej można spotkać całe rodziny wspólnie polujące na kolejne stworki, nastolatków umawiających się na wspólne rajdy, ale też seniorów, dla których Pokémon GO stał się nie tylko powodem do codziennego spaceru, lecz również okazją do integracji i poznawania nowych ludzi, i to młodych. Emeryci, którzy jeszcze niedawno kojarzyli gry mobilne jedynie z opowieści wnuków, dziś sami zakładają konta, zdobywają odznaki i chodzą na spotkania.
wczoraj 18:39
Kolo pomnika przy barze białe wino codziennie masa dzieciaków, 50 osób pod sto teraz wszystko jasne
wczoraj 18:39
19 1
wczoraj 20:59
wczoraj 20:59
wczoraj 20:36
Przecież z tymi pokemonami to była afera, że właściciel gry sprzedał miliardy zdjęć wykonanych przez użytkowników, którzy łapali pokomeny w terenie. Przypuszcza się, że celowo kierowali ludzi w rejony, które były słabo obfotografowane przez inne systemy np. Google Street View, a dyspozycje składały różne instytucje rządowe
wczoraj 20:36
wczoraj 19:16
Dla kurierów, policji etc. Gratulacje dla tych, którzy robili zdjęcia pokemonów w swoim mieszkaniu :)
wczoraj 19:16
64 2
6 min
Dla bojowych robotów
45 min
Prawda? Prawda?
wczoraj 23:03
jakiegoś Janusza czy Dżesiki z Nowego Portu nie mają zbyt dużej wartości dla korporacji, śpijcie spokojnie xD
Szur
wczoraj 23:03
8 5
6 godz.
6 godz.
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Źródło: Trojmiasto.pl