
Wizyta popularnego youtubera Książula w restauracji „Ewa Zaprasza” wywołała prawdziwe oblężenie lokalu. W ciągu zaledwie trzech dni do restauracji wpłynęło ponad 1100 rezerwacji internetowych, a telefon dzwonił niemal bez przerwy. Właściciele przyznają, że zainteresowanie jest ogromne, ale wraz z ni
Wizyta popularnego youtubera Książula w restauracji „Ewa Zaprasza” wywołała prawdziwe oblężenie lokalu. W ciągu zaledwie trzech dni do restauracji wpłynęło ponad 1100 rezerwacji internetowych, a telefon dzwonił niemal bez przerwy. Właściciele przyznają, że zainteresowanie jest ogromne, ale wraz z nim pojawiło się zmęczenie zespołu, wielogodzinne kolejki i niezadowolenie części gości.
Film Książula dotyczący restauracji „Ewa Zaprasza” spotkał się z dużym zainteresowaniem widzów. Pozytywna opinia znanego twórcy internetowego sprawiła, że do lokalu zaczęli przyjeżdżać goście z różnych części Polski.
Jak poinformowała restauracja w mediach społecznościowych, już pierwszego dnia po publikacji filmu wpłynęło aż 646 rezerwacji. Stało się tak mimo tego, że po trzech godzinach możliwość rezerwowania stolików na pierwsze dwa tygodnie została wyłączona.
W ciągu dwóch kolejnych dni restauracja otrzymała następne 477 zgłoszeń. Oznacza to, że w trzy dni wpłynęły łącznie 1123 rezerwacje internetowe.
„Boże Ciało mamy do końca sierpnia”
Pracownicy lokalu zazwyczaj wpisują rezerwacje do kalendarza, a dopiero około tygodnia przed konkretnym terminem przypisują gości do poszczególnych stolików. Szczegółowe rozpiski z większym wyprzedzeniem przygotowywane były dotychczas jedynie przed najbardziej obleganymi terminami, takimi jak weekend majowy, Poniedziałek Wielkanocny czy Boże Ciało.
Tym razem skala zainteresowania jest jednak nieporównywalnie większa.
– No więc teraz Boże Ciało mamy do końca sierpnia – żartują przedstawiciele restauracji.
Samo rozpisanie pierwszej tury rezerwacji zajęło właścicielom dwa dni. Z kolejną porcją zgłoszeń udało się uporać dopiero w poniedziałek rano. Pracownicy przychodzili do lokalu cztery godziny wcześniej i wpisywali zgłoszenia jednocześnie na dwóch komputerach.
Mowa przy tym wyłącznie o rezerwacjach internetowych.
Prawie 600 połączeń w ciągu jednego dnia
Ogromnym problemem okazała się również obsługa telefonu. Restauracja przyznaje, że musiała niemal całkowicie zrezygnować z odbierania połączeń.
Pracownicy starali się odpowiadać na telefony w godzinach od 9:00 do 12:00. Tylko w niedzielę, między godziną 12:00 a 19:00, zarejestrowano prawie 600 połączeń.
Odbieranie wszystkich telefonów było niemożliwe nie tylko ze względu na ich liczbę. W tym samym czasie pracownicy mieli do wpisania około 200 wcześniejszych rezerwacji. Bez ich uporządkowania nie byli w stanie sprawdzić, czy w kolejnych dniach pozostały jeszcze jakiekolwiek wolne stoliki.
Jak podkreślają przedstawiciele lokalu, większość rozmów telefonicznych wyglądała podobnie. Klienci słyszeli, że na najbliższy tydzień nie ma już wolnych miejsc przeznaczonych do rezerwacji.
Restauracja pracuje obecnie nad uruchomieniem wirtualnej centralki telefonicznej, która ma pomóc uporządkować sytuację.
Dwie godziny oczekiwania na stolik
Ogromne zainteresowanie restauracją oznacza również znacznie dłuższe kolejki. Niektórzy goście przyjeżdżają do lokalu z odległości 200 lub nawet 300 kilometrów, a następnie muszą czekać na stolik około dwóch godzin.
W mediach społecznościowych pojawiają się głosy osób, które nie mogły się dodzwonić, nie otrzymały zamówionego steka lub były rozczarowane długim czasem oczekiwania. Część stałych klientów zwraca uwagę, że wcześniej na miejsce czekało się około 20 minut, a obecnie kolejka jest wielokrotnie dłuższa.
– To była „ich Ewa”, a teraz takie tłumy – relacjonuje restauracja, przytaczając opinie niektórych stałych gości.
Właściciele podkreślają, że rozumieją rozczarowanie oraz frustrację klientów. Jednocześnie przyznają, że lokal ma ograniczoną liczbę miejsc, a kuchnia nie jest w stanie zwiększyć produkcji najpopularniejszych dań nawet dziesięciokrotnie.
Restauracja nie ma również wpływu na to, ilu gości jednocześnie ustawi się w kolejce.
Zespół pracuje ponad siły
Duże zainteresowanie to dla restauracji ogromne wyróżnienie, ale również poważne wyzwanie organizacyjne. Właściciele przyznają, że kuchnia i pozostali pracownicy działają obecnie zdecydowanie ponad siły.
Zmęczenie jest coraz większe, a niektórym członkom zespołu zaczynają puszczać nerwy. W poprzednich latach największy sezonowy ruch trwał zazwyczaj przez dwa lub trzy tygodnie, ze szczytem w okolicach 15 sierpnia.
Po publikacji filmu Książula wygląda jednak na to, że wyjątkowo intensywny okres może potrwać przez pełne dwa miesiące.
Mimo trudności właściciele restauracji podkreślają, że nadal cieszą się z zainteresowania i docenienia ich wieloletniej pracy. Zwracają również uwagę, że zdecydowana większość gości zachowuje się wyrozumiale.
Największy żal dotyczy stałych klientów, którzy w najbliższym czasie mogą mieć problem z zarezerwowaniem stolika, a spontaniczna wizyta będzie oznaczała oczekiwanie w bardzo długiej kolejce.
Restauracja zapowiada kolejny wpis, w którym dokładniej wyjaśni zasady funkcjonowania kolejki, podpowie, czego nie robić oraz przedstawi kilka sposobów mogących ułatwić wizytę w lokalu.
Pełny wpis poniżej:
Wizyta popularnego youtubera Książula w restauracji „Ewa Zaprasza” wywołała prawdziwe oblężenie lokalu. W ciągu zaledwie trzech dni do restauracji wpłynęło ponad 1100 rezerwacji internetowych, a telefon dzwonił niemal bez przerwy. Właściciele przyznają, że zainteresowanie jest ogromne, ale wraz z nim pojawiło się zmęczenie zespołu, wielogodzinne kolejki i niezadowolenie części gości.
Film Książula dotyczący restauracji „Ewa Zaprasza” spotkał się z dużym zainteresowaniem widzów. Pozytywna opinia znanego twórcy internetowego sprawiła, że do lokalu zaczęli przyjeżdżać goście z różnych części Polski.
Jak poinformowała restauracja w mediach społecznościowych, już pierwszego dnia po publikacji filmu wpłynęło aż 646 rezerwacji. Stało się tak mimo tego, że po trzech godzinach możliwość rezerwowania stolików na pierwsze dwa tygodnie została wyłączona.
W ciągu dwóch kolejnych dni restauracja otrzymała następne 477 zgłoszeń. Oznacza to, że w trzy dni wpłynęły łącznie 1123 rezerwacje internetowe.
„Boże Ciało mamy do końca sierpnia”
Pracownicy lokalu zazwyczaj wpisują rezerwacje do kalendarza, a dopiero około tygodnia przed konkretnym terminem przypisują gości do poszczególnych stolików. Szczegółowe rozpiski z większym wyprzedzeniem przygotowywane były dotychczas jedynie przed najbardziej obleganymi terminami, takimi jak weekend majowy, Poniedziałek Wielkanocny czy Boże Ciało.
Tym razem skala zainteresowania jest jednak nieporównywalnie większa.
– No więc teraz Boże Ciało mamy do końca sierpnia – żartują przedstawiciele restauracji.
Samo rozpisanie pierwszej tury rezerwacji zajęło właścicielom dwa dni. Z kolejną porcją zgłoszeń udało się uporać dopiero w poniedziałek rano. Pracownicy przychodzili do lokalu cztery godziny wcześniej i wpisywali zgłoszenia jednocześnie na dwóch komputerach.
Mowa przy tym wyłącznie o rezerwacjach internetowych.
Prawie 600 połączeń w ciągu jednego dnia
Ogromnym problemem okazała się również obsługa telefonu. Restauracja przyznaje, że musiała niemal całkowicie zrezygnować z odbierania połączeń.
Pracownicy starali się odpowiadać na telefony w godzinach od 9:00 do 12:00. Tylko w niedzielę, między godziną 12:00 a 19:00, zarejestrowano prawie 600 połączeń.
Odbieranie wszystkich telefonów było niemożliwe nie tylko ze względu na ich liczbę. W tym samym czasie pracownicy mieli do wpisania około 200 wcześniejszych rezerwacji. Bez ich uporządkowania nie byli w stanie sprawdzić, czy w kolejnych dniach pozostały jeszcze jakiekolwiek wolne stoliki.
Jak podkreślają przedstawiciele lokalu, większość rozmów telefonicznych wyglądała podobnie. Klienci słyszeli, że na najbliższy tydzień nie ma już wolnych miejsc przeznaczonych do rezerwacji.
Restauracja pracuje obecnie nad uruchomieniem wirtualnej centralki telefonicznej, która ma pomóc uporządkować sytuację.
Dwie godziny oczekiwania na stolik
Ogromne zainteresowanie restauracją oznacza również znacznie dłuższe kolejki. Niektórzy goście przyjeżdżają do lokalu z odległości 200 lub nawet 300 kilometrów, a następnie muszą czekać na stolik około dwóch godzin.
W mediach społecznościowych pojawiają się głosy osób, które nie mogły się dodzwonić, nie otrzymały zamówionego steka lub były rozczarowane długim czasem oczekiwania. Część stałych klientów zwraca uwagę, że wcześniej na miejsce czekało się około 20 minut, a obecnie kolejka jest wielokrotnie dłuższa.
– To była „ich Ewa”, a teraz takie tłumy – relacjonuje restauracja, przytaczając opinie niektórych stałych gości.
Właściciele podkreślają, że rozumieją rozczarowanie oraz frustrację klientów. Jednocześnie przyznają, że lokal ma ograniczoną liczbę miejsc, a kuchnia nie jest w stanie zwiększyć produkcji najpopularniejszych dań nawet dziesięciokrotnie.
Restauracja nie ma również wpływu na to, ilu gości jednocześnie ustawi się w kolejce.
Zespół pracuje ponad siły
Duże zainteresowanie to dla restauracji ogromne wyróżnienie, ale również poważne wyzwanie organizacyjne. Właściciele przyznają, że kuchnia i pozostali pracownicy działają obecnie zdecydowanie ponad siły.
Zmęczenie jest coraz większe, a niektórym członkom zespołu zaczynają puszczać nerwy. W poprzednich latach największy sezonowy ruch trwał zazwyczaj przez dwa lub trzy tygodnie, ze szczytem w okolicach 15 sierpnia.
Po publikacji filmu Książula wygląda jednak na to, że wyjątkowo intensywny okres może potrwać przez pełne dwa miesiące.
Mimo trudności właściciele restauracji podkreślają, że nadal cieszą się z zainteresowania i docenienia ich wieloletniej pracy. Zwracają również uwagę, że zdecydowana większość gości zachowuje się wyrozumiale.
Największy żal dotyczy stałych klientów, którzy w najbliższym czasie mogą mieć problem z zarezerwowaniem stolika, a spontaniczna wizyta będzie oznaczała oczekiwanie w bardzo długiej kolejce.
Restauracja zapowiada kolejny wpis, w którym dokładniej wyjaśni zasady funkcjonowania kolejki, podpowie, czego nie robić oraz przedstawi kilka sposobów mogących ułatwić wizytę w lokalu. Artykuł Ponad 1100 rezerwacji w trzy dni. Tak wygląda efekt Książula w „Ewa Zaprasza” pochodzi z serwisu LĘBORK24.info .
Źródło: Lębork24.info