
Prezydent Karol Nawrocki wyjechał ze szczytu NATO w Ankarze z przekonaniem, że Sojusz jest najsilniejszy w historii. Szef MSZ Radosław Sikorski ocenił, że efekty są powyżej oczekiwań, a zdaniem ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza polska delegacja zrealizowała wszystkie cele.
W środę zakończył się dwudniowy szczyt NATO w Ankarze - stolicy Turcji. Polskę reprezentowali na nim prezydent Karol Nawrocki, wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Przywódcy państw Sojuszu potwierdzili w przyjętej w środę deklaracji ze szczytu "niezachwiane zaangażowanie na rzecz zbiorowej obrony zgodnie z art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego". Zadeklarowali też, że europejscy członkowie Sojuszu i Kanada przejmą większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo.
Na briefingu po zakończeniu szczytu prezydent RP Karol Nawrocki oświadczył, że wyjeżdża z Ankary z głębokim przekonaniem o tym, że Sojusz jest obecnie najsilniejszy w swojej historii, a także, że jest on zjednoczony, silny i zdeterminowany, by bronić wartości. Według Nawrockiego przyczynił się do tego prezydent USA Donald Trump, który - jak zauważył - naciskał na europejskich sojuszników, by gwałtownie zwiększali swoje wydatki na obronność.
Zdaniem prezydenta Polski szczyt potwierdził trwałość współpracy między Europą a USA. Jednocześnie podkreślił, że "to, czego oczekiwała Polska w odniesieniu do NATO, zostało osiągnięte". Uczestnicy szczytu - jak zauważył Nawrocki - zgodnie uznali Rosję za główne i długoterminowe zagrożenie dla NATO nie tylko w kontekście wojny prowadzonej przeciwko Ukrainie, ale i całej Europy Środkowo-Wschodniej.
Nawrocki wyraził także "głębokie przekonanie, które jest potwierdzane w trakcie kolejnych rozmów z prezydentem USA", że nie zmniejszy się liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce, a "kierunkiem naszej drogi jest teraz stała obecność wojsk USA w Polsce". Zaznaczył przy tym, że teraz wszystko w rękach polskiego MON i jego amerykańskiego odpowiednika, które muszą wypełnić te deklaracje szczegółami.
Na szczycie - jak przekazał Nawrocki - poruszono również temat rozbudowy na wschód rurociągów NATO-wskich, które obecnie obejmują obszar Zachodniej Europy. Według prezydenta ten temat spotkał się z przychylnością sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego i ma stać się jednym z priorytetów finansowych i infrastrukturalnych Sojuszu; tego samego dnia Rutte informował, że na szczycie podjęto historyczny krok w celu wzmocnienia łańcucha dostaw paliw NATO, aby zapewnić siłom zbrojnym dostawy energii niezbędne do utrzymania gotowości bojowej.
Podczas szczytu doszło również do godzinnego spotkania prezydenta Nawrockiego z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Po spotkaniu Nawrocki przekazał, że było to spotkanie konstruktywne, że Polska i Ukraina patrzą w tym samym kierunku, jeśli chodzi o zagrożenia dla niepodległości.
Nawrocki zaznaczył przy tym, że ze swoim ukraińskim odpowiednikiem rozmawiał zarówno o przeszłości, jak i o współpracy w przeszłości. I choć - jak zauważył Nawrocki - podczas spotkania nie udało się rozwiązać kwestii historycznych, a ludobójstwo wołyńskie jest dla niego kwestią nienegocjowalną, to oba państwa zbliża do siebie świadomość, że głównym zagrożeniem zarówno dla Polski, jak i dla Ukrainy pozostaje Rosja.
Wspólny briefing - po powrocie z Ankary - zorganizowali także szefowie resortów obrony narodowej i spraw zagranicznych. Sikorski przekazał na nim, że efekty szczytu NATO w Ankarze są "powyżej oczekiwań". Jego zdaniem dzięki temu, że polska delegacja - wraz z prezydentem - mówiła "jednym głosem", głos ten "prominentny i słyszalny" w dwóch formatach - spotkania sojuszniczego i dokumentów.
Zadowolenia z ustaleń w Ankarze nie krył również Kosiniak-Kamysz. Zdaniem ministra obrony polska delegacja zrealizowała wszystkie cele, z jakimi udała się na szczyt. Wśród nich wymienił m.in. rozszerzenie rurociągów paliwowych na wschód i południe Europy czy do państw bałtyckich - wieczorem we wpisie na platformie X szef MON przekazał zaś informację, że NATO zainwestuje w rozbudowę rurociągów paliwowych 27 mld euro, także w Polsce. "walczyliśmy o to od dawna, przekonując m.in. Hiszpanię i Francję. Dziś jest pozytywna decyzja" - napisał Kosiniak-Kamysz.
Przypomniał także, że ze strony wszystkich uczestników szczytu padła deklaracja, że Europa będzie brać więcej odpowiedzialności za konwencjonalną obronę swojego terytorium, niezależność łańcucha dostaw i produkcję zbrojeniową. Minister obrony zaznaczył również, że podczas szczytu Polskę wielokrotnie wymieniano w gronie "najlepszych sojuszników".
O tym, że Polska opisywana jest jako "modelowy sojusznik", mówił już w trakcie trwania szczytu, Sikorski, relacjonując dziennikarzom spotkania, które odbył we wtorek. Szef dyplomacji podkreślał wówczas, że z inicjatywy Włoch i Polski odbyło się spotkanie grupy E5 (w jej skład wchodzą Polska, Włochy, Niemcy, Francja oraz Wielka Brytania), w którym uczestniczyli również przedstawiciele Turcji i szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
Sikorski uczestniczył także w spotkaniu "głównych partnerów przemysłowych Stanów Zjednoczonych" z udziałem sekretarza stanu Marco Rubio. Spotkanie dotyczyło ono wspólnych projektów produkcji uzbrojenia, wzywań technologicznych i finansowych. Z Rubio - jak mówił - rozmawiał też dwustronnie i najprawdopodobniej w Polsce odbędzie się kolejna konferencja na temat minerałów i kryształów. Poprzednia konferencja na ten temat była organizowana przez stronę amerykańską i odbyła się w lutym.
W trakcie szczytu spotkał się także z minister SZ Islandii, która organizuje właśnie referendum ws. rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych z UE, a także z przedstawicielami Kuwejtu.
Źródło: Gość Gdański