Gdyńscy działacze Nowej Lewicy chcą upamiętnienia Ignacego Daszyńskiego w przestrzeni miejskiej. Wybrali konkretną lokalizację. Oczekują, że imieniem pierwszego premiera II Rzeczypospolitej nazwany zostanie plac u zbiegu ulic Władysława IV i Żwirki i Wigury naprzeciwko Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. – To postać niezwykle zasłużona dla budowy państwa po odzyskaniu niepodległości – podkreśla Marcin Strzelczyk z Rady Wojewódzkiej Nowej Lewicy. – Premier Daszyński powiedział kiedyś „Pod bagnetami, karabinami i szablami Izby Ustawodawczej nie otworzę”. To są piękne słowa, które kształtują debatę parlamentarną i kulturę. Dlaczego w Gdyni? Gdynia, tradycje socjalistyczne, tradycje robotnicze – wskazuje Marcin Strzelczyk z Rady Wojewódzkiej Nowej Lewicy. „IGNACY DASZYŃSKI TWORZYŁ PODWALINY NOWEGO PAŃSTWA” – Dla nas to bardzo ważna postać. Człowiek, który po odzyskaniu niepodległości tworzył podwaliny nowego państwa. Uważamy, że nie powinno się o takich ludziach zapominać. Pamiętamy o Piłsudskim, ale o Daszyńskim mało kto w tym momencie mówi i mało kto go pamięta – mówiła przewodnicząca Rady Miejskiej Nowej Lewicy w Gdyni Magdalena Zglenicka. Do Rady Miasta Gdyni złożony został wniosek o nadanie placowi przy Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego imienia Ignacego Daszyńskiego. Decyzji w tej sprawie spodziewać się można jesienią. Marcin Lange/ua
Źródło: Radio Gdańsk