
Dariusz Narloch złożył wypowiedzenie i po 15 miesiącach kończy pracę w Gminnej Bibliotece i Ośrodku Kultury w Borzytuchomiu. Były dyrektor mówi o narastających trudnościach, bezsennych nocach i zawodowym wypaleniu. Wójt Jarosław Garbicz zapewnia, że nie zwolnił ani nie odwołał dyrektora, a decyzja n
Dodaj komentarz
Dariusz Narloch złożył wypowiedzenie i po 15 miesiącach kończy pracę w Gminnej Bibliotece i Ośrodku Kultury w Borzytuchomiu. Były dyrektor mówi o narastających trudnościach, bezsennych nocach i zawodowym wypaleniu. Wójt Jarosław Garbicz zapewnia, że nie zwolnił ani nie odwołał dyrektora, a decyzja nie była dla niego całkowitym zaskoczeniem. Po zapoznaniu się ze stanowiskiem wójta Narloch podkreśla, że nie chce publicznego konfliktu i zależy mu na spokojnym zakończeniu współpracy.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::event{"type":"horizontal","item":"1102"}
Informację o zakończeniu pracy Dariusz Narloch przekazał w osobistym oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Jak zaznacza, nie była to dla niego łatwa decyzja. Ma za sobą około 35 lat pracy w kulturze, a w Borzytuchomiu pracował przez ostatnich 15 miesięcy.
– Zakończyłem kolejny etap swojego życia. Po 15 miesiącach pracy zakończyła się moja zawodowa „przygoda” w Borzytuchomiu. Nie są to łatwe decyzje, szczególnie jak się ma na karku prawie 60 lat i za sobą 35 lat pracy w kulturze – napisał. „Uznałem, że to już nie jest moje miejsce”
W rozmowie z naszą redakcją Dariusz Narloch potwierdza, że sam złożył wypowiedzenie. Dokument trafił do urzędu 14 lipca.
Były dyrektor nie wskazuje jednej konkretnej przyczyny swojej decyzji. Podkreśla jednak, że nie została ona podjęta nagle, a trudne sytuacje zaczęły się nawarstwiać.
– Takich decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień. Od jakiegoś czasu pojawiały się różne ciężkie rzeczy. W końcu mi się to wszystko uzbierało i stwierdziłem, że to chyba już nie jest moje miejsce – mówi Dariusz Narloch. Jak dodaje, na rezygnację złożyło się kilka wydarzeń.
– Tak naprawdę było kilka różnych sytuacji, które się później zebrały. Wystarczyła jeszcze jedna rzecz i wszystko się przelało. Wtedy decyzja była już szybka – przyznaje. Nie chce jednak obecnie szczegółowo opisywać punktów spornych ani prowadzić publicznej wymiany zarzutów z władzami gminy.
Bezsenne noce i zawodowe wypalenie
Były dyrektor nie ukrywa, że sytuacja zawodowa zaczęła odbijać się na jego samopoczuciu i życiu prywatnym.
– Od kilku miesięcy nie spałem po nocach. Czułem się przez to wszystko wypalony. Stwierdziłem, że nie mogę już tak funkcjonować. Mam swoje lata, a za chwilę urodzi mi się wnuczka. To dla mnie ważne wydarzenie i nie chcę przeżywać go z takim obciążeniem – mówi. Podkreśla jednocześnie, że nie obawia się przyszłości zawodowej. Od lat współpracuje między innymi z Kaszubskim Uniwersytetem Ludowym oraz instytucjami zajmującymi się edukacją, animacją kultury i integracją społeczną.
– Pracuję w samorządzie od ponad 30 lat i znam swoją wartość. Mam dużo doświadczenia, kontaktów i kompetencji. Nie boję się, że sobie nie poradzę. Kiedy człowiek czuje, że dane miejsce już nie jest dla niego, powinien szukać nowej drogi – podkreśla. Wójt: Narloch nie został zwolniony ani odwołany
Do sprawy odnosi się wójt gminy Borzytuchom Jarosław Garbicz. Zaznacza, że zakończenie współpracy następuje wyłącznie z inicjatywy dyrektora.
– Pan Dariusz 14 lipca z własnej inicjatywy złożył pisemne wypowiedzenie umowy o pracę. Tego samego dnia poinformował mnie również o usprawiedliwionej nieobecności spowodowanej absencją chorobową do 23 lipca – wyjaśnia Jarosław Garbicz. Wójt podkreśla, że Narloch nie został przez niego zwolniony ani odwołany.
– To jego własne, jednostronne oświadczenie, które zapoczątkowało procedurę zakończenia stosunku pracy. Nie była to decyzja wójta, mieszkańców, radnych ani lokalnego środowiska – mówi. W złożonym piśmie Dariusz Narloch miał wskazać 12 sierpnia jako termin zakończenia zatrudnienia. Wójt wyjaśnia jednak, że właściwy termin wynika z przepisów prawa pracy i ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej.
– Obowiązuje jednomiesięczny okres wypowiedzenia, liczony od pierwszego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym złożono wypowiedzenie. Umowa powinna więc zakończyć się z końcem sierpnia – informuje Garbicz. Według stanowiska wójta Dariusz Narloch formalnie pozostaje dyrektorem do 31 sierpnia 2026 roku, choć obecnie nie wykonuje obowiązków z powodu usprawiedliwionej nieobecności.
„Wypowiedzenie nie było dla mnie zaskoczeniem”
Jarosław Garbicz twierdzi, że decyzja dyrektora nie była dla niego całkowitym zaskoczeniem. Według jego wiedzy Narloch już wcześniej interesował się zatrudnieniem w innych instytucjach kultury.
– Wedle mojej wiedzy pan dyrektor już dwukrotnie aplikował w tym roku do innych instytucji kultury. Na przełomie stycznia i lutego aplikował w Sierakowicach na podobne stanowisko, a na przełomie maja i czerwca w Główczycach. Wygląda więc na to, że do tego ruchu przygotowywał się od dłuższego czasu – mówi wójt. Zdaniem Garbicza możliwe jest, że Narloch uznał, iż Borzytuchom nie jest miejscem, z którym chce związać się na dłużej.
– Najprawdopodobniej stwierdził, że to nie jest jego miejsce na ziemi. Bardzo możliwe również, że inne zajęcia doprowadziły do tego, iż wypowiedzenie zostało złożone właśnie w tym terminie – dodaje. Narloch nie potwierdza jednak, aby powodem rezygnacji było uzyskanie konkretnej nowej pracy. Zapewnia, że ma wiele kontaktów i możliwości współpracy, ale obecnie chce przede wszystkim odpocząć i spokojnie zaplanować kolejny etap życia.
Narloch odpowiada: „Konflikty niczemu nie służą”
Po zapoznaniu się ze stanowiskiem wójta Dariusz Narloch zaznacza, że nie zamierza rozpoczynać publicznego sporu.
– Ja również chciałem, żeby wszystko zakończyło się spokojnie. Konflikty niczemu nie służą – mówi. Wyjaśnia też, że jego wpis opublikowany w mediach społecznościowych nie był wymierzony wyłącznie w władze gminy Borzytuchom.
– Ten post napisałem ogólnie. Nie dotyczył tylko Borzytuchomia, ale szerzej funkcjonowania samorządów i kultury. Mam za sobą wiele lat pracy w różnych miejscach i obserwuję pewien trend, w którym samorządy zbyt mocno ingerują w działalność instytucji kultury albo próbują wykorzystywać ją do własnych celów – stwierdza. Jak podkreśla, najlepsze efekty pojawiają się tam, gdzie dyrektor instytucji kultury i władze samorządowe potrafią ze sobą współpracować.
– Kiedy jest spokój i współpraca, korzysta na tym ośrodek kultury, korzysta wójt, ale przede wszystkim korzystają mieszkańcy. Najgorzej, gdy dochodzi do konfliktów i lokalnych sporów, z których często nic dobrego nie wynika – ocenia Dariusz Narloch. Jako pozytywny przykład wskazuje gminę Trzebielino, gdzie – jego zdaniem – współpraca pomiędzy władzami samorządowymi a instytucją kultury układa się dobrze i służy lokalnemu środowisku.
„Chcę spokojnie żyć i szukać nowego miejsca”
Narloch podkreśla, że nie chce obecnie ujawniać wszystkich sytuacji, które wpłynęły na jego decyzję. Nie zamierza też angażować się w długotrwały konflikt.
– Chcę po prostu spokojnie żyć, szukać dla siebie nowego miejsca i układać przyszłość. Takie spory są zawsze okupione dużym stresem i demotywacją. Jestem już bliżej emerytury i muszę również trochę bardziej dbać o siebie – mówi. Przyznaje, że pewne problemy narastały, ale na obecnym etapie nie widzi potrzeby ich publicznego roztrząsania.
– Jeżeli sprawa zakończy się spokojnie, nie widzę sensu dalszego rozstrzygania tego publicznie. Szkoda energii na konflikty, które niczego nie budują – dodaje. Wójt: relacje były na bardzo dobrym poziomie
Jarosław Garbicz zaprzecza, aby pomiędzy nim a dyrektorem istniał poważny konflikt.
– Jeśli chodzi o nasze relacje, nie było między nami złych emocji. Relacje były na bardzo dobrym poziomie. Ja do niego nie miałem żadnych osobistych zastrzeżeń – mówi. Przyznaje jednocześnie, że pojawiały się uwagi dotyczące funkcjonowania placówki.
– Wspierałem go pomimo różnych, czasami pojawiających się zastrzeżeń dotyczących organizacji pracy domu kultury. Starałem się go tłumaczyć, dać mu szansę na oswojenie się z otoczeniem i lokalnym środowiskiem. Bardziej byłem dla niego tarczą, niż miałbym go w jakikolwiek sposób atakować – przekonuje wójt. Stanowiska obu stron w tym zakresie częściowo się różnią. Garbicz mówi o dobrych relacjach i wsparciu, natomiast Narloch wskazuje na narastające od dłuższego czasu trudności oraz szerszy problem ingerowania samorządów w działalność instytucji kultury. Jednocześnie żaden z nich nie chce obecnie doprowadzić do otwartej publicznej wojny.
Wójt dziękuje za pracę
Pomimo nagłego zakończenia współpracy Jarosław Garbicz pozytywnie ocenia działania podejmowane przez dyrektora.
– Jako wójt gminy chciałbym panu Dariuszowi Narlochowi bardzo podziękować za 15 miesięcy pracy oraz wkład w rozwój kultury naszej gminy – mówi. Jak dodaje, Narloch wniósł do funkcjonowania placówki doświadczenie, energię oraz nowe pomysły.
– Pan dyrektor wniósł do działalności Gminnej Biblioteki i Ośrodka Kultury swoje doświadczenie, energię, własne pomysły i nowe spojrzenie na organizację wydarzeń kulturalnych. Podejmowane przez niego inicjatywy angażowały mieszkańców i wzbogacały ofertę kulturalną gminy – ocenia wójt. Jarosław Garbicz apeluje również, aby sprawa odejścia dyrektora nie stała się źródłem kolejnych lokalnych podziałów.
– Niezależnie od okoliczności zakończenia współpracy należy umieć dostrzec i docenić to, co było wartościowe i dobre. Zachowajmy w pamięci wspólnie przeżyte wydarzenia, spotkania i inicjatywy. Nie twórzmy przestrzeni do pogłębiania podziałów ani budowania negatywnych emocji – podkreśla. – Każdy zakończony etap powinien pozostawić po sobie szacunek dla wykonanej pracy oraz dobre doświadczenia, na których można budować przyszłość – dodaje. Setki reakcji mieszkańców
Po opublikowaniu oświadczenia pod wpisem Dariusza Narlocha pojawiły się setki reakcji i komentarzy. Były dyrektor przyznaje, że szczególnie ważne były dla niego prywatne wiadomości od mieszkańców gminy Borzytuchom.
– Dostałem bardzo dużo ciepłych wiadomości. Ludzie pisali, że szkoda, że odchodzę, że byłem najlepszym dyrektorem w historii albo że zawsze byłem uśmiechnięty. Na co dzień takich sygnałów nie miałem aż tak wiele. Dopiero teraz zobaczyłem, że mieszkańcy doceniali tę pracę – mówi. Jego zdaniem w ciągu 15 miesięcy udało się przeprowadzić wiele wartościowych przedsięwzięć pomimo ograniczonych możliwości finansowych.
Jako przykłady wymienia organizację ferii dla dzieci oraz dożynek powiatowych. Budżet dożynek miał wynosić około 50 tys. zł, co – jak podkreśla – było niewielką kwotą przy skali wydarzenia.
– Dzieci podczas ferii miały zajęcia od rana do wieczora. Sam wójt mówił, że były to najlepsze ferie od wielu lat. Dożynki powiatowe również udało się zorganizować na dobrym poziomie, mimo że budżet wynosił około 50 tys. zł. Tyle potrafi kosztować występ jednej gwiazdy, a my musieliśmy przygotować za tę kwotę praktycznie całą imprezę – zauważa Narloch. Festiwal Letni zostaje przełożony
Odejście dyrektora następuje tuż przed planowanym Festiwalem Letnim w Borzytuchomiu, który miał odbyć się 25 lipca.
Według Dariusza Narlocha przygotowania do wydarzenia były już zaawansowane. Zapewnione miały być między innymi scena, nagłośnienie, oświetlenie, DJ, występy artystyczne, atrakcje dla dzieci, dmuchańce, toalety i zabezpieczenie terenu. Udało się także pozyskać sponsora, który zadeklarował 5 tys. zł wsparcia.
– Program był przygotowany. Mieliśmy załatwioną scenę, technikę, światła, nagłośnienie, DJ-a, gwiazdę i pozostałych wykonawców. Pozostawało właściwie wejść z realizacją imprezy – przekonuje były dyrektor. Wójt wyjaśnia, że festiwal nie został definitywnie anulowany, lecz ma zostać przełożony.
– Jesteśmy teraz w trudnej sytuacji. W związku z zaistniałymi okolicznościami przekładamy tę imprezę – mówi Jarosław Garbicz. Informuje również, że rozpoczęły się przygotowania do imprezy dożynkowej.
– Odbyłem już spotkanie z właścicielem agencji, która ma nam pomóc w organizacji dożynek za około miesiąc. Mamy w związku z tą sytuacją sporo pracy. Nie ukrywam, że nie było to planowane – przyznaje. Będzie konkurs na nowego dyrektora
Gmina zamierza możliwie szybko rozpocząć procedurę wyboru następcy Dariusza Narlocha.
– Konkurs będziemy ogłaszać w miarę szybko. Mam nadzieję, że uda nam się wybrać osobę, która obejmie to stanowisko i zagości z nami na dużo dłużej – zapowiada Garbicz. „Nadal mam poczucie misji”
W swoim oświadczeniu Dariusz Narloch szeroko odnosi się również do zmian zachodzących w życiu publicznym. Pisze o przywiązaniu do takich pojęć jak wspólnota, obywatelskość, patriotyzm, ojczyzna, religia i tożsamość narodowa.
Jego zdaniem coraz częściej ustępują one miejsca populizmowi, agresywnemu językowi oraz promowaniu osób najgłośniejszych, a niekoniecznie najbardziej kompetentnych.
– Przez całe zawodowe życie miałem poczucie misji i nadal je mam. Świadomość, że moja praca jest czymś ważnym dla ludzi, że ich rozwija i angażuje, zawsze była moją myślą przewodnią i powołaniem – napisał. Jak dodaje, jest zmęczony sposobem funkcjonowania współczesnego życia publicznego, ale nie zamierza rezygnować z działalności społecznej i kulturalnej.
– Mądrzy ludzie są coraz częściej wycofani, cisi i niewidoczni. Jestem tym zmęczony i oburzony, ale będę z tym walczył tak długo, jak się da – deklaruje. Na tym etapie zarówno Dariusz Narloch, jak i Jarosław Garbicz deklarują, że chcą zakończyć współpracę spokojnie i z wzajemnym szacunkiem. Pozostają jednak różnice w ocenie powodów odejścia dyrektora. Narloch mówi o nagromadzeniu trudnych sytuacji i szerszych problemach dotyczących relacji pomiędzy samorządem a kulturą. Wójt wskazuje natomiast na wcześniejsze aplikowanie dyrektora do innych instytucji oraz zapewnia, że ich wzajemne relacje były dobre.
::news{"type":"see-also","item":"18272"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: iBytów.pl