RAK
    Kuszenie naszego Pana

    Kuszenie naszego Pana

    3081 odsłon
    Kuszenie naszego Pana

    Przyszło z zewnątrz, a nie z wewnątrz, jak to często dzieje się w naszym przypadku. Jeśli miał On być Wzorcowym Człowiekiem, musiał nauczyć nas, jak zyskać świętość, przezwyciężając pokusę.

    Bezpośrednio po chrzcie nasz Pan wycofał się w odosobnienie. Pustkowie będzie Jego szkołą, tak jak było szkołą dla Mojżesza i Eliasza. Wycofanie się jest przygotowaniem do działania. Później Pawłowi posłuży w tym samym celu.

    Wszelką ludzką pociechę Chrystus zostawił za sobą, gdy „był ze zwierzętami” (Mk 1, 13). I przez czterdzieści dni nic nie jadł. Ponieważ celem Jego przyjścia była walka z siłami zła, Jego pierwszą potyczką nie była debata z ludzkim nauczycielem, ale walka z samym księciem ciemności.

    „Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła” (Mt 4, 1).

    Kuszenie było negatywnym przygotowaniem do Jego posługi, tak jak chrzest był przygotowaniem pozytywnym. W czasie chrztu otrzymał Ducha i potwierdzenie swojej misji; podczas pokusy otrzymał wzmocnienie będące bezpośrednim rezultatem udręki i próby.

    Istnieje prawo zapisane we wszechświecie, że nikt nie zdobywa korony, jeśli wpierw nie stoczy walki. Aureola zasługi nie wisi nad tymi, którzy nie walczą. Góry lodowe unoszone zimnymi prądami północy nie przyciągają naszej pełnej szacunku uwagi dlatego, że są lodowcami. Ale gdyby unosiły się na ciepłych wodach Golfsztromu i nie roztapiały się, wówczas budziłyby trwożny podziw i zachwyt. Gdyby zrobiły to celowo, można by mówić, że są obdarzone charakterem.

    Miłość można udowodnić, jedynie dokonując wyboru; zwykłe słowa nie wystarczą. Stąd pierwotne kuszenie, jakiemu człowiek został poddany, stało się ponownie pokusą wszystkich ludzi, a nawet aniołowie przeszli kuszenie.

    Lód nie zasługuje na uznanie za to, że jest zimny, ani ogień za to, że jest gorący; jedynie ci, którzy mają możliwość wyboru, mogą być chwaleni za swe czyny. To przez pokusę i związane z nią napięcia objawia się głębia charakteru.

    Pismo Święte mówi: „Błogosławiony mąż, który oprze się pokusie: gdy zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują” (Jk 1, 12).

    Prawdziwa siła obrony duszy objawia się wówczas, kiedy zło, któremu stawiano opór, jest także silne.

    Obecność pokusy nie zakłada siłą rzeczy moralnej niedoskonałości po stronie tego, który jest kuszony. W tym przypadku nasz Pan w ogóle nie mógłby być poddany pokusie. Wewnętrzna skłonność ku złu, taka, jaką ma człowiek, nie jest koniecznym warunkiem ataku pokusy. Kuszenie naszego Pana przyszło z zewnątrz, a nie z wewnątrz, jak to często dzieje się w naszym przypadku. Jeśli chodzi o pokusę, jakiej został poddany nasz Pan, w grę nie wchodziło wypaczenie naturalnych żądz, ku czemu kuszeni są pozostali ludzie; było to zwrócenie się do naszego Pana, by zlekceważył swą Bożą misję i swoje mesjańskie dzieło.

    Pokusa, która przychodzi z zewnątrz, nie osłabia koniecznie charakteru. W istocie, kiedy zostaje zwalczona, daje świętości sposobność wzrostu. Jeśli miał On być Wzorcowym Człowiekiem, musiał nauczyć nas, jak zyskać świętość, przezwyciężając pokusę.

    Powyższy tekst jest fragmentem książki " O siłach zła ". Autor: abp Fulton Sheen. Wydawnictwo ESPRIT

    Warto wrócić do...


    Źródło: Gość Gdański

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era