
Po decyzji Rady Miejskiej w Żukowie o rezygnacji z zakupu zabytkowego młyna historyczny kompleks trafił w ręce prywatnego inwestora. Za 3,5 mln zł nieruchomość obejmującą młyn, magazyny, elektrownię wodną, most, wyspę i fragment Raduni kupił Rafał Socha. W rozmowie opowiada o kulisach transakcji, planach wobec ponad 700-letniego zabytku oraz swojej wizji przywrócenia temu miejscu życia.
Spis treści
Kompleks dawnego młyna należy do najbardziej charakterystycznych i najcenniejszych historycznie miejsc w Żukowie. Przez lata budynki pozostawały nieużytkowane i stopniowo niszczały. Teraz rozpoczyna się nowy rozdział w ich historii.
Nowym właścicielem został Rafał Socha – inżynier budownictwa, absolwent studiów z zakresu zabytkoznawstwa oraz przedsiębiorca od wielu lat zajmujący się renowacją i konserwacją obiektów zabytkowych. Za cały kompleks zapłacił 3,5 mln zł.
– To są duże pieniądze, ale za takie miejsce nie. Uważam, że ten obiekt jest wart dużo więcej – mówi Rafał Socha. Reklama Jak podkreśla, już po sfinalizowaniu transakcji otrzymywał propozycje odsprzedaży nieruchomości za kwoty wyższe od ceny zakupu. Jego zdaniem świadczy to o dużym potencjale tego miejsca.
Radni powiedzieli „nie”. Gmina straciła szansę na przejęcie jednego z najcenniejszych zabytków
Zanim nieruchomość została sprzedana prywatnemu inwestorowi, możliwość jej nabycia miała gmina Żukowo. Samorząd posiadał pierwszeństwo zakupu, a przejęcie młyna przez gminę było przedmiotem publicznej dyskusji. Zwolennicy takiego rozwiązania wskazywali na wyjątkową wartość historyczną obiektu, jego położenie w samym centrum miasta oraz potencjał turystyczny i społeczny.
Ostatecznie Rada Miejska nie poparła propozycji zakupu. Tym samym gmina zrezygnowała z możliwości przejęcia zabytkowego kompleksu obejmującego młyn, magazyny, elektrownię wodną, most, wyspę oraz tereny położone nad Radunią. Decyzja radnych otworzyła drogę do sprzedaży nieruchomości prywatnemu inwestorowi.
Rafał Socha nie ukrywa, że sam widział w tym miejscu przede wszystkim wartość dla miasta. Jednocześnie przyznaje, że kiedy samorząd zrezygnował z zakupu, zdecydował się wykorzystać szansę.
– Gmina w mojej ocenie powinna być właścicielem i promować się właśnie przez takie miejsca. Natomiast kiedy Rada Miasta nie zgodziła się na zakup, byłem pierwszy w kolejce – mówi. Reklama Zdaniem nowego właściciela utrzymanie takiego obiektu będzie wymagało ogromnych nakładów finansowych, jednak jest przekonany, że warto podjąć ten wysiłek. Zapowiada również otwartość na współpracę z mieszkańcami oraz samorządem przy wypracowaniu najlepszej koncepcji zagospodarowania kompleksu.
Młyn, elektrownia wodna, most i wyspa. Co obejmuje zakup?
Zakupiona nieruchomość to znacznie więcej niż sam budynek młyna. W skład kompleksu wchodzą również dawne magazyny, elektrownia wodna, most, kilka działek oraz wyspa utworzona pomiędzy odnogami Raduni. Łączna powierzchnia budynków wynosi około 2,5 tysiąca metrów kwadratowych.
We wnętrzu zachowały się liczne elementy przypominające o przemysłowej historii tego miejsca – drewniane konstrukcje, zsypy zbożowe, fragmenty dawnych urządzeń oraz zabytkowa waga.
Szczególną uwagę zwraca nadal działająca elektrownia wodna. Pod budynkiem pracuje turbina Francisa o mocy około 100 kW. Według właściciela sama turbina może pochodzić jeszcze sprzed II wojny światowej, natomiast generator został prawdopodobnie zamontowany kilkanaście lat później.
– Pod nami znajduje się turbina, przez którą przepływa woda i generuje prąd – wyjaśnia Rafał Socha. Reklama Elektrownia produkuje energię elektryczną przekazywaną do sieci. Właściciel zapowiada jej modernizację, aby mogła nadal wykorzystywać energię płynącej Raduni.
To nie tylko inwestycja. To także osobista historia
Rafał Socha przyznaje, że decyzja o zakupie miała również wymiar emocjonalny. Zabytkowy młyn pamięta jeszcze z dzieciństwa.
– Często przyjeżdżałem tutaj z tatą. Patrzyłem na te mury, zrzuty zboża i wystające rury. To miejsce od zawsze robiło na mnie ogromne wrażenie – wspomina. Jak podkreśla, wyjątkowe położenie młyna sprawia, że mógłby on ponownie stać się jednym z symboli Żukowa.
Przed właścicielem ogrom pracy
Stan budynków pokazuje, że ich renowacja będzie kosztowna i czasochłonna. W wielu miejscach widoczne są ślady wieloletniego zaniedbania, a część pomieszczeń wymaga gruntownego remontu.
Nowy właściciel jest jednak przekonany, że najważniejsze elementy konstrukcyjne zachowały bardzo dobry stan.
– Fundamenty są w porządku, ściany są w porządku. Te budynki będą wymagały ogromnych nakładów, ale wszystko jest do zrobienia – przekonuje. Jego doświadczenie zawodowe w renowacji zabytków ma pomóc w przeprowadzeniu całego procesu z poszanowaniem historycznego charakteru obiektu.
Tajemnice ukryte pod młynem
Z kompleksem wiążą się również lokalne opowieści. Według przekazywanych relacji podczas działań wojennych w 1945 roku część mieszkańców miała ukrywać się w znajdujących się tutaj piwnicach.
W jednym z budynków odkryto także zamurowane przejście prowadzące w kierunku kościoła i starego cmentarza. Na razie nie wiadomo, jaką pełniło funkcję, jednak odkrycie może dostarczyć nowych informacji o historii tego miejsca.
Promenada, przestrzeń dla mieszkańców i nowe centrum Żukowa?
Choć ostateczna koncepcja zagospodarowania młyna nie została jeszcze opracowana, Rafał Socha już dziś deklaruje, że chce prowadzić rozmowy z mieszkańcami i specjalistami. Nie wyklucza stworzenia nad Radunią ogólnodostępnej promenady oraz przestrzeni, która będzie służyła mieszkańcom.
– Jeszcze nie mam wykrystalizowanego pomysłu. Będę słuchał ludzi mądrych, którzy będą chcieli podpowiedzieć, co można tutaj zrobić – zapowiada. Jego zdaniem odnowiony młyn może stać się impulsem do dalszego rozwoju centrum Żukowa i jednym z najważniejszych punktów na mapie miasta.
– To jest miejsce naprawdę z potencjałem. Mam nadzieję, że będzie zalążkiem budowy prawdziwego centrum miasta – podsumowuje Rafał Socha. Przed nowym właścicielem wiele lat pracy, badań i kosztownych inwestycji. Jednocześnie po raz pierwszy od dawna pojawiła się realna perspektywa, że jeden z najcenniejszych zabytków Żukowa nie będzie dalej niszczał, lecz odzyska dawny blask i stanie się miejscem tętniącym życiem.
Obserwuj nas na Google News